piątek, 4 kwietnia 2008

TV Wychodek

Fantastycznie...; Serdecznie witam...; Ciesze się, że mogę Was tu powitać...;, Wspólnie przeżywamy... etc. et bleeee bleeeeeee. Czy słysząc te słowa wierzycie choć w jedno z nich?

Coś, co kiedyś było dla mnie olśnieniem - jak amerykański uśmiech i wyciągnięcie dłoni, czy sakramentalne Fine, thanks rzucane w odpowiedzi na pytanie Jak się masz ? - dziś drażni mnie i zniesmacza. Przez to właśnie coraz rzadziej włączam telewizor, z którego znane nazwiska sprzedają swój sztuczny uśmiech i fałszywe zainteresowanie osobami, z którymi rozmawiają. Zapewne godzinę po programie nie potrafią przypomnieć sobie imion i nazwisk, często i twarzy ludzi, z którym i spędzili kilka godzin.

Teleturnieje jedne durniejsze od drugich, a skala trudności jest na poziomie pytania:

Jak nazywa się stolica Niemiec?
Odp. A) Londyn
Odp. b) Paryż
Odp. c) Berlin
 

Gdzież im się równać z Wielką Grą prowadzoną przez niezapomnianą Stanisławę Ryster. Z uczestnikami tego teleturnieju, którzy musieli wykazać się ogromną wiedzą z jakiejś dziedziny. Program był na tyle rzetelny, że zapraszano ekspertów, by rozstrzygać wątpliwości dotyczące odpowiedzi. Biorący udział w Wielkiej Grze - zanim wzięli w niej udział - musieli przejść surowe eliminacje z wiedzy w danej dziedzinie zanim. Nie wystarczyło wysłanie listu, czy tylko smsa.

Czy ktoś jeszcze pamięta Tele Echo prowadzone przez Irenę Dziedzic? Mówi się, że to był pierwszy polski talk-show. Ależ na jakim był on poziomie zarówno osób zapraszanych, jak i przygotowania prowadzącego. Nie chodziło tam o mówienie w stylu, co się stało, gdy ktoś zdjął majtki, jak to ma miejsce obecnie. Przez jakiś czas współprowadzącymi program byli Edward Dziewoński i Bohdan Tomaszewski. Dziś niestety wszelkiego rodzaju tok-szoły pokazują ludzi, którzy za pieniądze sprzedają swą najintymniejszą sferę życia... często bardzo kloaczną w odbiorze.... Wszystko jest na sprzeda!!!

Gdy widzę w reklamach Pazurę, Lindę, Brodzik, Stuhra, czy Kondrata mam wrażenie, że pomyliły się im role, które mieli zagrać... Że wzięli do ręki nie ten scenariusz. Dla mnie aktor w reklamie to jak piękny but wdeptujący w parku w psie gówno. Owszem, wytrzeć można o trawę, ale smród zostaje.
Dlaczego takiej pomyłki nie popełnił nigdy nieodżałowany Gustaw Holoubek, Zbigniew Zapasiewicz, czy Krzysztof Majchrzak? Widocznie dosłownie i po herbertowsku odczuwają kwestię smaku i ... mają smak.

Za 50 i 100 lat ich nazwiska będą, jak słupy milowe: Holoubek, Zapasiewicz, Majchrzak, Ryster, Dziewoński, Dziedzic...

 

 

(9,681)

32 komentarze:

  1. Ja z tych, którzy sięgają pamięcią do Tele Echa i Wielkiej Gry:-)
    Według mnie, Tele Echo nie opisywało uczciwie problemów tamtej rzeczywistości, chociaż niewątpliwie prowadzone było z kulturą. Zdarzają się i współczesne programy, w których się nie plotkuje i nie zajmuje z przeproszeniem niesmacznymi duperelami, ale większość jest niestety zgodna z Twoim opisem.

    Nie mam pretensji do aktorów, że grają w reklamach. Zależy tylko jakich. Wypadałoby przed podpisaniem umowy przeczytać scenariusz, żeby wiedzieć pod czym się podpisują.

    Lunetarius
    Powiem Tobie rzecz przykrą i smutną... Witaj w gronie dinozaurów:-)))
    Kwestia uczciwego opisywania... Tele Echo nie aspirowało do wyczerpującej prezentacji problemów epoki realnego socjalizmu. Jak zawsze poza tym, co wartościowe, prezentowało od czasu do czasu osoby konieczne. Taki ukłon w stronę decydentów. Media prywatne współcześnie realizują to w sposób bezwzględny. Sam tego doświadczyłem pracując w połowie lat 90 w lokalnej rozgłośni radiowej.
    Co do aktorów nie zmieniam zdania. To kwestia smaku.

    OdpowiedzUsuń
  2. babka z Gdyni04.04.2008, 20:35

    Też jestem z tych, którzy tamte programy (nie tylko turnieje, ale i kabarety) oglądali nieomal obowiązkowo, cała rodziną i z namaszczeniem.

    Może się mylę, ale kultura na ekranie była inna, pytania trudniejsze, a prowadzący rzeczywiście na profesjonalnym poziomie. Znam i takich telewidzów, którzy przechowują, jak w archiwum w pamięci te programy, a nawet potrafią sypać, jak z rękawa cytatami. Również Teatr Telewizji był rodzajem uczty duchowej. Czekało się na ten dzień i godzinę.
    Czy ktoś dziś pamięta znakomity spektakl - że tym jednym przykładem się posłużę - Przedstawienie Hamleta we wsi Głucha Dolna Bresana w reżyserii Olgi Lipińskiej, a z Januszem Gajosem w roli głównej? A moim zdaniem prawdziwa perełka to była!!
    Ale czasy takie, że Panią Olgę wysiudano z TV, a Pan Gajos miał to nieszczęście, że jako młody człowiek pojeździł, jako Janek Kos- komunistycznym czołgiem "Rudy" w kompromitującym towarzystwie psa Szarika.
    I komu to przeszkadzało?

    Lunetarius
    Taka było. Może nie wszystko było takie, jak chcielibyśmy, ale to był świat mimo wszystko aspirujący do wyższej kultury. Wielu rzeczy i aspektów kultury nie prezentowano, jako ideowo wrażej, ale było kulturalniej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sitting Bull04.04.2008, 21:59

    Ach! Wspomnień czar. Komuno wrrrrrr... zacięło sie cóś - kuuuuziewka no! I ten nauczyciel (Ferency) bezradny, spity w trzy... hehe! Mało zaglądam w ekranik "Mamidła", a to co czasem widzę staram sie zrozumieć, jak mój klasyk ukochany Tewje: No, ale z drugiej strony? Każde z nas znajduje gdzieś swój mały, ciasny kącik w którymi śmieje się i smuci do łez rzewnych. Pozdrawiam z mojego kącika.

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż ja też jestem z tych, co pamiętają TeleEcho i Wielką Grę. Wielka Gra była naprawdę Wielka i jak piszesz wymagała szerokiej znajomości tematu.To nie były te obecne teleturnieje. Niektóre nie są takie złe. Czasem coś tam oglądam w tv, ale bardzo rzadko, bo po prostu nie ma czego oglądać. Pamiętam też Teatr Telewizji, który uwielbiałam oglądać, ale i teraz się zdarzają ciekawe teatry (pamiętam "Ławeczkę" - chociaż też już od tego spektaklu upłynęło sporo czasu). Aktorzy "grający" w reklamach - też bym im wybaczyła - to wszystko dla kasy. Może mają problemy finansowe? No, trochę to nie pasuje dla takich aktorów, ale nie każdy jest tak honorowy, nie każdy się potrafi cenić i szanować. A elegancka, pełna kurtuazji pani Dziedzic jest do dziś nie zastąpiona. Chociaż samo Tele Echo chyba nie dawało nam tego czego się spodziewaliśmy. Był to program na zamówienie.

    Lunetarius
    Tele Echo było tym czym mogło wtedy być, ale trzeba wziąć pod uwagę kunszt i kulturę. Epoka socrealizmu nie jest moją ukochaną, gdyż w rodzinie trochę osób wycierpiało łącznie z więzieniem i utrata przedwojennego dorobku. Wspomnienia przeszłości mają jednak to do siebie, że idealizują się w przywoływanej pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja teleEcho nie kojarzę, za to wielką Grę pewnie... rodzice oglądali..potem ja..podziwiałam i słuchałam...
    a dziś... dziś nie ogladam tv, jak wspominałam.. czasem tvn24 wystarczy...sam śmietnik w tej tv nie wiem za co place, po co mi tyle kanałów...:)...

    Lunetarius

    Jesteś uzależniona od płacenia, albo zniewolona... płaceniem. Skoro nie pamiętasz Tele Echa, to może choć kojarzysz Irenę Dziedzic? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. babka z Gdyni04.04.2008, 23:35

    hehhe chciałaby dusza do "raju"..Inne czasy inne style inne "kultury" nam się teraz transplantuje z pożytkiem i bez.
    "Ta" komuna juz dawno pokazała nam "gest Kozakiewicza" i se ne vrati z ideoligią i kulturą.
    Dziś w lesie dwie panienki opowiadały z zachwytem swoim kolegom, jak rzucały w kinie chipsami w widza przed nimi i jak go potem w wyjściu obluzgały za protesty.Koledzy byli pełni uznania dla panienek.Mamy cośmy chcieli!
    Ale też możemy to powoli mozolnie zmieniać.
    Byle było więcej takich, którym losy kultury, na ekranie, w TV i tramwaju , domu-nie są obojętne.Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam Was i smieje sie w duszy ;P Ja jestem z tych co wielka gre ogladali, bo kolo fajnie sie krecilo i jeszcze te sluchawki na uszach ;) mi sie podobaly, ale tak sobie mysle, ze te dzisiejsze programy roznia od tamtych iloscia programow w ogole ;) W czasach dzisiejszych mamy ich tyle, ze wcale sie nie dziwie tym bzdurom zamieszczanym w ramowkach, bo ilez madrych i spokojnych programow od rana do wieczora mozna ogladac? No i jeszcze tez trzeba wziac pod uwage, kto to w ogole oglada ;) A reklamy niektore sa fajne ;P ja bardzo lubie reklamy:) i ogladam je pasjami :))) i smutno mi bo chyba Pcim okazal sie bardzo silny i reklame z j.cleesem zdjeli? A to byla taka fajna reklama:)

    Lunetarius
    Pcim nie wykorzystał szansy i zaczął się obrażać...całkiem niepotrzebnie. A co do reklam, to ja jeśli już to trawię kabaret Mumio (nigdy nie przełączam kanału), reszta, jakoś się nie zakodowała.
    A z tą Wielką Grą właśnie przypomniałaś mi te wielka balię z kopertami na określonych kwotach pieniędzy:-)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Sitting Bull05.04.2008, 01:29

    :)))) Tak Wiedżmo! John Clesse -"ale ja chcę!" wieczne dziecko, Bazyl niezapomniany.Hahahaha! To małe dzieła sztuki,nie pamiętam co reklamują ,ale często rozjaśniają dzień chmurny :))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam serdecznie miłych widzaczy na łamach
    blogowiska! No i co ty na to FĄFEL ?
    Ano za chlebem mój panie,mamona nie śmierdzi!
    Obawiam się,że epoka ..tych z KWESTIĄ SMAKU
    zatrzasnęła za sobą wieko/przynajmniej w mediach/ i trzeba będzie mocno się strarać,aby
    znależć coś na ząbek.
    A dzieje się !!! Kanały w TV otwieram powyżej nr.12,wchłaniam wiedzę,sycę oczy i uszy.

    Raz mi się otworzyło na programie "genialne dzieci",czy coś w tym rodzaju i z przerażeniemobejrzałam szczurowate wyścigi na punkty spoconych stadł rodzinnych.
    Artur Rubinstein w wieku 3 lat nie wymówił nawet
    sylaby i nikomu nie przyszlo do głowy robić z niego na siłę geniusza,samo się zrobiło.........
    Alibo wybór "misseczek" piękności,konkurencja od lat 4-12-też nieźle !.Oglądalność wśród pedofili gwarantowana.Nauczone konkurować
    w głupocie,dorastając, obrzucają czym chata...
    współobywateli.
    Wzorzyste wzorce ! babko z Gdyni.
    Niejaki Wojciech Mann ratuje czasem ponure skretynienie i prostactwo ogólnoekranowe.
    Jako,że mnichom nie wypada się mnożyć,to się dzielą i na melancholię przeczekanie zalecają,
    albo kącik do SMAKOWANIA.
    Piszę,sobie i bzdurzę,ale tak naprawdę frapuje mnie to jakby ..przestrzenne dzieło sztuki w parku..../zdjęcie pod tekstem/
    Kształt nieco falliczny przyobleczony w prezerwatywę,czy z kamienia kuty smoczek dla
    dinozaura,a może lokalny relikt z wysp Wielkanocnych ....i w tle chyba kościół.Nie! to
    działo armatnie na sztorc! Lufa! lufa.
    Nic mi sie nie zgadza!!!!Lunentariusie ! ulżyj memu cierpieniu i wyjaśnij proszę.
    W mieście mym zachowała się rzeźba, niezwykle odważna jak na czasy realnego socrealizmu, zdobiąca środek sporego placu w kształcie dużej
    nieforemnej kuli z dziurą, p.t."Macierzyństwo"/z kamienia of kors/.Nad nią wisiał na dachu neon
    psujący się co i rusz :" P.Z.P.R. przodują.. si.a ..rodu".
    A teraz bielutkie implanty,krawacik i jaki tu kit wcisnąć,aby wiecej sprzedać....
    Co nie ! FĄFEL.
    A kysz !!!!!
    Dla Sitting Bula polecam na dzień chmurny
    zakazane reklamy.Jak współplemieńcy przyjmą
    taką rułkę od kablówki na wigwamie,to..nie wiem.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. już dawno zauważyłam,że tv chce zrobić z nas półmózgi... sieczka totalna...dlatego też oglądam niektóre filmy i dokument -coczywiście jak nie jest o jakiejś chorej godzinie...ale co zrobić z młodzieżą ? zakazami daleko się nie zajedzie...

    Lunetarius
    Widzę, że ze swoimi obserwacjami nie jestem osamotniony. Cóż... nie mamy wpływu na wszystkich, ale na siebie i najbliższych tak. I to starajmy się wykorzystać

    OdpowiedzUsuń
  11. babka z Gdyni05.04.2008, 14:58

    Nie zaimponujesz mi Bzyku.U nas w Gdyni cała główna ulica Swiętojańska wysadzona jest szeregiem tych fallicznych ksztaltów.I nie wiem, a usiłuję od kilku lat dość, czy projektant i wykonawca zakpił z władz miasta czy ogólnie z Gdynian.Nie gorszy mnie to, bom gołego mena nieraz godzinami musiała na studiach rysować.( (czasem się śmieję,że na dobre to wychodzi niektórym pruderyjnym panienkom- nie przestraszą się , jak inne hhhe).Lunetariusowi posyłam najświeższą fotkę -jeśli odwagi starczy, Wszak nic co ludzkie nie jest nam obce.
    Na miejskie bariery miałabym inny pomysł.:))))

    OdpowiedzUsuń
  12. ..nie jestem uzależniona od płacenia choć to obowiązek narzucony.. teraz kolejne pokolenie ogląda to czego my niekoniecznie chcemy:)...płacę a oglądają moje dzieci...uzależnione od tv czy od klikania - np przycisków w pilocie- czasem to kwestia sporna hihi...ale tematycznie ustalone córka tańce z gwiazdami, you cant dance itp...o zgroozo.. syn zupełnie inny świat...nam się to nie podoba ale codzienność sie zmienia, świat też społeczeństwa itp.. tv- to śmietnik- ale w każdym śmietnisku i skarby można odnaleźć uczę ich zatrzymywania się na kanałach naukowych, przyrodniczych - pamiętam filmy przyrodnicze były tylko w niedziele zawsze w tvp1...oglądałam z pasją...technika idzie do przodu ale nasze wnętrza karmimy tym co sami wybieramy...uzależniona- jeśli o mnie chodzi- w jakimś sensie jestem od komputera od sieci...ale i tu panuje śmietnik i coraz trudniej znaleźć to co cenne ...ale warto poszukiwać...:) więc odrzucajmy śmieci, a poszukujmy to nad czym warto się zatrzymać...Pozdrawiam serdecznie.

    Lunetarius
    Z tym uzależnieniem to oczywiście żart, który w równym stopniu może się odnosić także do mnie i wielu innych. Każdy - jak to mówiło się kiedyś - ma swoje kółko zainteresowań... jedni wędkowanie, inni majsterkowanie, kino, tv, czy jak my blogowanie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmmm. Zwykle w takich chwilach się zastanawiam o czym mowa. Głównie dlatego, że telewizji prawie nie oglądam. Nie dlatego, że nie lubię. Rzecz w tym, że zwyczajnie nie mam na nią zbyt wiele czasu.

    A co do aktorów w reklamach - to praca, jak każda inna. Jeśli ktoś chce być wielkim artystą i czekać tylko na wielkie role, jedząc tynk ze ściany, to jego sprawa. Ale jeśli ktoś woli zarobić uczciwie trochę grosza, to czy mamy prawo go za to krytykować?
    To samo można powiedzieć o mnie. Jestem grafikiem. Większość moich projektów jest czysto komercyjna, reklamowa. Ze sztuką mają niewiele wspólnego, chyba, że mówimy o sztuce reklamowej. Ale czy przez to jestem gorszym grafikiem od tego, który się "nie sprzedaje"?
    Czasem trzeba zrobić coś na co się nie ma ochoty, żeby móc robić to, na co się ochotę ma.

    Natomiast co do poziomu telewizji - Jakość nie zawsze przekłada się na ilość oglądających, dlatego im jednostki bardziej odbiegające od "średniego poziomu", tym mniej znajdą dla siebie interesujących pozycji w telewizji, która - bądź co bądź - MUSI być skierowana do jak największej liczny odbiorców (a więc takich, którzy mają średnie wymagania).
    Rozwiązaniem chyba są kanały tematyczne.

    PS: mój nowy blog: http://nemway.blog.pl

    Lunetarius
    Nie chodzi tu o to, że aktor nie ma prawa robić niczego poza swoim zawodem... pisałem o swoich odczuciach i poczuciu smaku, a tego nikt mi nie zabroni. Jakoś osoby wymienione przeze mnie, jako wzorce nie umierały i nie umierają z głodu. Gorzej, jak występujący w reklamach lub odchodzący od zawodu dorabiają do tego dziwną ideologię, jak to miało miejsce w przypadku Marka Kondrata.
    Są artyści, którzy, aby przeżyć i utrzymać rodzinę imają się różnych zajęć. Chodzi o to, by odchodząc z zawodu powiedzieć uczciwie, że robi się to dla kasy i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  14. @ Sitting Bull i Bzyk
    Trudno mi komentować i odnosić się do Waszych komentarzy. Chyba jeszcze jestem mało wprawiony w kroczeniu po zawiłościach Waszych myśli. Poza tym wydaje się mi, że znakomicie się uzupełniacie i nie będę sie wtrącał w Wasze dysputy - miejsca u mnie macie do woli. Chyba jeszcze rozumie Was nieco - jest nawet w stanie wtrącić swoje trzy grosze, a może i pięć - Babka z Gdyni.
    Pozdrawiam Was

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale tak to już jest - im ktoś popularniejszy, tym lepiej się sprzedaje w świecie reklamy. Choć wydaje mi się, że to nie aktorzy grający w reklamach dorabiają sobie do tego ideologię, lecz sami oglądający im przypisują jakieś tam cechy - takie mam przynajmniej odczucie. A reklamodawcy... cóż, chętnie to wykorzystują, by przekonać do siebie potencjalnych klientów. Bądź co bądź, najlepsze reklamy to te, które uderzają w ludzkie przekonania. Dlatego bardziej wiarygodna będzie reklama z Markiem Kondratem, niż jakimś tam Janem Kowalskim. No, przynajmniej wiarygodna dla większości osób, do których jest skierowana ;-)

    Co do tego, że wszystko jest na sprzedaż - hmm, podejrzewam, że zawsze tak było. Nie tylko teraz, ale również wcześniej. Jak sięgnąć do historii, to jednak pieniądze miały dosć spore znaczenie w rozwoju sztuki, nauki i paru innych dziedzin życia. Tyle, że teraz komercja przybrała nieco inne barwy. Bardziej jaskrawe, powiedziałabym. Ale to już temat na dłuższe rozważania. Może nawet napiszę o tym kiedyś wiecej u siebie ;-)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  16. babka z Gdyni06.04.2008, 00:04

    Nie wtrącę się już!Zacięłam się!:-))))))

    OdpowiedzUsuń
  17. namiętnie z ojcem oglądaliśmy wielką grę i staraliśmy się odpowiedzieć choć na jedno pytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Sitting Bull06.04.2008, 00:07

    Ech Lunetariusie drogi! Moje ciche sittingowanie obok Babki i Bzyka ma tę proporcję złotą,jak tsunami do -18,6 stanu niskiego na Wieprzu.Za dodatkowe pióro i schowanie nożyc na miejsce im właściwe, jestem gotów częściej zaglądać w.... "Monidło" a nawet pieklić na Fain i thanks aaaaa.. nawet i talerz wreszcie ustawię na własciwy azymut,by co z sensem kojarzyć ,a nie łgać,zaciemniać Twoje szkła lunecie.Lubię mówić:

    "Fantastycznie…; Serdecznie witam…; Ciesze się, że mogę Was tu powitać…;,amerykański uśmiech i wyciągnięcie dłoni, czy sakramentalne Fine, thanks", bo po co komu zawracać po polsku: O! Patrz,patrzaj mówię! Tu ząbek mnie boli i ooo jaka dziura... na dachu ,a kasa? Zapomnij! I w oooogóle jest do D. Rola aktora, gdy piękna,to jedno, a chałturzenie niczego nie zmienia w mojej ocenie;jest dalszą grą,kontynuacją tego, co sami robimy na co dzień. Pozdrawiam i życzę najzupełniej i najszczerzej jak umiem a to wszystko.... za darmooooo!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwaga!za siebie mówie!
    Klarowny w wyrażaniu myśli Lunentariusie.
    Gdyby nie Twój stoicki spokój,zapewne odmęty
    pralki automatycznej przemieszałyby wątki tak,że
    po wyjęciu ,mamcia zakrzyknęłaby, O rety!!
    Uwaga! wyjaśniam jeden.
    Nieumiejetnośc posługiwania sie netem/nie "najechałam" na zdjęcie,zawsze ważne dla ilustracji wątku głównego/spowodowało lawinę domysłów po części zbyt odważnych,co prześlicznie zapyliło radosną babke z Gdyni-ot co.
    A tu okazało się,że to kamień milowy z miasta
    Konina.W znaczeniu przenośnym oznacza zdarzenie mające szczególne znaczenie...... .
    Ja tu miotałam wyobrażnią,a autor zapewne mial na myśli,że KAMIENIEM MILOWYM NASZYCH CZASÓW WYCHODEK BĘDZIE.Medialny!bo
    my sobie wody z mózgu zrobić nie damy i TV Kulturkę czasem ogladamy, ksiażeczkę dobrą poczytamy.

    Sittingu wdycham zachłannie darmowe pozdro.
    przyprawiając odrobiną....."drugiej strony"-
    Zasłyszane w pociągu/ z mądrości ludowych,piwkiem zakrapianych/-" za darmo boli gardło".Nihiliści jedni,tacy.
    I malutka dygresyjka,Mistrz S.I. Witkiewicz,
    Witkacym zwany, w przeczuciu nadciągającej
    zagłady kultury wyższej samowolnie opuścił
    nas.Miał chłop nosa.!

    Nemway,
    Ze znanych mi, paskudnie komercyjnych postaci,
    szczególnie wyrafinowany był Michał Anioł.
    Papież nieźle mu płacił/umowa o dzieło,nie na akord/za pomalowanie kaplicy Sykstyńskiej i mistrzu tak się złośliwie guzdrał,że niezłą sumkę
    uzbierał.
    I jeszce dołożę,że panowie artyści w durnej reklamie zarabiają za 2 minutki 25 tysiecy zł.,co nijak ma się do kitu z sufitu.
    Za to rozumiem!!!,że jest o co powalczyć.A jak
    się ideologię doda,to i rozgrzeszyć się można.
    Na specjalne życzenie firmy podam szczegółowy cennik.
    Absolutnie bezinteresowne.. dla wszystkich i "panny Krysi" całuski" od turnusu" trzeciego.
    W tele słowa W.Młynarskiego.

    OdpowiedzUsuń
  20. Sitting Bull06.04.2008, 04:29

    Dyg do gospodarza i dedykacja Rzeczonym: Wpadło chłopisko zziajane do biura,atrament wypiło....ZIELONY Mniam-doobryy! Zakrzyknął spragniony,ale coś skręca człeka- gardło boli?Ech durna ja menda pomyślił chłop młody:toż ja pomylił wieprza z tsunami-trumna mi!

    OdpowiedzUsuń
  21. Mhmmmmm, uwielbiałam oglądać Wielką Grę z Dziadziem. :))

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj starzejesz się nam - Lunetariusie - starzejesz... Co dawniej - było lepsze... Ja się starzeję jeszcze szybciej i bardziej, bo Wielką Grę wspominam z atencją. Tramwajarz "grał z Czajkowskiego" - i nie tylko miał wiedzę wykutą na blachę, ale też uchem poznawał utwory! To się nam pokazywali prawdziwi ludzie z prawdziwymi pasjami. Dziś takich nie ma ? Są, tylko się ich nie pokazuje. Teleecho? Znam kulisy, czasem dwuznaczne, ale warsztat zawodowy i przygotowanie do występu - daj dziś Boże podobne gwiazdkom ekranu! Opowiadał mi świetny aktor ( kabaret, komedia, rewia), jak przyjechała doń panienka - po wywiad. Grzecznie przeprosiła, że " z biegu" i walnęła pytanie o rolę, którą mistrz na zawsze pamięta. "Wiesz co, podniósł głos aktor? Powiedziałem, dla żartu - że Makbet. A ona nic, tylko zapisuje..." Biega po sieci taki telewizyjny quiz. Pytanie i 4 odpowiedzi. Jak miał na imię Hitler? Heil! Żart? Więcej - kpina. Ale z czego i z kogo? Pozdrawiam - refleksyjnie, ale i wiosennie.

    Lunetarius
    Barnabo Drogi! Nie starzeję się tylko... dojrzewam. Odrzucam sztafaż nowoczesności i przekonania, że wszystko, co nowe to postęp i samo dobro. Okazuje się, że często to, co niby nowoczesne uwstecznia nas. Dopiero z perspektywy czasu/lat widać wszystko we właściwych proporcjach.
    Cytując klasyka powiem: Znaj proporcje Mocium Panie
    .

    OdpowiedzUsuń
  23. Są nazwiska nieodżałowane, są programy klasyczne (czyli klasyki), tu się zgodzę. No i później otrzymujemy papkę z doklejonym uśmiechem Ibisza, z nadętością Urbańskiego, gdzie wszystkie wyce są reżyserowane, gdzie miejsce na przypadek ogranicza sztywny! scenariusz. Blee
    Teleturnieje durne są, tak jak kobieta zmienną jest.
    Ale...
    Aktorzy w reklamach to tak samo normalne, jak to, że budynki obklejone są billbordami, jak skrzynki pocztowe wypełnione reklamami marketów i łamy gazet, gdzie wiadomości spychane są przez prawa rynku.
    Gdybyś Autorze miał ofertę szybkiego zarobku, z czego kontrakt oferowałby domom dziecka dodatkowe pieniądze, z czego procent można zainwestować i mnożyć, z czego wyrwany jest tylko jeden dzień na zdjęcia - to jaka by była decyzja? Wyrobić sobie renomę w świecie aktorskim jest trudno, dlaczego nie odcinać kuponów ze sławy? Prywatność i tak się utraciło, zatem albo się chowamy i tracimy szansę na profity (potocznie zwane głupotą), albo jeszcze machinę napędzamy licząc, że sama wpadnie w koleiny. Nie zgadzam się tym bardziej, że reklamy tych Panów przedstawionych - nie ośmieszają ich nazwisk, ani nie ubliżają nikomu.
    Autorze, Twój apel to zabawa w bierki, może wyciągnie się harpun, ale zbyt łatwo rozwalić całą konstrukcje.

    Lunetarius
    1) Co reklam powiem tyle... to że przyzwyczaja się nas do billboardów i zapchanych reklamami skrzynek pocztowych nie oznacza, że to normalne i właściwe i że tak powinno być.
    2) Aktorzy mają prawo, każdy ma prawo... Jednak chęć zysku... dużego zysku nie może być alibi na wszystko. Ja też... mam prawo odczuwać zniesmaczenie i tyle. Z tego co napisałem w w/w wpisie i teraz... nic zobowiązującego dla nikogo nie wynika.
    3) Porównanie z bierkami ciekawe, acz nie trafione, gdyż ja... nie apeluję :-)))

    Dziękuję za wizytę i zapraszam częściej. Śledzę i przeglądam Twe marszoblogowanie

