wtorek, 29 kwietnia 2008

Gdy miałem sześć lat, zobaczyłem pewnego razu wspaniały obrazek w książce opisującej puszczę dziewiczą. Książka nazywała się "Historie prawdziwe". Obrazek przedstawiał węża boa, połykającego drapieżne zwierzę. Oto kopia rysunku: W książce było napisane: "Węże boa połykają w całości schwytane zwierzęta. Następnie nie mogą się ruszać i śpią przez sześć miesięcy, dopóki zdobycz nie zostanie strawiona". Po obejrzeniu obrazka wiele myślałem o życiu dżungli. Pod wpływem tych myśli udało mi się przy pomocy kredki stworzyć mój pierwszy rysunek. Rysunek numer 1. Wyglądał on tak:




Pokazałem moje dzieło dorosłym i spytałem, czy ich przeraża. - Dlaczego kapelusz miałby przerażać? - odpowiedzieli dorośli. Mój obrazek nie przedstawiał kapelusza. To był wąż boa, który trawił słonia. Narysowałem następnie przekrój węża, aby dorośli mogli zrozumieć. Im zawsze trzeba tłumaczyć. Mój rysunek numer 2 wyglądał następująco:



Dorośli poradzili mi, abym porzucił rysowanie węży zamkniętych oraz otwartych i abym się raczej zajął geografią, historią, arytmetyką i gramatyką. W ten sposób. mając lat sześć, porzuciłem wspaniałą karierę malarską. Zraziłem się niepowodzeniem rysunku numer 1 i numer 2. Dorośli nigdy nie potrafią sami zrozumieć. A dzieci bardzo męczy konieczność stałego objaśniania.


(Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książę)



Do pewnego czasu sądziłem, że rzeczywistość jest zależna od mojego umysłu i jeśli już ją poznaję to właśnie taką, jaka jawi się w moim umyśle. Przed laty, gdy z lubością zmagałem się z Husserlem, Wittgensteinem, Kantem, czy Ricoeurem - wydawało mi się, że z nudów poprzewracało się im w głowach i z nadmiaru czasu powymyślali teorie i systemy objaśniające świat. A na dodatek każdy z tych modeli był tak bardzo różny od siebie, że musieli go objaśniać nie mając gwarancji, że zostaną zrozumiani w wystarczającym stopniu.


Po latach doznałem olśnienia po przeczytaniu Małego Księcia. Aby zrozumieć i zapoznać świat takim, jaki jest naprawdę, trzeba mieć w sobie otwartość i naiwność dziecka. Filozofia jest możliwa o tyle o ile uda się zachować taką postawę poznawczą, w której rzeczywistość postrzegana jest bez uprzedzeń i uprzedniej (w miarę możliwości) wykrzywionej wiedzy. A wtedy czysty umysł stawia pytania i wysuwa tezy, które przeciętnemu zjadaczowi chleba nawet do głowy nie przyjdą.


Trzeba jednak z tym uważać, gdyż uprawianie filozofii stawiającej na dociekliwe pytania może zaprowadzić na szafot. Zaczęło się od Sokratesa, a i Platon musiał uciekać, w późniejszych wiekach też nie było lepiej. Myślenie zawsze stanowiło zagrożenie dla osób, które nadmiernie eksploatowały swoje szare komórki.


Ze skrajnym przykładem takiego zagrożenia - w wersji rzecz jasna humorystycznej - zetknąłem się w filmie Nie ma mocnych. Pawlak położył się spać obok żony i zauważa, że ta nie śpi tylko jakoś tak kręci się i nie może się ułożyć.



- Jadźka, a czemu to nie śpisz?
- A bo leżę i myślę.
- Oj nie myśl, bo od myślenia to tylko głowa boli!!!


-----------------------


PS. Ćwiczenia z wyobraźni







(17,602)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz