czwartek, 10 kwietnia 2008

O miłości własnej słów kilka

Kochaj bliźniego swego jak siebie samego - fajne prawda? Zostało to powiedziane prawie 2000 lat temu i póki co, to wezwanie nie wzbudza zbyt wielkiego entuzjazmu milionów.

Dlaczego mam kochać kogoś aż tak, jak siebie? Przecież nic nie jest w stanie przebić hołubionej i podsycanej miłości własnej. A ktoś kiedyś powiedział, że altruizm to właściwie to samo uczucie, co egoizm z tym tylko, że znajdujące się na przeciwstawnym biegunie. Właściwie trudno opisywać jedno bez odniesienia do drugiego.

Do refleksji o miłości własnej skłonił mnie Sitting Bull w swoim - umieszczonym na jednym z blogów - komentarzu . I przyznam się, że uchwycił istotę tego, co odczuwam i co, jak sądzę, odczuwają także inni blogowicze. Użył co prawda określenia próżność, ale w istocie odnosi się ono do miłości własnej.

W tym momencie wstałem i podszedłem do lustra - i to niekoniecznie będącego krzywym zwierciadłem - i spojrzawszy oniemiałem na moment, po czym zakrzyknąłem:

- Kurtka w dętkę!!! Sitting Bull prawdę rzecze!!!

Ktoś inny załamałby się w tej sytuacji i zawstydził wielce z obnażenia prawdziwych intencji, jakie mu przyświecają... Dzielnie spojrzałem jeszcze raz w lustro i pomyślałem:

- Taki właśnie jestem. Lubię pisać bloga i lubię, gdy ktoś go czyta.

Bo po co pisać cokolwiek (poza notatkami dla siebie) z założeniem, że nikt nie będzie tego czytał. Jeszcze lepiej się czuję, gdy wiem, że mój tekst kogoś poruszył lub skłonił do refleksji. Nawet jeśli poirytował, wywołał złość i... skłonił do napisania komentarza, czy polemiki. Lepiej niech wzbudza jakiekolwiek emocje niż żadne.

Obojetnością nie można karmić miłości własnej, a ja nie lubię głodować.

 


(11,797)

49 komentarzy:

  1. Pierwsza!!!

    Lunetarius
    Powitać ducha olimpijskiej rywalizacji:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sitting Bull10.04.2008, 20:51

    drugi...i zapewne nie ostatni ;))))

    Lunetarius
    Rozumiem Twe rozczarowanie, gdyż zaiste prawdziwe jest przekonanie, że ostatni będą pierwszymi

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie ostatni:)

    Ja też otworzę puszkę Próżności i wyznam: lubię swojego bloga i uwielbiam tych, którzy go czytają! Bez czytelników nawet największe dzieło będzie tylko zapisanym papierem albo smutną stroną wwwe wszechsieci...

    Lunetarius

    W końcu to czytelnicy karmią nasza próżność: cześć i chwała im.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm...tak sobie myślę, że pewnie zaraz pół Wordpressu się tu zleci, żeby pod pretekstem napisania "jaka to ja jestem próżna/próżny" wstawić linka do swojego bloga...

    Lunetarius
    Pozwoliłem sobie uzupełnić Twój adres wordpressowy, aby chciwi łechtania Twej próżności drogę ku Twym progom odnaleźli. Będę tu wyłącznie drogowskazem:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. I dobrze - to oznaczać będzie, że dobra próżność (rozumiana tudzież jako skuteczny marketing) jeszcze w narodzie nie zagasła:)

    A panna Charmee prowadzi bloga? Nie miałam przyjemności poznać... Może trzeba przełamać niesmiałość i linka zostawić?

    Lunetarius
    Charmee -panna nie-panna, nie mnie wiedzieć cokolwiek o jej statusie cywilnym. Spostrzegawcza wielce, język cięty, z poczuciem humoru... Niestety niektórzy (nie dotyczy mnie - chociaż kto wie jak zareaguję, gdy doświadczę jej ciętości) mają problem z opanowaniem emocji, gdy czytają to, co i jak pisze:-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Panna (ekhm, oby mi jęzor sparszywiał za to kłamstwo) Charmee czasem popełni jakąś notkę, generalnie zaś woli czytać niż pisać (szczególnie w fazie wstępnej), a dopiero później preferuje pisanie nad czytanie (faza końcowa)...

    OdpowiedzUsuń
  7. Sitting Bull10.04.2008, 22:19

    @entelepentele
    Panna(a mnie zaraz ślipiątka wydrapią)Charmee słynie na Word..coś tam jak stąd do Raciborza i pewnie zasłynie jeszcze dalej ;))

    @charmee
    Jasne ,ze niedwuznacznie

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja nie wiem czy piszę po to by mieć wielu czytelników:D raczej przekazuje cichym Wielbicielkom i Wielbicielom scenki z życia Jaśka i w tle czasem coś od siebie..ta chęć "mania"widowni już mi odeszła..dawno temu :) ponoć każdy to przechodzi..rodzaj wirusa?:) poza tym jak się już kogoś pozna w realu to i komentowanie bloga inaczej wygląda:) wtedy raczej są kontakty gg , skype lub telefoniczne:) a nowi? owszem chętnie ale szczególnie nie szukam:) i nie dlatego,że jestem leniwa czy zarozumiała..po prostu każdy nowy człowiek to zagadka..rzadko kiedy ( po rozwiązaniu ) przyjazna...ale nie powiem, że pochwały czy zainteresowanie innych jest mi całkowicie obojętne:D wszak jestem tylko człowiekiem:)
    pozdrawiam

    Lunetarius
    Zaiste tak jest jak piszesz tylko, że w przypadku każdego wygląda to indywidualnie. Blog nie jest dla mnie formą poszukiwania drogi do realnych znajomości. Jest to ujście dla potrzeby pisania i wyrażania się w ten sposób. Nie oznacza to, że nie pojawiają się w tym wątki w jakiś tam sposób do rzeczy osobistych, jakieś reminiscencje przeżyć i emocji. Wolę taką formę wypowiedzi niż pisanie o polityce, co wydaję się mi zajęciem tyleż nudnym, co jałowym.

    OdpowiedzUsuń
  9. babka z Gdyni11.04.2008, 00:09

    TKJ! Parafrazując niegdysiejsze wezwanie naszych słynnych bliźniaków (TKM), a więc teraz..... ja!
    Na bloga do Karminy (na padoku) dostałam się przez przypadek. Rychło się okazało, że jest to jedno z radośniejszych wydarzeń w moim życiu. A żywot miałam, nie powiem dość atrakcyjny. Po roku jesteśmy zaprzyjaźnione mimo dużej różnicy wieku "werbalnie" ( skype, tel) i pisemnie GG, czat, mail. Codziennie sobie opowiadamy, co słychać. Ta dziewczyna to dla mnie wzór osoby, którą chciałabym być, gdyby się dało życie "raz jeszcze".
    Pytam się kiedyś: "skąd Ty mi się wzięłaś dziewczyno?" A Ona mi na to "los mnie Tobie zesłał". Znamy już nasze rodziny, zwierzaki i obyczaje. Gadam czasem z dzieckiem, które mówi do mnie per Tejenia, z Mężem, z Mamą. Połączyło nas poniekąd wspólne hobby - miłość do koni. Ta znajomość przeciągnęła mnie również na bloga Lunetariusa i jest to kolejny mój "ludzki skarb". (Nie jestem kolekcjonerką, ale mam jeszcze dwa takie "skarby" bezblogowe - równie ważne). Równowaga to jest to, co, wprowadza Lunetarius w moje zdrowo narwane życie, jak dobrotliwy Ojciec. Wielkie dzięki Ojcze!!
    Wracam do tematu "próżność" i miłość własna: nie ma innej opcji wg mnie: nie pokochasz, nie polubisz nikogo, jeśli nie pokochasz samego siebie, swojej pracy, swoich ścieżek, swego - nawet nie zawsze w potocznym znaczeniu - atrakcyjnego wyglądu. I nie widzę nic niestosownego w tym, że pochwały, czy nawet zachwyty, zainteresowanie innych utwierdzają nas i nasze "dzieła" w poczuciu własnej wartości.@7thheaven :-)))))!!!

    Gorzej natomiast mają się te osoby, które wokół widzą wyłącznie zło i brzydotę, zgęziałe, nieszczęśliwe poprzez bezustanne poczucie rzekomej krzywdy, że świat nie dostrzegł ich wspaniałych cech,urody itp.

    I trochę na wesoło Lunetariusie , a propos patrzenia w lustro: mam takiego kolegę-żartownisia, który powiada często: "jak chcę zobaczyć jakąś sympatyczną gębę - patrzę w lustro, a jak chcę coś mądrego usłyszeć gadam sam do siebie"!!!
    Pozdrawiam wszystkich.T.

    Lunetarius
    Pointa znakomita i właściwie nie powalająca już nic dodać.
    Kupuję - za jeden uśmiech - cytowaną maksymę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piąta!!!!
    Nijak nie mogę odnieść się do w/wym potyczek. Wiedza znikoma, oby wszyscy wyszli cało z tej nawalanki. Nie jestem pożeraczem, podglądaczem blogów. Przesłanie ..Kochaj bliźniego swego... uprościło się ludycznie, do powiedzenia: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. I to jak sadzę, jest to przełknięcia.
    Dyrektywa "boska" powstała w znaczeniu kochaj... chociaż... jak siebie samego.
    Pogmerałam w "Małym Księciu", gdzie spotyka się człowieka próżnego, domagającego się pochlebstw pochwał i oklasków. Jest to ni mniej ni więcej, normalna, ludzka potrzeba akceptacji, bez której niepielęgnowana róża więdnie.
    Nadmierne poszukiwanie i pompowanie miłości własnej /Z DRUGIEJ STRONY/, może prowadzić do zachwiania pomiędzy poczuciem własnej wartości, a nadętym ego.
    Podejście marketingowe do ujęcia: "Hej! próżna, jesteś fajna gościówa, pokazuj - bo zamkną sklep" - wzbudza we mnie obrzydzenie.
    To nie próżność,kochani daje nam cudowną możliwość pogwarzenie, skłócenia się przy jednym stole,ale znikający obyczaj ROZMAWIANIA. Społeczeństwo zatomizowane do blokowych klitek ze szmelcem na ekranie poprzez zakładanie blogów daje szansę stworzenia całkiem przyzwoitej niszy intelektualnej /jasne, że zależy, gdzie sie nos wściubi/.
    Lurentariusie, jakkolwiek rozumiesz tę nieszczęsną próżność, służy Tobie i jak sądzę odwiedzającym, tak więc obżeraj sie do woli !!!!
    Sitting Bullu! a gdzie Twoje pełne godności oblicze Wodza w okienku, zawsze dodaje mi otuchy w dzień mroczny.
    Dobranoc, pisałam na 4 biegu, jeszcze tu wrócę, bo temat świetnie postawiony - dziób w dziób - co by zmierzyć się ze sobą.

    Lunetarius
    Uważaj Bzyku na zmianę biegów, bo zajeździsz samochód... może warto przerzucić się na rower z przerzutkami? Aha! Dziękuję z zrozumienie i przyzwolenie na obżarstwo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jasne, że piszemy, żeby nas czytano. To chęć kontaktu z innymi sprawia, ze wystawiamy się na widok publiczny i cieszy nas, gdy mamy odzew. Pytanie dotyczy skali zjawiska.
    Kiedy zaczynałam w 2005 roku, upajałam się poleceniami, długą lista linków i dziesiątkami komentarzy. Przeszło mi bardzo szybko. Wolę nieduże grono przyjaznych i sprawdzonych znajomych, z naciskiem na sprawdzonych:-)

    Lunetarius
    Jak zawsze wśród czytelników bloga są bliżsi i sprawdzeni - z tymi często nawiązujemy dialog i zaglądamy do nich, by zobaczyć, co u nich słychać. Są też tacy, o których istnieniu nie mamy pojęcia, ale czytają nas i powracają. Tak to już jest, że dzielimy się sobą ze wszystkimi, którzy tu zaglądają.

    OdpowiedzUsuń
  12. babka z Gdyni11.04.2008, 01:06

    Ma nie być tu GG, ale trafiłaś Uliszko w samo sedno!!! Sprawdzonych!!:-))))) Mam ich słownie 4-ro i Oni, mam wrażenie, czynią mnie lepszą i bardziej otwartą.

    OdpowiedzUsuń
  13. masz rację :) każdy w sumie pisze inaczej itd itp... a co do znajomości realnych - ja też nie zaczynałam pisać w tym celu :) to wychodzi przy okazji:) myślę, że całe blogowanie-na upartego można wypunktować... i etapy blogowania tak czy siak się pokrywają:) a kończą się tak samo - jak napisała Uliszka :)

    Lunetarius
    Nie będę się spierał, gdyż bloga piszę raptem od września 2007. Wcześniej było to raczej pisanie własnej strony genealogicznej - teraz nieco zaniedbanej, ale mnóstwo materiałów do opracowania czeka w kartonach po butach :-). Korespondencja z kuzynami z całego świata, zbieranie materiałów w archiwach zarówno krajowych, jak i znakomitych amerykańskich archiwach elektronicznych. Blog jest dla mnie formą ekspresji, jakiegoś niespełnionego marzenia związanego z pisaniem. Ale dość o tym.

    OdpowiedzUsuń
  14. często się zastanawiam dlaczego piszę i najczęściej dochodzę do wniosku, że po to, aby ktoś mi powiedział, że nie jestem taką skończoną wariatką, jak wszyscy wkoło twierdzą... i że moje życie nie jest dziwaczne...

    a czy to przejaw miłości własnej? chyba tak?

    Lunetarius

    Jak najbardziej jest to miłość własna i... nie należy się z tym kryć.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszyscy jesteśmy egoistami. Jedni w większym, drudzy w mniejszym stopniu. Jednak warunkiem by spełnić to przykazanie, co wyżej napisałeś (Kochaj bliźniego....) jest pokochać samego siebie (tak też napisała babka z Gdyni). Człowiek, który nie kocha siebie, nie będzie kochać bliźniego. Czyli powinniśmy być małymi egoistami i pokochać siebie. Nie każdy, to jednak potrafi. Nie powiem, że nie zależy mi na komentarzach na blogu, bo bym skłamała. Potrzebne są mi do dalszego poznawania i oceniania siebie samej, swoich przemyśleń jak i do poznawania przyjaciół, czy znajomych blogowych.

    Lunetarius
    Samoświadomość potrzebuje punktów odniesienia. Na blogu są to komentatorzy i inni blogowicze. Podobnie jest w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam że kiedy ja wchodziłam w blogowy światek, robiłam to po części z potrzeby ekshibicjonizmu ludzkiego, ale i ciekawości, czy "kot z kulawą nogą" zajrzy...
    Pamiętam swoją fascynację, pierwszymi komentarzami, odzewem na to, co mam do przekazania. Z czasem oczywiście wszystko powszednieje, więc i ta fascynacja przykurzyła się mocno, ale generalnie wciąż traktuję bloga jako odskocznię w tematy, na które mam właśnie ochotę, a które nie mają ujścia w codziennym życiu.
    Poznałam wspaniałych ludzi, nawiązałam przyjaźnie, ale i sparzyłam się kilkukrotnie - w blogu jak w życiu... tyle, że emocje płyną z klawiatury.
    Pozdrawiam serdecznie, końsko-genealogicznie Lunetariusie niezapominając o zacnych komentujących, bez nich byłaby pustka.

    Lunetarius
    Dziękuję za końską dawkę komentarza i stuknięcie kopytkiem w link z moim blogiem. Widzę, że po okresie próby wracasz do świata wędrujących po blogoprzestrzeni.

    OdpowiedzUsuń
  17. Czterochodu nie mam, z wrodzonym /lub nabytym/ lękiem przed urządzeniami lekko technicznymi - wielkie buuuuuuuuuuuu, przerzutki mnie przerastają.
    Chciałeś Lunetariusie, trudno..
    Uparcie do PRÓŻNOŚCI wrócę. Choć w czasach "niedomiłośnionym", niedocenionych, blogowanie jest swoistą formą autoterapii/dla komentujących też/, słowa poniżej przytaczane zabrzmią ,jak nie z tego świata, licytującego się w ilości odwiedzających, naj-pampersów, naj-kosmetyków i w ogóle NAJ.
    "...nie czyńcie nic ...przez wzgląd na próżną chwałę, w pokorze uważajcie jedni drugich za wyższych od siebie" List do Filipian 2,3
    "Nie bądźmy chciwi próżnej chwały,jedni drugich drażniąc ,jedni drugim zazdroszcząc" Do Galacjan 5,26

    Źródło miłości własnej, najlepiej, co by było w nas. Bo źródełko wyschnie i co dalej?
    Z tego wynika,że jest różnica między miłością własną,a próżnością.
    Już szykuję się na wirtualne dyby, podstępnie smarując /chociaż ręce/ stosownym smarem.

    @skem
    zerknęłam w blog....nie czekaj, aż ktoś powie Ci, że nie jesteś wariatką. W znacznie bardziej pofakanym /mówiąc Twoim językiem/ świecie, to zaszczyt być "odmiennym".

    Najważniejsze,że robicie co lubicie,nie koniecznie oczekując miłości wzajemnej. Na tym polega dawanie i ubogacanie się . "Spożywanie" gazet, emitowanych dyskusji, bez możliwości dialogu już dawno, z przesytu wychodzi mi uszatkami, o zgadze nie wspomnę.
    Poszukiwanie właściwej ekspresji... porównałabym do trudów ciąży i porodu - to fascynujące przeżycie,jak tworzenie obrazów, muzyki... najpyszniejszy czas dla autora, torturowanego sprzecznymi uczuciami.
    Ile w tym ognia !!!!!
    Życzę szalonych, upajających chwil w zmaganiach z materią słowa.

    Lunetarius
    Bzyku - toś nam tu wiwisekcję z psychoanalizą wyłożyła, okrasiłaś to jeszcze tekstami Pawła Apostoła - Szawłem drzewiej znanym. Podpierając się jego tekstami dałaś dowód, że warto pisać. Może nasze pisanie nie będzie aż tak trwałe i hieratyczne, ale jest dla nas nadzieja:-), że coś po nas zostanie. Contra spem spero

    OdpowiedzUsuń
  18. Luneteriusie Miły! Wprawiłeś mnie w zakłopotanie! Bo - dlaczego ja bloguję? Z miłości własnej? Oj, chyba ja akurat - nie za bardzo. Tyle lat pisania i publicznego gadania ten motyw raczej wyczerpuje. Dzielenie się z innymi własnymi przemyśleniami? Owszem - to jest TO, bo cieszę się, gdy ktoś się zgodził, nie mam za złe, jeśli się nie zgodził,; fajnie, jeśli rozwinął - ważne, że widzę, iż na nowym polu działalności do słowem dotarłem. Jam nie polityk - to oni pisują blogi (albo - im pisują), ale z braku reakcji na komentarze wnoszę, że to taki popis dla popisu; modne, więc jestem, ale, co wy (współrodacy) mają mi do powiedzenia - mnie nie obchodzi... Mnie - obchodzi, bo po to piszę, a nie by się pokazać. M.in. dlatego "pod ksywą"...
    I jeszcze - dlaczego pisuję? Bo gdy człowiek wie i widzi, że zmienić może mało (nawet siebie zmienić trudno!), a na różne sprawy krew go zalewa, to choćby dla osobistej higieny psychicznej lubię się " odkorkować". Jak ostatnio w komentarzu do blogowego wpisu jednego z członków tzw. klasy politycznej, którego znam, na swój sposób kiedyś polubiłem, ale teraz nie znoszę jego postawy publicznie i radośnie prezentowanej. Ja go nie zmienię, on się moją opinią nie przejmie, komentarza pewnie nawet nie przeczyta (patrz uwaga wyżej - pisz do polityka=pisz na Berdyczów); najwyżej ktoś komentarz "zbanuje" (żeby nastroju nie psuć), więc - co, i po co? Ano - dla siebie. W ramach psychicznego placebo...
    Przepraszam, za wiele filozofii, Ale - każdy ma do swojej prawo, pozdrawiam... I bardzo uważnie wczytuję się w Twój wpis oraz bardzo pouczające komentarze...

    Lunetarius

    Nawet jeśli już nie ma w Tobie miłości własnej - w co wątpię nieco - cieszy mnie to, że pisujesz, bo jest w Tobie taka potrzeba. Czytuję Ciebie, bo znakomicie postrzegasz i opisujesz naturę ludzką z jej przywarami na przykładzie sportu. A że czynisz to arcyciekawie to i ja zaglądam, chociaż jestem niemalże sportowym daltonistą.

    OdpowiedzUsuń
  19. Co było wyżej - to bardzo luźne myśli Barnaby...

    OdpowiedzUsuń
  20. @janiko, babko z Gdyni, macie rację!!!!!
    Z mojej praktyki zawodowej /praca z psychopatami/ wynika, że ktoś kiedyś odarł tych ludzi z poczucia własnej wartości, nie akceptują siebie=nie lubią innych=żeby zwrócić na siebie uwagę w swoisty sposób, popełniają przestępstwa, /chory egoizm???! i próżność ?/.

    " Ktoś, kiedyś złamał ich dumę" - zasłyszane na Animal Planet. Psy chowały się, były w apatii i cierpliwą miłością odzyskały zaufanie do ludzi. A to tylko zwierzak i aż zwierzak.

    OdpowiedzUsuń
  21. Echo..Echo.. Wydarzeń, Barnabo Ty jeden/a placebuj radośnie, wcale nie takie luźne. Szczerością wiosenną powiało.
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  22. babka z Gdyni11.04.2008, 14:40

    @Bzyk ma rację:-))))))!!!
    Mam i takie doświadczenie. Powiadam "dzieciatym" nigdy nie mówcie swoim dzieciom, nawet w złości, nawet za poważne wykroczenia: "jesteś gorszy od innych". Może być "inny". Łamanie dumy, poczucia własnej wartości prowadzi właśnie na manowce.
    Chwilami odczuwam fizyczny wręcz ból - słuchając o traumach ludzkich, jakże niezasłużonych. I myślę sobie, choć bardzo się bronię przed netem, że bywają blogi, czy kontakty via net przywracające wyżej wspomniane zaufanie oraz wiarę w siebie. A to znaczy w moim pojęciu w człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ech ! Lunentariusie nie doceniasz siły rażenia Twojego bloga. Zawsze trwalsze jest to, co się w ludzkich sercach zapisze,niż papierzyska przez mole zeżarte. Przeto śpieszę się, zanim prorokując i Święte Księgi na stos pójdą.
    Zresztą kogo to obchodzi ?,jak napisałeś na wstępie. Nigdy nie wiadomo, być może zdobędziesz swoisty, Chasid Umot ha-Olam. Drażnisz mnie, nie znam łaciny, gryzipiórku
    O to chodziło? Poezje Marii Konopnickiej? hę..
    http://www.poezja.org/index.php?akcja=wierszeznanych&ude=4842
    Na wszelki wypadek nie obrażę się.