    OdpowiedzUsuń
  24. Ludzie nauczyli sie ubierac maski, zeby stworzyc bariere, przez ktora nikt nie dojrzy ich prawdziwej twarzy. Tak jest latwiej... otrzymuje sie szybciej akceptacje spoleczenstwa, jesli sie zwyczajnie "pasuje" do oczekiwan, jakie stawiaja wobec danej osoby ludzie. Stad te sztuczne usmiechy, sztuczna uprzejmosc i pytanie "jak sie miewasz".
    W Polsce ludzie sie tego dopiero ucza, widac to na przykladzie TV, mediow. W USA takiego zachowania ucza sie dzieci juz od przedszkola. Maja specjalnie przedmiot, na ktorym tlumacza im, jak sie zachowac na co dzien w obyciu z ludzmi. Hello, how are you... fine thank you...to taki standard. Nawet kobieta w markecie przy podejsciu do kasy pyta sie o to klienta. Z czasem to denerwuje... uwierz mi. Rano idac do pracy wiem, ze udajac sie na moje pietro spotkam przynajmniej 2-3 osoby, ktore wyskocza z takimi pytaniami. Celowo wybieram mniej uczeszczane schody, ilez przeciez mozna mowic, ze czujesz sie super, jak wlasnie od rana rozwala Cie bol glowy... ;-)

    Lunetarius
    Znakomity przykład tego, co akurat jest zaprzeczeniem polskiego malkontenctwa i ciągłego narzekania. A może by tak coś wypośrodkować?

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie zapomnę "Wielkiej Gry", gdy pewien pan w ostatnim etapie, tym o najwyższą nagrodę, nie odpowiedział na pytanie, który ptak podrzuca innym jaja. Tak był zestresowany... Płakaliśmy w domu razem z nim...
    Teraz, gdy wszystkie emocje są wyreżyserowane, nie oglądam tv, także dlatego, że świadomie nie mamy telewizora:)

    OdpowiedzUsuń
  26. @lunetarius: cała tajemnica w tym http://www.moulinex.pl/products/electrical-cooking/breadmakers/homebread-xxl.htm

    OdpowiedzUsuń
  27. Lunetariusie!
    Chyba w kwestii programów wyżej cytowanych zostało powiedziane już prawie:) wszystko, więc nie będę powielać.
    Chciałabym natomiast zabrać głos w innej sprawie, a mianowicie rozwoju. Szczególnie takiego nowoczesnego, bo blogowego. TY się nie starzejesz, ani dojrzewasz, Ty po prostu rozkwitasz.
    Gratuluję Ci serdecznie sprytnych spostrzeżeń, celnych stwierdzeń, śmiałych sądów, a to wszystko okraszone jest dużą porcją dobrego humoru.
    Twój rozkwit przekłada się bezpośrednio na liczbę komentujących i czytających Twój blog.
    Więc: NIC DODAĆ NIC UJĄĆ:-)
    Brawo, tak trzymaj!!!!!!!!

    Lunetarius

    Niutko!!! Dziękuję. Oby Barnaba, przypisujący mi niecnie starzenie się, mógł przeczytać Twe uwagi. Teraz już będę chodził dumny, jak paw:-)

    OdpowiedzUsuń
  28. babka z Gdyni06.04.2008, 23:29

    @ Heliska.Miałam milczeć, a tu się okazuje ,że nie potrafię zbyt długo.Zgadzam się z Tobą.Okropnie mnie drażni to owe "how are you" jak-że nic nie znaczące.Pozdrawiający ani myśli o moim samopoczucie,problemach itp.Zajęty swoimi sprawami.To tylko forma, jak i szczerzenie zębów w szucznym uśmiechu.Popatrzcie na nasze gwiazdy, filmowe i estradowe,podciągnięte w słynne "cheese"
    wargi nie wytrzymują napięcia i drgają nerwowo,
    jak ranny zwierz w agonii.Jakie to szczęście,że modelki na wybiegu mają wręcz zakaz uśmiechu, bo uwaga widza skierowana ma być na prezentowany ciuch.
    Jak mi smutno, boleśnie czy tagicznie to płaczę i się snucę .Nie mówię:" I am fine".Bo to oszustwo.
    Ponad wszystko lubię słoneczną stronę życia i pośmiać się z absurdu, abstrakcyjnego dowcipu, nawet zakpić z samej siebie.Do bólu przepony.Unikam " smutasów" towarzyskich, a bywają i tacy,którzy się na siłę na takich kreują.
    Dodaje to widać im we własnych oczach prestiżu.
    Bywają tez postaci samokreujące się na tragiczne.Zawsze tym można poruszyć współczucie czy zainteresowanie.A w środku ,aż zionie pustką.I nic do zaoferwania innym.Lubię ludziom patrzeć w oczy.Wiele z nich można wyczytać.Patrzących w moje oczy -też lubię.Czytają z mojej twarzy.Podsumowując: kiedyś pewien Francuz powiedział mi nie bez złośliwości, Wy Polacy na pytanie :"comment ca va?" zaraz opowiadacie wszystko co wam się przytrafiła, a my odpowiadamy pytaniem na pytanie i na tym koniec.Nikogo nie obchodzą Wasze poroblemy.To forma, forma , forma.
    Pójdę na najgłupszą, a dobrze zagraną komedię, kiedy mam ochotę się wyśmiać.Wręcz tęsknię za starym polskim kinem.I preferuję zasadę :"bądź, gdy chcesz zabawny- ale nigdy śmieszny".I dlatego lubię netowo bzykać z Bzykiem!Te wszystkie przeszczepiane na nasz grunt zwłaszcza amerykańskie obyczaje wcale nie służą
    naszej kulturze bycia na codzień.Pozdrawiam :-))))

    OdpowiedzUsuń
  29. Ukłony z bzyknięciem, niecne i podstępne... w zamiarach dla cud babki z Gdyni.

