sobota, 8 marca 2008

Tolerancja dla homofobów

Z okazji powszechnego dnia obłudy i wymuszonej celebry - może nieco odmiennej niż za komuny, ale jednak obrzydliwej - przez media przetacza się fala dyskusji nt. równości płci i tego, jak to kobiety są w gorszej sytuacji, bo mało zarabiają w porównaniu z mężczyznami, mają niższe emerytury przy tych samych zarobkach, są dyskryminowane w pracy i wykorzystywane. Słuszna racja - jak powiedziałby to mój śp. kolega Stefan - ale, co z tego. Jest wiele grup społecznych, które dyskryminowane przez jakąś faktyczną lub wydumaną większość, podnoszą głos i krzyczą, jaka to wielka krzywda ich spotyka. Na to wszystko nakłada sie przychodząca z zachodu - na psa urok !!!- polityczna poprawność.


Jest to zgrabne i ładne określenie czegoś, co jest odwrotnością nietolerancji, ale jest nie mniej obrzydliwe, bo knebluje usta i nie pozwala nazywać rzeczy po imieniu. Ludzie i grupy społeczne są różnorodne i sztuczne zacieranie różnic prowadzi do kumulacji napięć, które jeśli już wybuchają to ze zdwojoną niszczącą siłą. Okazuje się, że mniejszości, które mają być chronione zaczynają narzucać swe poglądy większości... zniewalają większość.




johns.jpg

 


Kilka dni temu wgniotła mnie w fotel informacja, że w Anglii małżeństwo Eunice i Owena Johnsów (zobacz: Adopcja nie dla homofobów) nie może adoptować dziecka. Powód? Urzędnik uznał, że nie nadają się, gdyż otwarcie zapowiedzieli, że nie będą wpajać dziecku, że homoseksualizm jest czymś dobrym. Pytanie o stosunek do homoseksualizmu (sic!!!) było to jedynym pytaniem urzędnika ds. adopcji sprawdzające zdolność Johnsów do właściwego wychowania dziecka. Świat na głowie staje i czekam, kiedy za głoszenie poglądów, że homoseksualizm jest zboczeniem będzie wsadzać się ludzi do więzienia.




Tolerancja oznacza dla mnie jedno: jeśli ktoś chce realizować się w związku homoseksualnym to jego sprawa, a mnie nic do tego. Mam natomiast prawo uważać i głosić, że tego typu styl życia i samorealizacji jest wbrew naturze. Uznaję prawo do życia w spokoju ludzi o mniejszościowych poglądach i postawach o ile nie niszczą tkanki społecznej, natomiast nie może być tak, że mniejszość narzuca swoje wzorce i poglądy większości.


 


stanislaw soyka  tolerancja

(3, 661)

6 komentarzy:

  1. Nie lubię tolerancji.

    Zakłada obojętność. Ty sobie bądź, ja sobie będę, nie wchodźmy sobie w drogę.

    Może prowadzić do totalnej znieczulicy albo do wzrastania napięć społecznych wynikających z zacierania różnic (pisałeś o tym, ale nie jestem pewien, czy dobrze Cię zrozumiałem).

    Cały czas "się zbieram" do napisania o patriotyzmie. Może się kiedyś zbiorę.

    Lunetarius:
    Bądź zimny albo gorący, inaczej pocznę wypluwać cię z ust moich... - ten swobodny cytat z Biblii oddaje istotę mojego podejścia do zagadnienia tolerancji w życiu społecznym. Political correctness to właśnie takie zmuszanie większości - przez dominującą i mająca duży wpływ mniejszość - by byłą letnią, czyli nijaką. Brrrrrrrrr!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Usiłowałam skomentować post wcześniejszy wczoraj, ale się nie dało :/ Wiec tu dodam jeszcze , że takie święta z okazji odwiedzin bliskich to niesamowita radość ! :) Ten urzędnik, co sprawdzał zdolność do wychowania dziecka sam powinien pójść na jakąś pogadankę o tolerancji zdaje się ! niedzielne pozdrowienia

    Lunetarius:
    Cieszy mnie, że podzielasz mój pogląd w zakresie adopcji ale i SZCZĘŚCIA. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz racje.Świat staje na głowie i tylko patrzeć, jak będzie nami rządziła mniejszość. Dlaczego oni mają mieć prawa, a większość ma się im podporządkować - tak to widzę, do tego zdążają. Ludzi o skłonnościach homoseksualnych nam ciągle przybywa. Czy to naprawdę jest ich tak dużo? Przecież cały czas byli i moim zdaniem nie było problemu. Teraz zrobiono z tego problem. Tylko o co w tym wszystkim chodzi - można się tylko domyślać.

    Lunetarius:
    Chodzi jak zwykle o pieniądze i władzę... nad umysłami i postawami. Mając media i dominującą pozycję w kulturze można próbować inżynierskiej przebudowy systemu wartości. Jest to groźne, bo oczywistości przestają takimi być.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście, że świat staje na głowie :|
    Przeraża ten przykład małżeństwa z Anglii.
    Za brak poprawności politycznej dostaje się dziś i na forach, i na blogach... Ciemnogród, homofobia, nawet seksizm :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ratunku ! uciekł mi tekst...

    OdpowiedzUsuń
  6. odtwarzam...ciekawe, kto za mnie pójdzie do pracy ?

    Jak TU hmmmmmmmmmmmmm miło!
    Twój ulubiony werset jest z Objawienia św.Jana 3,15-16.W przekładzie greckim słowo wypluję, ma jeszcze ostrzejsze znaczenie i brzmi "wyrzygam".
    Pocieszę Cię. W moim domu odbywał się koncert, graliśmy z przyjacielem gejem, na 4 ręce/na pianinie !/ i zaproszeni goście byli, jak nietrudno się domyślić, hetero i homo obojga płci.
    Przed koncertem stanowczo poprosiłam, aby homo /są odważniejsi/, powstrzymali się od gestów uwielbienia koncentrujących się na wiadomych częściach ciała. Przyjęli propozycję ze zrozumieniem i bez zgrzytów wszyscy mogliśmy rozkoszować się muzyką, nomen omen, Diabellego.
    Można z zachowaniem stosownej dozy szacunku pozostać gorącym i nie poparzyć innych.
    z pewnością tu wrócę /o powodach napiszę/ jest auu! jest 02:26

    Lunetarius
    Dziękuję za pocieszenie. Pracowałem kiedyś z kolegami o tych skłonnościach, a jeden z nich był nawet moim zastępcą. Nie było jednak w nim żadnej ostentacji dotyczącej prywatności... On nie afiszował się z tym i nie oczekiwał od nas szczególnych względów. My nie wnikaliśmy w jego sprawy. Czasami mówiąc o kimś bliskim używał określenia druga połówka pomarańczy. Był znakomitym fachowcem w swojej dziedzinie.
    To, co napisałem we wpisie na blogu krytykuję zupełnie inne postawy i osoby niż mój kolega, czy Twój przyjaciel, z którym grałaś na cztery ręce.
    ...μελλω σε εμεσαι εκ του στοματος μου...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń