środa, 12 marca 2008

Pomyłka Heraklita

Wracając z pracy wstąpiłem na chwilę na dworzec PKP. W bocznym ślepym korytarzu, który kiedyś prowadził do poczekalni, na granitowej posadzce spał bezdomny... Brudny, śmierdzący, obleśny i pijany. Brudna, zarośnięta i czerwona twarz. Nieopodal na niskim kaloryferze typu Faviere przysiadł drugi, znacznie chudszy i trzeźwy.


Dwa miesiące temu wracając pociągiem z Wrocławia doświadczyłem podobnych obrazków tylko na większą skalę. Było tam na dworcu w różnych miejscach ok. 15 bezdomnych w tym połowa kobiet. Widok przygnębiający.


15 lat temu bar na dworcu centralnym PKP  w Warszawie. Zakupione danie zjadłem do połowy i uznałem, że chyba już więcej nie dam rady. Odsunąłem talerz na bok, by sięgnąć po herbatę, gdy nagle wyrósł jak spod ziemi bezdomny i zapytał:



- Czy będzie Pan jadł dalej ten obiad?

- Nie! Już skończyłem.

Ku memu zaskoczeniu wziął mój talerz, widelec i bez żadnego skrępowania kontynuował.




 


Co się zmieniło w Polsce w ciągu tych kilkunastu lat? Czy w ogóle coś się zmieniło?


Zmieniały się rządy, premierzy, prezydenci, formacje polityczne... zmieniały się składane przez nich obietnice. Patrząc na ulice widać było nowe marki samochodów, a w telewizji nowe gwiazdy, nawet nowe telewizje.


Jedyne, co pozostaje bez zmian i co jest namacalnym zaprzeczeniem heraklitejskiej zasady  panta  rhei*, to ludzie, których - jak dzisiaj - zawsze można spotkać na dworcach PKP w całej Polsce.


* Πάντα ῥεῖ καὶ οὐδὲν μένει - gr. wszystko płynie (jest zmienne) i nic nie stoi w miejscu.



(4,147)

16 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że Polska staje się coraz bardziej krajem kontrastów.. Coraz mniej jest tej "warstwy średniej", a coraz bardziej są widoczni Ci którzy wybrzydzają, bo ich na to stać i Ci, którzy ledwo wiążą koniec z końcem.. Jakąś dziwną politykę wciąż prowadzimy.. Widać to chociażby u mnie w pracy, gdzie jeżeli już są podwyżki to %, które tylko powiększają różnice...

    Lunetarius
    Nie wydaje się Tobie... Tak po prostu jest, a mój wpis właśnie to ilustruje i potwierdza

    OdpowiedzUsuń
  2. Bezdomni są i będą, niestety.
    Czasami sami wybierają taki los...nikt nie jest wstanie ich zrozumieć.
    Widok jest smutny...
    Widząc takich ludzi zaczynam się zastanawiać dokąd to wszystko zmierza...boje się odpowiedzi.

    Lunetarius
    Bezdomni i biedni zawsze byli pośród sytych i zamożnych. I nie chodzi o to, by ich schować, tylko znaleźć sposób, by zlikwidować przyczyny. Wydaje się jednak to niewykonalne, gdyż część z tych ludzi dokonało takiego wyboru i jest im tak dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sitting Bull12.03.2008, 19:33

    Ten problem obciąża nas wszystkich: Rodzinę, nauczycieli, kapłanów, urzędników - ludzkość! Róbmy coś ludzie! Na miarę swych sił i możliwości, by słowo "Człowiek" wreszcie zabrzmiało......dumnie!

    Lunetarius
    Słuszna racja :-), ale cóż... ludzkość trwa tysiąclecia i nic się nie zmienia. Jestem pesymistą, co do szybkiej perspektywy zmiany tego stanu rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm... dokładnie w tej samej sytuacji znalazłam się na Centralnym w Warszawie w 1984 roku. To było pierwsze zetknięcie z tym problemem. Teraz takich widoków znacznie więcej i , wydaje mi się, że niestety przywykliśmy do nich.

    Lunetarius
    Jakoś nigdy nie mogę tego strawić. Czuję z jednej strony obrzydzenie, z drugiej zaś współczucie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sitting Bull12.03.2008, 20:31

    Chyba ani jeden problem tego świata nie jest rozwiązany tak zupełnie do końca - i nie będzie! Ale dziś, od pierwszego Homo sapiens dzieli nas... 200 000 lat?! Mamy jakąś bardziej ludzką religię, mamy wrażliwych poetów, doświadczenia wieków całych i nic do nas ludzi nie dociera? Zgadzam się z Tobą Lunetariusie, że nic szybko się nie da zrobić, lecz jakoś i coś robić trzeba! Tak, by za rok na dworcu było Ich nie piętnaścioro, ale może dziesięcioro.Twoje obserwacje, i to, że się nad tym pochylasz i upubliczniasz, są już małym kroczkiem do tego,by j/w słowo "Człowiek" brzmiało........ Róbmy-kroczki -maleńkie. Pozdrawiam.

    Lunetarius
    Dziekuję za empatyczny komentarz... Może na świecie jest zbyt wielu ludzi sympatycznych, a potrzebni są tak naprawdę ludzie empatyczni :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurcze, ale się rozpisałam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bezdomność! Każdy sie tego boi i modli się, aby nie spotkać sie tym stanem rzeczy. Bezdomni opanowali dworce, oni tam rzadzą i płakać mi sie chce, jak ich widzę brudnych, cuchnących i ten ich wzrok... strach być wtedy samej na dworcu, a często jeżdze, spaceruję i unikam poczekalni... boje sie ich..., ale oni nie narzekają... jest im wygodnie... tak wyciągnąć rękę... nie usuniemy tego stanu rzeczy... jest źle, bardzo żle !!!!!!!!!To widok dworcow i cmentarzy.. nawet na Powązkach są stali bezdomni..pozdrawiam

    Lunetarius
    Cóż... mówiąc z przekąsem i domieszką czarnego humoru mogę tylko dodać, że Powązki i im podobne miejsca są dla tych, których juz nikt nie chce trzymać w domu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście część osób bezdomnych wybiera niestety ten tryb życia. I wybiera spanie na dworcach z dość prozaicznych powodów - bo w większości noclegowni w kraju nie pozwalają pić alkoholu ...
    Są też i tacy, którzy gdy stworzy się im szansę postanawiają coś zmienić, ale w ogólnym rozrachunku są mniej widoczni i nieliczni.
    To smutne.
    Smutne są historie ludzkie, które kryją się za takimi wyborami.

    Lunetarius
    Pozytywnych przemian ludzi nie widać z bardzo prozaicznego powodu. Normalność, czyli wtopienie się w zachowania większości, nie rzuca się w oczy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sitting Bull12.03.2008, 22:10

    Brawka Anguo za cuksy i pracę w ośrodku! Twoje ostatnie 3 zdania są dla mnie poniekąd zbyt radykalne, bo z perspektywy moich doświadczeń sprawy mają się zgoła....inaczej! Znam osobiście wielu podobnych ludzi: Bezdomnych,pijących,zaglądających do śmietnika.... itd. itp i WIEM, że ich problemy są znacznie bardziej skomplikowane niż tylko niechęć do pracy. Jedni mają nietelewizyjną aparycję, inni różne wady wymowy (niełatwo się z szefem dogadać) jeszcze inni są wygnani(niekoniecznie z własnej winy) i nie chcą żyć skrzywdzeni przez rodzinę, są słabi, chorzy i nie mogą zmienić sobie ot tak środowiska zastanego! A, że nikt nie chce do LUDZI brudnych i śmierdzących wyciągnąć swojej pachnącej rąsi, to konają póżniej pod płotem, lub butami "bananowej" młodzieży. Pozdrawiam

    Lunetarius
    Każdy ma prawo do strachu przed bezdomnymi, bo i są tego powody. Największym zagrożeniem dla nich są oni sami, gdyż nie zawsze tę wyciągnietą rąsię chcą podjąć. Sam doświadczyłem wielokrotnie tego... chcieli pieniędzy niby na zupę, ale kupione bułki lub jedzenie wyrzucali do kosza. Po prostu za zebrane po 20 gr kupowali alkohol.
    Młodzież zawsze była bananowa... nie tylko ta z 1968 roku (konotacja określenia "bananowa młodzież" trąci jednak późnym Gomułką). Młodzi zawsze chcieli czegoś nowego i oczekiwali zmiań, czy to skostniałych struktur społecznych, czy też konwenansów i obowiązujących reguł...