    Lunetarius
    Chciałbym, ale czas, w którym miałbym szansę stać się חסיד אומות העולם (sprawiedliwym pośród narodów świata), już stał się... Liczę na sprawiedliwość w wymiarze metafizycznym, niekoniecznie chasydzkim :-)
    Wbrew nadziei mam nadzieję co się przekłada na łacińskie contra spem spero

    OdpowiedzUsuń
  24. A in vino veritas... zdrówko

    Lunetarius
    Qui bibit, dormit; qui dormit, non peccat; qui non peccat, sanctus est - ergo: qui bibit sanctus est :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Praeclarum est latinae scire :)

    Lunetarius
    Bene dicas, puella:-)

    OdpowiedzUsuń
  26. babka z Gdyni11.04.2008, 21:30

    qui vivra,verrra! :-)))Ojcze!!

    Lunetarius
    ...et tu puella, etiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Contra spem spero

    Maria Konopnicka

    Przeciw nadziei, co stoi na chmurze
    Łez, prędkim wichrom rzuciwszy kotwicę,
    I obrócony wzrok trzyma na burze
    I nawałnice,
    W niezgasłe gwiazdy ufam wśród zawiei
    Przeciw nadziei.

    Tak pieśniarz ślepy, gdy go noc otoczy,
    Choć wie, że rankiem nie wzejdzie mu słońce,
    Podnosi w niebo obłąkane oczy
    I dłonie drżące
    I mroki pije źrenicą zagasłą,
    Wierząc w dnia hasło.

    Wiem, odleciały te ptaki daleko,
    Co nam na skrzydłach niosły chwały zorze,
    I z rzek już naszych te wody nie cieką,
    Które szły w morze...
    I syn się karmi kłosami gorzkiemi
    Z ojców swych ziemi.

    Sam Bóg zagasił nad nami pochodnię
    I na mogiły strząsnął jej popioły.
    Idziem, jak idą bezdomne przechodnie,
    Z zwiędłemi czoły,
    A stopy naszej zasypuje ślady
    Wicher zagłady...

    Wiem, niech mi smętne echo nie powtarza
    Tego, co wstydem pali i co boli.
    Bom ja też rodem z wielkiego cmentarza
    l z krwawej roli...
    I ja też lecę jak ptak obłąkany
    I wichrem gnany.

    Przecież o zmierzchy skrzydłami bijąca
    I piekieł naszych ogamiona sferą,
    Oczyma szukam dnia blasków i słońca.
    Contra spem - spero...
    I w mogił głębi czuję życia dreszcze,
    I ufam jeszcze...

    Przeciw nadziei i przeciw pewności
    Wystygłych duchów i śmierci wróżbitów
    Wierzę w wskrzeszenie popiołów i kości,
    W jutrznię błękitów...
    I w gwiazdę ludów wierzę wśród zawiei,
    Przeciw nadziei!

    OdpowiedzUsuń
  28. Taki wiersz kojarzy mi sie z Twoim postem..pozdrawiam czytam i jestem pod wrażeniem miłego wieczorka i veny tworczej ..A

    Lunetarius
    Grecy zapoznali tylko dziewięć muz, dziesiątą przyniósł wiek XX. Czy jest szansa, by wenę blogowiczom podsuwała muza o wdzięcznym imieniu Jedenastka? A może zrobimy konkurs na imię muzy czuwającej nad blogosferą? Czy są jakieś ciekawe propozycje?

    OdpowiedzUsuń
  29. Napisałam SWOISTY, co umknęło uwadze autora. O w mordę ! gdzie ja jestem, zagnieździł się tu wirus wykluczania nieuków i powiedziałabym duszek nietolerancji w wersji: zrobim se popisówkę.
    Jak dostanę pensję kupię sobie STOSOWNĄ książkę. Oj! będzie zulu gula.
    W sferze metafizycznej masz już spore zasługi, a co do chasydów tak chętnie nie biorą. Chociaż masz zadatki!!! Lunentariusie.
    Radość/hebr.sason/ to....... Powodzenia w budowie wieży Babel.
    Do ksiąg Panie i Panowie!!!

    Lunetarius
    Nie umknęło Bzyku! Jeno zostało swoiście zinterpretowane ;-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Proponuję "Wirtuharpia"...

    OdpowiedzUsuń
  31. A nie pisałam? Maryja Konopnicka. To ona.

    O w mordę! pani Elizo, ja też wierze wbrew, tylko mi Pani gąsieniczkę z powieki zdejmie. Ale to już! A szczególnie wierze w gwiazdę ludów. Ludów? Jakich Pani Elizo ?
    Spod lodu wyszedł gajowy Marucha i rozwiał wszystkie wątpliwości Pana Sułka.

    Uszanowanie dla grzebiących w księgach. Wiersz niskiego lotu, coś jak we mgle i na kacu.

    OdpowiedzUsuń
  32. Lunetariusie, ja nie na temat...i nie a propos notki - przynajmniej nie Twojej notki. Pozwalam sobie tą drogą złożyć wyjaśnienie, a zarazem protest - jestem jedna!!! ...Jedyna, której strzeże liczba najbardziej pojedyńcza...

    Lunetarius
    Licentia poetica... nie bierz serio liczb pojedyńczych, czy mnogich, ani świata w trój-, czy czwórwymiarze.

    OdpowiedzUsuń
  33. Wiedziałam..chciałam się tylko upewnić, że wiem dobrze...thx :)))))

    OdpowiedzUsuń
  34. Ciekawa propozycja Lunentariusie.
    "Wirtuharpia", trochę drapieżna i nożycoręka. Jestem za Jedenastką. Proponuję "Bloginii"
    Mam Was! i to za darmo!, a zatem , druga propozycja: "Sapere aude, necie" - jasne, że tłumaczę: miej odwagę być mądrym...
    A co będzie z wygłuptasami ?buuuuuuuuuuu. Pozostanie Talia ? Główkujcie, idę pracować.

    OdpowiedzUsuń
  35. Czy ktoś mówi tu nie wprost! Istna paranoja. Czy ja być może kogoś sklonowałam?
    CHARMEE? może Ciebie? skoro oprotestowałaś "tajemniczą" notkę.
    Wyjaw tę bolesną tajemnicę, bo nie unikniemy "magla".

    OdpowiedzUsuń
  36. Sitting Bull12.04.2008, 00:34

    Jeżu malusieńki! I kto by pomyślał, że myśl lekka i rzucona wiatrem zagrzeje tyle klawiatur. Co koń wyskoczy pędziłem tu do Was mili: na śniadanie, obiad, kolację, lecz konik w bok uskoczył, miast do wodopoju, skręcił... do baru - chwała koniowi! T.K. Ja deser łapczywie spijam! „Kiedy puste naczynia napełniamy płynem, uchodzi z ich wnętrza powietrze przezeń wypierane; tak i ludzie, kiedy się napełniają prawdziwymi dobrami ustępuje w nich próżność, miłość własna słabnie, skutkiem czego przestają pysznić się filozoficzną brodą --(a weź i się ogól Lunetariusie:)))) -- i płaszczem, ćwiczenie stosują do własnej duszy, ostrą i dotkliwą krytykę przede wszystkim do siebie samych, a do bliźnich łagodniej się odnoszą. "(Plutarch) Fakt! Częściej bywasz jako ojciec, łagodny i wyrozumiały - chwała! Ale dla równowagi bywałeś i ojczymem, dla owocnie „zapylającej” Twój słoneczny ogródek. „Kwieciem żywiony” też ledwo przełknął na innej księżycowej łące 1szt. Twój p.. ost kolący nie jego tyczący. Cieszy mnie, że wracasz w miejsca Ci nieprzyjazne, bo „wroga” lepiej przyjacielem uczynić. Szklany ekranik i mycha, pryzmat, lusterko lunety, czy to rzeźbione w Twoim pokoju, więcej prawdy pokaże o Tobie i o nas, niźli dziób w dziób; to nasza Polaków przywara, że bardziej lubimy plecy oglądać, niż jasne czy chmurne oczęta \, świdrujące nasze, czasem chore trzewia - nie zgadzacie się? A ja z Wami tak! A kysz,a kysz nie pisać już!! (ostatni pierwszymi się staną)
    @Charmee: Coś o wódce i zakąsce powiedział ??? Ach! Kamiński, ten od ryngrafu i prezia. To się wie, że paluszek jeden ssie..:)))
    Bzyku drogi! myslę, że to o drapaniu oczków moich.

    Lunetarius
    Sam zasiałeś ten wiatr :-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Milcząca charmee na Toteramach napisałaś, że robisz blogowi Lunetariusa SWOTA, oświeć mnie proszę, co to znaczy,bo nie jestem obeznana z hermetycznym słownictwem blogosfery.
    Z góry przepraszam za braki w poznawaniu zaułków, incydentalnie niezamierzonych of kors.
    A może ktoś inny mi to wyjaśni ?Prosi osiołek blogowy.

    OdpowiedzUsuń
  38. Sitting Bull12.04.2008, 04:14

    A proszę uprzejmie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Analiza_SWOT

    OdpowiedzUsuń
  39. Ratunku!!!!!Sitting Bull wstał, a nawet w cwał wprowadził istność swoją z pomocą wody bąbelkujacej......prrrrrrrrrr..............^.
    Cudnie się czytało i prawdę rzeczesz przywara to nasza, a tylko drogowskazy stawiam lustrami niech bawi się komu ochota przyjdzie. Próżne o próżności moje gadanie, koro jastrzębiem postrzeganie i zasmuca moją spracowaną od ślipiania w ekranik oczek chmurność. Topiąc się w meandrach rozróżnień miłości do siebie samego, a próżności jako takiej-więcej wymądrzać się nie będę. Kto chce się próżnić niech się próżni. Nic mi do tego.Pędzący Byku! oj !kwieciem gołąbku karmiony, w przenikliwości zamglony ON- źle Ci się pomyślało. Ani mi do drapania oczków. Niech Ci Wielki Duch cosik rzeknie. Pazurami to budzi mnie Ptasiek /rasy/ kanarek, jak zaśpię, bo Zacnego Bulla wyprowadzić z błędu zapragnęłam. Tuszę, że bezskutecznie, trudno, u mnie faktyczny czas 02:15, wariatka tańczy, miłyCrazy Bullu. Ratunku ! ostrzy pazury. Ptaś jeden.