    @skem
    TAJEMNICA w tym, że ptak może sobie krążyć nad naszą głową, ale nie uwije gniazda jeśli mu na to nie pozwolimy. To taka protestancka przestroga, śmiało można polecić ją świeckim, czego życzę, wybór !!!! i jeszcze raz wybór. Powodzenia w rozsądzaniu SKEM

    OdpowiedzUsuń
  30. "Dlaczego takiej pomyłki nie popełnił nigdy nieodżałowany Gustaw Holoubek, Zbigniew Zapasiewicz, czy Krzysztof Majchrzak?"
    Na to pytanie chyba jeszcze tutaj nie odpowiedziano... więc może ja spróbuję? :)
    W reklamach występują osoby znane w mediach, udzielające się, np. grające w popularnym serialu. I tylko tacy aktorzy są "sprzedawalni" - ci popularni. natomiast ikony polskiej Kultury (no jak tu nie pisać z wielkiej...?) są mało rozpoznawalni wśród szarych ludzi, ot, tyle, co z nazwiska, ewentualnie z wyglądu. Są dla zwykłego człowieka odlegli, nieznani. A aktor reklamujący musi pasować wizerunkiem do produktu - więc, dla Brodzik-farby, dla dziennikarzy motoryzacyjnych-ubezpieczenia samochodów, dla Dody-lody.
    Pozdrawiam!

    Lunetarius
    Witam w moich skromnych progach.
    Co do udzielonej odpowiedzi jest ona od strony technologii reklamy poprawnie skonstruowana, ale myślę, że co do meritum nie daje odpowiedzi pełnej i prawdziwej. Dlaczego? Po prostu stosując przywołaną technologię doboru aktora do produktu... można znaleźć też produkt odpowiedni dla tzw. ikony. Wszystko to technologia.
    Często można na zasadzie kontrastu, dysharmonii, czy paradoksu wzbudzić zainteresowanie. Reklama to nie dopasowywanie wprost... wizerunków. Doda reklamująca lody nie wzbudza emocji, bo to akurat do niej pasuje, ale już Krystyna Janda w takiej reklamie byłaby sensacją... mówiłoby się o niej i o marce tych lodów.
    Odpowiedź, że jako ikony nie pasowali do reklam,więc nie wystąpili w nich jest nieprawdziwa. To nie tak, że nie zgrzeszyli, bo nie mieli okazji... Oni dokonali takiego wyboru.

    OdpowiedzUsuń
  31. Skupił się Pan na aspekcie, który jest dla mnie akurat mało istotny. Ale skoro o niego zahaczamy... Tak, kontrast i zaskoczenie dużo dają. Teraz wszystko sprzedaje się seksem lub humorem, coraz rzadziej argumentami i nowościami. Jedynym wyjątkiem są reklamy banków, ale te też mają śmieszyć (nawet Ergon, czy jak to się nazywało...). Ale jednak pani Jandy sobie w reklamie lodów nie wyobrażam - do tego potrzeba osób popularnych, młodzieżowych, żywiołowych. A Krystyna Janda może i jest wesoła, ale jednak poważna, stateczna i przywodząca na myśl... hm, bezpieczeństwo? Zresztą sztucznie wyszła nawet w reklamie Eurobanku, więc co dopiero w Koralu...?
    Odnośnie ikon - bardziej chodziło mi tutaj o fakt, że tłumom produkt zwykły może sprzedać tylko ktoś popularny, ktoś znany im z brukowców, show i tym podobnych. Co nie zmienia faktu, że pewnie ikony dostawały propozycje, które odrzucały, ale to już inna sprawa...
    Dziękuję za ciepłe powitanie i pozdrawiam!

    Lunetarius
    Istotność aspektów lub ich brak to kwestia indywidualnego podejścia i wartościowania. Tu mamy prawo się różnić, co też czynimy :-). Najnudniejsze są dyskusję osób, które zgadzają się ze sobą. Prowadzi to do milczenia, choć niektórzy twierdzą, że jest ono złotem.
    Może to, iż wszelkie technologie wpływania na masowe zachowania są mi obmierzłe, dlatego alergicznie reaguję na reklamę jako taką, ale to już mój wybór.
    Co ikon - tu jesteśmy zgodni: masowość odbiorcy wymaga rozpoznawalnych znaków, w tym przypadku tzw. topowych osobowości, przy czym słowo osobowość używam tu z przymrużeniem oka.

    OdpowiedzUsuń
  32. cutebellatrix08.04.2008, 22:03

    Lunetariusie, zgadzam się! Zgadzanie się jest nudne (dlatego często się nie zgadzam dla zasady, nawet jeśli się zgadzam). A milczenie? Są różne rodzaje. Wszystko zależy od milczących :) (przyznam, niektóre rodzaje milczenia są cudowne...)
    Może "osobowość" zmieńmy na "nazwisko"? Bo jednak Doda i osobowość... nie, to zbyt straszne.

    OdpowiedzUsuń