poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Prawda, czy piękno

Trzech mężczyzn, którzy podróżowali z małą karawaną po pustyni Sahara, zobaczyło człowieka wpatrującego się w zachód słońca ze szczytu góry.*


- To musi być pastuch, który zgubił jedną z owiec, a teraz próbuje ją odnaleźć - powiedział pierwszy.


- Nie, nie sądzę żeby czegoś szukał, zwłaszcza w zachodzie słońca. Myślę, że on czeka na przyjaciela.


- Założę się, że to święty człowiek, szukający oświecenia - skomentował trzeci.



Zaczęli wspólnie rozmawiać o tym, co robił człowiek i tak bardzo zaangażowali się w dyskusję, że nieomal doszło do bójki. Ostatecznie, aby odkryć prawdę, postanowili wspiąć się na górę i zapytać siedzącego tam człowieka.


- Szukasz swojej owcy? - zapytał pierwszy.


- Nie, nie mam żadnego stada.


- W takim razie musisz na kogoś czekać - stwierdził drugi.


- Jestem samotnym człowiekiem, który mieszka na pustyni - brzmiała odpowiedź.


- Skoro mieszkasz na pustyni, w samotności, z pewnością jesteś świętym człowiekiem poszukującym Boga przez medytację! - domniemywał trzeci mężczyzna, dumny ze swojego wniosku.


Zaskoczony pytaniami mężczyzna odpowiedział:


- Czy wszystko na Ziemi musi mieć swoje wytłumaczenie? Więc wytłumaczę: Patrzę jedynie na zachód słońca. Czy nie jest to wystarczający powód, dla którego warto żyć?


Tę opowieść usłyszał pewien Amerykanin, który przed laty odwiedził Bliski Wschód. Opowiedział mu ją stary i zniszczony słońcem Arab. Na koniec opowieści, gdy wybrzmiało ostatnie zdanie zapadła długa i dudniąca w uszach cisza. Po chwili Amerykanin zapytał:


- Czy to wydarzyło się naprawdę?


Stary człowiek podniósł wzrok wyrażający zdziwienie, jakby nie zrozumiał pytania.


- Czy ta opowieść jest prawdziwa, czy tak się naprawdę wydarzyło? - powtórzył Amerykanin


- Nieważne, czy opisana historia jest prawdziwa - odpowiedział Arab - o wiele ważniejsze jest to, czy ta opowieść jest piękna.


_________



*Opowieść z cyklu tych pięknych i zasłyszanych






(13,440)

40 komentarzy:

  1. A ta opowieść jest rzeczywiście piękna! Jak u Coelho. Pozdrawiam.

    Lunetarius
    Niektórzy twierdzą, że Coelho to grafoman, ale mnie to nie przeszkadza. Odpowiada mi klimat jego tekstów i nastrój, który wytwarza. Ważne, że jest mi z nim dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. My ludzie zawsze dążymy do wytłumaczenie tego, co wydaje nam się niezrozumiałe, a jednak tak proste.

    Lunetarius
    Najtrudniej zrozumieć rzeczy proste. Lubimy sobie komplikować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozstrzygnięcie dylematu piękne, czy prawdziwe nie ma w tym wypadku żadnego sensu... W życiu jest mnóstwo rzeczy niewytłumaczalnych i chyba w tym tkwi piękno życia:) Czy wszystko trzeba rozumieć? Czy wszystko trzeba tłumaczyć?
    Umysł to podwaliny, ale odbieranie świata polisensorycznie, niekoniecznie poddając analizie rozumowej - to bardzo atrakcyjny i przyjemny sposób poznawania otoczenia. Więc dobrze jest mieć w sobie odrobinę odwagi, by w taki właśnie sposób przyjmować życie.
    Bo jak mówi Logan Pearsall Smith "Cóż jest bardziej zawstydzającego niż uczucie, że nie zjadłeś śliwki, gdyż zabrakło ci odwagi by potrząsnąć drzewem?
    Pozdrawiam życząc słonecznego:) dnia

    Lunetarius
    Nic dodać nic ująć, Niutko tylko... czasami odwagi brak, by wyskoczyć z utartych kolein.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciągle szukamy wytłumaczenia zaistniałych sytuacji, tego co nas spotyka, otacza. Nie raz wystarczy tylko popatrzeć uważnie i nic nie mówić, bo słowa są nie potrzebne. Twoja opowieść też mi przypomina Coelho.

    Lunetarius
    Jeśli coś czytam to odczuwam albo bliskość, albo nijakość tekstu. Coelho zawsze wzbudza poczucie bliskości i oczywistości tego, co opisuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja to jestem bardziej jak ten Amerykanin...

    Lunetarius
    No właśnie widzę, ale jest jeszcze dla Ciebie nadzieja :-))). Pozwól dziać się rzeczom bez szkiełka i mędrca oka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Doceniać najmniejszy fragment życia, rytualnie obchodzić dzień, żegnać go i witać wraz z każdym podskokiem na niebie - pełnia życia. :)

    Lunetarius
    Tylko radość dziecka jest w stanie tak odbierać życie. No i jeszcze święty Franciszek... każdy może świętym może być :-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Po prostu żyć. Ludzie Zachodu zatracili tę umiejętność. Wszystko musi mieć cel, bo przecież ich wyznaczanie jest konieczne, aby zdobywać. A zachody słońca mijają niezauważone...

    Lunetarius
    Ale są tacy, którzy potrafią kontemplować cud zachodzenia słońca... Ty też, Uliszko:-)))

    OdpowiedzUsuń
  8. To mądre i piękne. Najważniejsze umieć dostrzegać piękno! Najważniejsze nie żyć za szybko!

    Lunetarius
    Gdybyż tylko można wpływać w dowolny sposób na tempo życia???

    OdpowiedzUsuń
  9. pomyślałam, jak byłam mała i zdania nie zmienię... amerykanie są "inni "

    Lunetarius
    Inność to jest to, co nas odróżnia i sprawia że ci INNI postrzegają nas też jako INNYCH:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. babka z Gdyni14.04.2008, 16:24

    Przytaczam fragmenty utworu B.Leśmiana:
    "Co w mgłach czyni żagiel na głębinie?
    Nic,prócz tego,że żegluje.
    A co wiosna w zielonej dolinie?
    Nic, prócz tego,że wiosnuje
    ***
    Czym ty byłeś o słońca zachodzie ?
    Byłem duchem, byłem ciałem.

    OdpowiedzUsuń
  11. babka z Gdyni14.04.2008, 16:31

    Przepraszam text mi uciekł, przeto kontynuuję:
    Wielu już dawno oduczyło się patrzeć. Nie mam do nich o to pretensji. Gonią wszak za swoimi marzeniami. Dla jednych to nowe auto, ale innych "powrót" najmilszej osoby. Mieszkam prawie w lesie. Nie ma chwili bym nie dostrzegła ile daje mi to obcowanie z naturą i bywa, że się bezmyślnie zagapię. A jakie to przyjemne: w głowie pusto tylko oczy chłoną...

    ps.Amerykanie? naprawdę są inni....

    Lunetarius
    Zagapienie to coś, przez co odzywa się w nas dusza dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  12. * jedno "akurat" proszę sobie wymazać :)))

    Lunetarius
    Wyak-uratowałem jedno:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękna opowieść, przypominająca o obowiązku patrzenia i cieszenia się z tego, co dookoła. Najciekawsze jest, że nadal zachwyca nas to, co zachwycało zawsze, czyli to, co najprostsze. Śmiech, dotyk, przyroda, słowo, śpiew...

    I ja mam dla ciebie wiersz (Zagajewskiego, którego zasadniczo nie lubię, ale ten wiersz jest zacny):
    "W lusterku samochodu zobaczyłem
    nagle bryłę katedry w Beauvais;
    rzeczy wielkie mieszkają w małych
    przez chwilę".

    Lunetarius
    Dziękuję za zacny upominek, jednakowoż mam nadzieję, że nie pozbywasz sie go z powodu jakim jest zasadniczo-nie-lubienie go :-). A tak na poważnie to trzeba przyznać, że Zagajewski w oszczędnych słowach wyraził filozoficzne zdziwienie, z którego mogą wywodzić się fundamentalne pytania. A odpowiedzi... cóż? Każdy niech szuka ich na swoich ścieżkach.

    OdpowiedzUsuń
  14. babka z Gdyni14.04.2008, 17:55

    @charmee - stale Cię pociągam za warkoczyk:-))))
    Nie jest tak, jak piszesz, to są spontaniczne odczucia i nijak się tego nie da przełożyć na racjonalne kwestie. W moim "stumilowym lesie, gdzie ganiam, kiedy to możliwe z psem, szukając ukojenia? zapomnienia? Spotykam prostych ludzi, starców, mamy z dziećmi i o dziwo widzą to samo, co ja. Bylibyśmy wszyscy odmieńcami?
    I jakież prawdziwe to, co napisała słowami Zagajewskiego entelepentele!!:-))))
    Za lusterko mam wodę w dziupli, a zamiast katedry w Beauvais - w tej wodzie odbiją się szczyty sosen tworzące łuk strzelisty.....

    OdpowiedzUsuń
  15. (Łapię się za ten ciągany warkoczyk) :)))
    Nie wiem, ja może jestem zbyt techniczna, uzależniona od cywilizacji, ale nie rusza mnie zmiana pór roku, przylaszczki w lesie, sosny przyglądające się w wodzie... Las to dla mnie robactwo, błoto i strzelające po twarzy gałęzie. Jak byłam młod(sz)a, Tata pod przymusem, prośbą i groźbą zabierał mnie do lasu na grzyby - żebym poobcowała z przyrodą - do tej pory wspominam to jako najgorszą karę, normalnie traumę mam :))) To samo było, kiedy moja Młoda była mała - najhorrorowiej (jest takie słowo??? jeśli nie ma, to już jest...) ze wszystkiego wspominam spacery, chodzenie bez sensu z wózkiem po parku, brrrr...
    Wiem, wiem, wiem - notka nie jest o lesie i innych "okolicznościach przyrody", ale o tych ważnych drobiazgach, nad którymi się nie zatrzymujemy, bo nam szkoda czasu. Kurde, zapętliłam się - ważne są te drobiazgi, owszem, ale że tak pojadę banałem - najważniejszy jest drugi człowiek, hołk

    Lunetarius
    Każdy ma swoją bajkę, która dla jednych będzie cudownym przeżyciem, dla drugich traumą. Nie każdy musi zachwycać się przyrodą i zachodami słońca, ale tez nie każdy musi być stechnicyzowany. Każdy ma prawo do swego skrawka nieba nad głową.
    A co do banałów... najważniejszy jest ten człowiek, którym jesteśmy my sami. Drudzy pojawiają się na drugim końcu naszego egoizmu w miejscu na altruizm, który jest wysublimowaną formą tego pierwszego. Rzekłem!

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla takich chwil i anegdot ważne są podróże, z jednej strony siła natury, z drugiej siła człowieka cywilizowanego.
    Podzielę się inną historią o dużej skali, trafiłem na nią pisząc referat o językowym obrazie ludów pierwotnych.
    Oto ona (od marszoentuzjasty dla władcy lunet;):

    „Jeden z naczelników indiańskich, przyjąwszy posła Stanów Zjednoczonych, posadził go na pniu przy sobie. W miarę jak poseł mówił, Indianin się posuwał ku niemu.
    - Popychasz mnie coraz dalej! – zawołał na koniec poseł – nie mam już na czym siedzieć.
    - Zupełnie tak samo, mój ojcze, wy postępujecie z Indianami – odpowiedział dziki.”

    Niby banał, a ile treści i nauki.

    Lunetarius
    Dziękuję Marszoentuzjasto! Twa opowieść jest miłym upominkiem w konwencji przypowieści, którą bardzo sobie cenię.
    Drobne upominki podtrzymują przyjaźń.

    OdpowiedzUsuń
  17. ,,Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć".

    ...te słowa powtarzam zawsze... utkwiły mi głeboko w pamięci , wyciszaja , pozwalaja zapomniec o troskach bieganinie dnia codziennego o naszych klopotach . zmartwieniach zaborczych pragnienaich ... spocząc na piasku . na plaży i patrzec na zachod słonca... zapomniec o wszystkim i czytać Coelho ,, Alechmika'' ,,Pielgrzyma'' i szukac naszego skarbu i ..I byc jak płynąca rzeka '' pozdrawiam..

    Lunetarius

    Wierzę, że jeśli czegoś się pragnie to Wszechświat właśnie taki jest i współdziała z naszymi pragnieniami. I jest w twierdzeniu, że wiara góry przenosi odwieczna prawda, że siła tkwi w umyśle i emocjach człowieka. Wbrew nadziei zawsze mam nadzieje.

    OdpowiedzUsuń
  18. P.S. Piekno jest w nas a prawde glosimy sami

    OdpowiedzUsuń
  19. sory wykresl jedno

    Lunetarius

    Stało się według życzenia.

    OdpowiedzUsuń
  20. ,,Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć”.

    Dokladnie :)

    A propos historii - nie wiem czy czytaliście książkę Micho Kaku "Hiperprzestrzen" w której pisze on o tym że fizycy zauważyli iż im piękniejsze i estetyczniejsze było równanie/wzór opisujący dany odcinek rzeczywistości czy jakieś fizyczne prawo - tym prawdziwsze ono bylo i odnosiło się do większego zakresu.

    Niektóre niezwykle eleganckie i proste równania okazywaly sie najpotezniesze.
    Tak bylo przy poszukiwaniach teorii GUT (teorii unifikacji wszystkich sil w przyrodzie, elektromagnetyzmu-, grawitacji, silnych i slabych oddzialywan jądrowych) im prostsze wzory tworzyli w procesie szukania spójnej teorii, tym lepiej sie sprawdzały w polu doświadczalnym.

    Autor stawia teze ze piękno jest jednym z kryteriów prawdy - jest po prostu czymś uderzającym, czymś jasnym, oczywistym, doskonałym...etc.
    ;)

    Pozdrawiam
    Zenforest

    Lunetarius
    Dziękuję za głos w dyskursie o prawdzie i pięknie. Jeśli zechciałeś tu wejść to znak, że pewnie coś Cię zainteresowało lub poruszyło. Prawda i piękno to być może awers i rewers tej samej monety, ale tego tak do końca nie wiem, może bardziej to czuję. Jest wiele ścieżek prowadzących na szczyt góry. gdy tam dotrę będę wiedział.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wielu ludzi obserwuje zachód słońca, ale tylko nieliczni widzą go naprawdę. A to jest sztuka zauważać piękno chwili, bo z takich chwil składa się nasze życie i tylko one warte są zapamiętania. Nigdy się nie powtarzają... a czasem tak bardzo, by sie tego chciało. Piękne czy prawdziwe?...Piękno zawsze jest prawdziwe.

    Lunetarius
    Przypomina mi się zdanie wypowiedziane 2000 lat temu: Mają uszy do słuchania, a nie słyszą. Mają oczy do patrzenia, a nie widzą. Kiedyś napisałem w jednym z wpisów o greckim rozumieniu czasu, a właściwie o dwóch rodzajach doświadczania czasu: chronos i kairos. Pierwszy jest continuum kwantów czasowych, natomiast drugi jest jednym i niepowtarzalnym momentem, który w odpowiedniej chwili należy uchwycić. Trzeba być uważnym, by go nie przegapić.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jednak jestem ignorantką, echhh...

    Lunetarius
    "Naprawdę jak jesteś nie wie nikt..." :-)))
    http://pl.youtube.com/watch?v=PctTSlROFDk

    OdpowiedzUsuń
  23. Wielu z nas staje sie czasami takim amerykaninem, albo inaczej...w kazdym z nas on siedzi. Wazne jest zeby to dostrzec w pore...i...otrzezwiec

    Lunetarius
    Postulat z istoty swej słuszny, ale bez bodźca zewnętrznego raczej trudno trzeźwieć. Na szczęście są jeszcze przyjaciele i dobrzy ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękno jest prawdą, a prawda pięknem. Nie może być wyboru między nimi. Nawet najatrakcyjniejsza makieta nie jest piękna. Tylko udaje.

    Lunetarius
    Co do atrakcyjności makiet jestem zgodny. Natomiast nie utożsamiam prawdy i piękna, gdyż byłyby te określenia synonimami, a tak nie jest. Według mnie prawda dotyczy zgodności tego, co w umyśle z tym co rzeczach. Piękno dotyczy estetyki i ono może być jednym z atrybutów prawdy, choć niekoniecznie. Prosty przykład: prawda o Katyniu... bardziej pasuje tu określenie okrucieństwo niż piękno.

    OdpowiedzUsuń
  25. Sitting Bull14.04.2008, 23:29

    Piękne jest Wasze pisanie o pięknie i wierzę, że... prawdziwe. Pozdrawiam podobnie...

    Lunetarius
    Małej wiary jesteś... Czyżbyś w wątpliwość poddawał to, co jest tutaj pisane?

    OdpowiedzUsuń
  26. OJ! do bólu prawdziwa Sitting Bullu, jak tęsknota za łykiem słonego wiatru. Łezkę wzruszenia nad Twoim zachwycaniem kładę z dala od wigwamu, żeby się nie stłukła. To takie proste?

    OdpowiedzUsuń
  27. A toś mnie zapyliła tą różą, wdzięcznie ratująca bładzące duszyczki babko z Gdyni, trąbką śmierci nafutrowana. hmmm...może kiedyś spróbuję "te śliwki z drzewa strząsnąć"(@ niutka).

    "Szczegółowo analizując płatki nikt jeszcze nie pojął piękna róży" Anthony de Mello
    Hura!
    Pachnących snów, dobra kobieto.

    OdpowiedzUsuń
  28. babka z Gdyni15.04.2008, 01:08

    @ Zapylaj Bzyku, zapylaj !!Pożyteczne to przecież zajęcie !Wszak wiosna!!Miłych snów i pięknych kanarkowych przebudzeń.

    OdpowiedzUsuń
  29. jak mam juz serdecznie dosc obowiazkow zony matki pani od angielskiego ide na spacer, przed siebie gdzie mnie oczy poniosa i chlone obrazy wokol mnie. Bardzo oczyszcza i odstresowuje.

    Lunetarius
    Mam nadzieje, że już wróciłaś odstresowana. Mnie może uda się dopiero jutro.

    OdpowiedzUsuń
  30. babka z Gdyni15.04.2008, 14:08

    @Balkablblues !Witaj zatem na ścieżkach wolności!Tak trzymać! Mam co dzień dość gotowania, prania itp. i mimo iż, uważam,żem nie stworzona do tych celów,że "nie chcem, ale muszem-" kiedy się da uciekam do mego stumilowego lasu i rzeczywiście dzień mi się zdaje lepszy, jak się bezmyślnie pogapię.A jak jeszcze o poranku, ktoś mi przyśle post z życzeniami dnia miłego, to wtedy wiem,że ten dzien udany będzie.Wieczorem w "porze dzików" inna już jest sceneria, ale równie zachwycająca.

    OdpowiedzUsuń
  31. Miłego dnia, Babko :)))

    OdpowiedzUsuń
  32. a=o, jak już kiedyś gdzieś wspominałam :D

    Lunetarius
    Zastosowałem powyżej zalecane równanie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Lunetariusie, pozwoliłam sobie wziąć Twój blog na tapetę i chyba niechcący wywołałam burzę :)))

    Lunetarius
    Kto sieje wiatr ten zbiera burzę.
    To zaszczyt być wziętym na Twoją tapetę. Dość łaskawie obeszłaś się ze mną, dlatego moja miłość własna nie ucierpiała i nie będę musiał 20 komentarzy pisać na Twoim blogu w obronie swego imienia :-). Choć zastanawiam się, czy nie jest to cisza przed burzą.
    Przeczytałem także komentarze i wydaje mi się, że są na akceptowalnym - jeśli chodzi oczywiście o tzw. blogosferę - poziomie biorąc pod uwagę jakość dyskursu prezentowanego przez komentujących na swoich blogach. Jak to w życiu, że użyję porównania może nie dokładnie, ale w klimacie niektórych komentarzy: jednemu podoba sie córka, drugiego pociąga teściowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Skoro tak przedstawia się blogosferowanie, to ja już tego nie ogarniam, atmosfera "płaszcza i szpady" na wprawdzie niezłym poziomie, skłania mnie do delikatnego podważnia /w celu spożycia/ konserwy ŻOŁNIERSKIEJ z dużymi kawałkami mięsa za 1,25 gr. uwaga! zakład pod nadzorem weteryjnym, 300 g, marki Mispol. Życze sobie smacznego, zacnym blogojadom wspaniałej wyżerki intelektualnej /bez żadnych podtekstów of kors/.
    Lunentariusie, gratuluję dobrych ocen w dzienniczku....oby tak dalej.

    Lunetarius
    Ocena oceną, bo zawsze może się zmienić, ale że zrobisz mi tu jakieś kryptoreklamy konserw żołnierskich w kontekście zachodu słońca tego sie nie spodziewałem? Przyznam się, że takich konotacji tej sympatycznej opowiastki nie przewidziałem. Na drugi raz proszę kup 2 konserwy więcej dla pozostałych blogojadów... dla mnie też:-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Wracając do notki. Taki zachwyt nad pięknościami tego świata, to jednak wydaje mi się cechą przede wszystkim dzieci i czasami ludzi starych. My goniący do pracy na pełny etat, potem dreptający jako pełnoetatowe gospodynie domowe, a następnie dwa pełne etaty matki itd, itp. Gdzie znaleźć czas na oddanie się kontemplacji? To może później, kiedyś, w wakacje... W porze zachodu słońca, zwykle moja pralka kończy cykl prania, muszę powiesić, a suche poprasować. Dobrze się prasuje pod serial lecący po wiadomościach ;)
    Pozdrawiam

    Lunetarius
    No toś mi do pieca dopakowała:) Sprawdzam swój dowód osobisty i wchodzi mi, że ani dziecko ani starzec.
    To raczej kwestia stanu umysłu w postrzeganiu otoczenia. Dzięki Bogu udaje mi się zachować dziecięcą zdolność reagowania na otoczenie zadziwieniem. A jak zdziwienie to zachwyt i pytania. A jak pytania to szukanie odpowiedzi. Cykle prania, prasowania, zmywania naczyń, czy koszenia trawy lub przycinania gałęzi w ogrodzie nie są żadną przeszkodą. To kwestia sublimowania uciążliwych czynności.

    OdpowiedzUsuń
  36. Wiem oczywiście, że upraszczam, a Ty doskonale wiesz, że robię to celowo. Taką mam konstrukcję psychiczną, że ogólnie mówiąc, nie pozwalam sobie na zbyt wiele refleksji (ale nie wykluczam). Raczej stąpam twardo po ziemi, a chmury zostawiam na głowy innych. Jak potknę się o zachód słońca, czy obsypaną kwieciem jabłonkę, to nie uciekam z krzykiem, ale się zachwycę, może nawet trochę zwolnię. Ogólnie jednak moje myśli zaprząta ta zwykła codzienność i niekoniecznie uciążliwe, ale jednak obowiązki. I dobrze jest jak jest, tak właśnie lubię.

    Lunetarius
    Więc bądźmy, jak tych dwóch cadyków, którzy przypadkiem spotkali sie w jednym przedziale pociągu. Ich najwierniejsi uczniowie spodziewali się, że teraz rozpocznie się jakaś debata na temat Tory, a tu nic... głucha cisza, aż dudni.
    W pewnym momencie jeden z uczniów zapytał:
    - Mistrzu, dlaczego nie debatujecie?
    - Jak to dlaczego? Ja wiem i on wie!!! Więc o czym my mamy rozmawiać? (należy to przeczytać z właściwym żydowskim akcentem :-)
    PS. Uważaj na jabłonki kwieciem obsypane. Guzy bolą.

    OdpowiedzUsuń
  37. Zachwycać się światem, zachwycać się życiem. To jest to.
    Ja akurat nie znoszę zachodów słońca, bo zazwyczaj są banalne. Ale są takie widoki, które sprawiają, że nasze serce szybciej bije albo nam dech zapiera. Nawet jeśli to grafika A. Muchy w Muzeum Narodowym albo wspaniała para butów ;)

    Lunetarius
    Cóż... zachód słońca można potraktować jako swoistego rodzaju wyobrażenie tego, co zachwyca. Wtedy i buty i grafiką zmieszczą się w nim.

    OdpowiedzUsuń
  38. A o turpizmie kolega Kierownik nie słyszał? Praktyczne podejście do tematu zwiodło Twoją dzieciecą duszyczkę i dlatego dysonansem konserw Ci wybrzmiał.
    Są gusta i... Jednych zachód słońca jeleniem na rykowisku bodzie, a mnie w owym dzionku majetatycznie paskudna żołnierska breja wydała się być dziełem sztuki i zaprawiona oparami absurdu, że jakoby pod nadzorem weterenaryjnym uczyniona o paroksyzm radości mnie przyprawiła. Absurdalne też moze być piękne. A skoro już Ci ślinka do niej pociekła, porobię zapasy i na turpistyczną biesiadę zachowam.
    Do smacznego

    Lunetarius
    Teza, że jest tak brzydkie, że aż piękne jest ryzykowna, ale prawdopodobna.

    OdpowiedzUsuń
  39. Błąd LOGICZNY!!!! Kolega Kierownik mnie nie zrozumiał.
    z należytym poważaniem

    Lunetarius
    Drogi Bzyku:))), a może to Ty nie zrozumiałaś mego komentarza do komentarza. Serdeczne uściski i więcej dystansu.

    OdpowiedzUsuń
  40. Moge zgodzić się na kompromis z dystansem,że
    coś jest tak piekne,że aż brzydkie i
    coś jest tak brzydkie,że aż piekne.
    Tyż prawdopodobne,a jakie frapujące.
    Zgoda-łapa
    Tak sobie zapodałam j./w. objuczona bagażami
    do przeuroczego wyjazdu hen!

    OdpowiedzUsuń