    OdpowiedzUsuń
  40. Sitting Bull12.04.2008, 04:29

    Czytaj czasem "rejestry górne" i niech ptasiek ranny łagodnie otworzy oczęta Twe ..." "?

    OdpowiedzUsuń
  41. osiołek uprzejmie dziękuje

    OdpowiedzUsuń
  42. Z czasem nauczę się ... Życzenie Twoje muślinowe,lecz kto raz dał wolność zwierzakowi, nie może bronić się przed konsekwencjami. Sfruwa i już. Nie potrafię spać z głową pod kołderką. Dybie na mnie na poduszce z podarunkiem. Spójrz na zdjęcie na blogu, jaki ostry dziób ma ten cipiór. A spojrzenie nie znoszące sprzeciwu.
    Ratunku, łagodności kraino ..

    OdpowiedzUsuń
  43. Piszą i piszą..i tak tu piszą i dają sobie sami odpowiedzi a gospdarz ciuchutko śledzi?... prawda !.. tlum czytelnikow leci a Lunetarius sie cieszy :)
    pozdrawiam miłego dnia ..jeszcze tu zajrzę..narka

    Lunetarius
    Dobry gospodarz to także taki, który gościom nie przeszkadza w przedniej zabawie;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Więc i ja się dołożę i dodam, że czytać Cię jest równie miło, jak Tobie pisać bloga najpewniej :)

    A co do miłości bliźniego pamiętam też inne zdanie : " Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś aby on uczynił Tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty".
    :)

    Lunetarius
    Przewrotne, ale wzbudzające refleksję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  45. skoro to bylo 11-04-2008 to moze
    taka nazwa
    11 + o4+2+00+8 + 25 to wena 25 ?
    lub jeszcze lepiej
    2+ 5 to siódemka !!!!!!!!!!!!
    VENA-7
    lubisz liczby prawda?

    Lunetarius

    Vena-7... może być, ale ma konotację rzymska, zatem może wartałoby pomyśleć o greckim brzmieniu.

    OdpowiedzUsuń
  46. Raportuję, że wiadomości ze wszystkich adresów mailowych wracają, Z adnotacją, że coś nie gra. A ja tylko chciałem złożyć raport: Panie Nadprezesie Lunetariusie! Melduję wykonanie zadania...
    Czyli - kontakt z Miłą Damą nawiązany.

    Lunetarius
    Raport przyjęty i odnotowany.

    OdpowiedzUsuń
  47. utile dulci miscere moze to?
    łączyć przyjemne z pożytecznym

    Lunetarius
    Wszystko, co wywołuje chęć sięgania do klasyki i jej mądrości jest godne uznania.

    OdpowiedzUsuń
  48. lo matko, 2 dni spoznienia , a tu taka burza rozpetana ; P wszystko juz zostalo powiedziane w kwesti potrzeby blogowania, moze powiem, ze oprocz milosci wlasnej i potrzeby akceptacji jest w w tym tez chec sprawdzenia sie. Dla mnie zalozenie bloga bylo typowa reakcja na brak zrozumienia swiata realnego i brak zrozumienia z jego strony. Mial to byc pamietnik, lub jak kto woli notatnik. Wyszlo troszke inaczej bowiem okazalo sie, ze nie mogac glosno, publicznie zareagowac na sprawy dotyczace wielu, wlasnie na blogu moge swoje prawdy przedstawic szerszej publicznosci. No i polecenia dodaja pieprzyku sprawie, bo raptem okazuje sie ze jakis szarak z pipidowka jest na pierwszej stronie to cos jak bycie popularnym.

    Lunetarius
    Burza, wichry i orkany... jak to zwykle, gdy o emocje chodzi. Każdy ma swoją opowieść o tym, co skłania go do wyrażania sie poprzez bloga. Każda opowieść jest prawdziwa i uprawniona.

    OdpowiedzUsuń
  49. Czasami jest tak, że jesteśmy sobą odbitymi w oczach innych ludzi.

    Lunetarius
    Ludzie to nasze zwierciadła... czasami krzywe, ale jednak:-)

    OdpowiedzUsuń