    OdpowiedzUsuń
  10. a tu u mnie ;P jakos tak ich mniej widac, nie wiem dlaczego, ale tak jest. W Polsce pamietam, ze w dzien niekoniecznie na dworcach, zawsze mozna bylo spotkac taki widok, pod sklepami i na przystankach, ale tu moze tylko ze dwa razy w ciagu trzech lat widzialam bezdomnego, moze w wiekszych miastach jak londyn, na dworcach jest ich sporo, nie przecze, ale na pewno nie na taka skale...

    Lunetarius
    Możliwe, że ten etap brytyjczycy mają już za sobą w sensie skrywania ich, co nie znaczy, że jest ich mniej. W bogatych krajach kontrastów jest więcej niż w biedniejszych i łatwiej są dostrzegane, co nie znaczy, że widać je na dworcach tak, jak w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sitting Bull - Gdyby zwykły, pracujący człowiek powiedział Ci, że nic nie może zmienić w swoim życiu, bo ma brzydką buzię, to też byś go klepał po plecach i współczuł? Bo ja nie.
    Tak samo jest z bezdomnymi. Ludzie nie odrzucają ich dlatego, że są szpetni, że śmierdzą - tak naprawdę to jest tylko zasłona dla prawdziwych powodów. Odrzucają ich dlatego, że ci wolą pić denaturat, że potrafią obrzucić człowieka przekleństwami, niż iść do ośrodka, gdzie alkohol jest zakazany i się umyć, a potem spróbować coś zmienić.
    Jasne, że są tacy, którzy nie ze swojej winy znaleźli się na bruku, którzy mają problemy itp. Jednak wystarczy, że chcą zmienić swoje życie, a wierz mi, mogą. Naprawdę są ludzie, którzy mogą im pomóc stanąć na nogi. Jednak pomóc to nie znaczy zrobić wszystko za nich. Trzeba też wysiłku od siebie samego. Jasne, że taka całkowita zmiana nie jest łatwa. Nic nie jest łatwe. Ale też nic nie jest niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
  12. To smutne i nieprzyjemne zjawisko...

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak pozmieniałeś swój blog,że najpierw musiałam go rozszyfrować.Bardzo współczuję tym bezdomnym.Słyszałam,że wielu tam jest nie ze swojej winy.To wszystko jest przerażające.Kiedy byłam dzieckiem,niewiele było takich osób w naszym miasteczku.Wszyscy ich znali i tolerowali a nawet pomagali.Teraz jest ich znacznie więcej i w zasadzie zaczynamy się ich bać-a może niepotrzebnie.Życie staje się co raz bardziej okrutne,co raz wyraźniej widać podział na biednych i bogatych.Klasa średnia jest bardzo mała.No i znowu brak pomysłu na to by zminimalizować ten problem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Problem bezdomności będzie istniał, póki istniał będzie problem alkoholizmu. Alkoholizm, tak samo jak inne nieuleczalne choroby, będzie zabijał ludzi. Różnica miedzy alkoholizmem, a innymi chorobami jest taka, że alkoholików potępiamy i ich nienawidzimy, a innym chorym współczujemy.

    OdpowiedzUsuń
  15. babka z Gdyni13.03.2008, 20:00

    Bezdomność, stykam się z nią nieomal codziennie i tak samo boli. Rzecz także w tym, że reagujemy na nią odmiennie. Przez wiele lat pod moimi drzwiami zimą nocowali bezdomni, bo było to ostatnie piętro i już nikt dalej nie chodził. Nieraz musiałam przestępować przez ich ciała i nieraz się bałam. Ale była zima! Więc wystawiałam na próg termos z herbatą i jakieś kanapki. Wychodziłam z pracowni, kiedy odeszli.
    Ale mój sąsiad i admin. naszego bloku dwa piętra niżej bez pardonu wołał policję, choć może w tym czasie ktoś potrzebował jej interwencji.
    Zaiste syty głodnego nie zrozumie! Empatii, empatii empatii nam trzeba, ale nie tylko, także działania. Każdy na małym swoim podwórku, a to już coś!

    Lunetarius
    Dziękuję za apel o empatię.

    OdpowiedzUsuń
  16. Sitting Bull14.03.2008, 00:31

    Oj sorry wielkie LUNETARIUSIE!

    OdpowiedzUsuń