niedziela, 9 marca 2008

Kopernik też była kobietą

Dziś miałem wątpliwą przyjemność obserwowania programu Kawa na ławę, w której na zaproszenie Bogdana Rymanowskiego gościły panie posłanki… pewnie taki gest związany z 8. Marca.


Przyznam się, że zabawę miałem przednią, a występy Julii Pitery (PO), Nelli Rokity (PiS) i Joanny Senyszyn (SLD) rozbawiły mnie setnie. W miarę sensownie zachowywały się tylko posłanki Śledzińska-Katarasińska (PO) i Jakubiak (PiS).








Program obnażył, a właściwie dowiódł, że nie ma czegoś takiego, jak różnice płci… przykład polityki pokazuje to dobitnie. Kobiety dobrze czują się w męskich rolach, a nawet przebijają panów w swarliwości i złośliwościach. Kaczyński z Tuskiem zajmują odległe miejsce w tym peletonie. Nie ma czegoś takiego jak solidarność jajników. Kobiety zwalczają się bezwzględniej niż mężczyźni… strach się bać J!


Pomiędzy bajki należy włożyć mit mówiący, że kobiety są w stanie stępić dzikość i krwiożerczość w polityce. Są mistrzyniami zażartej i brutalnej walki. Często są w swej zawziętości  bardziej pomysłowe i pamiętliwe niż mężczyźni. Nie wyobrażam sobie, by kiedykolwiek kobiety zjednoczyły się w jakiejkolwiek sprawie politycznej, a zwłaszcza w rozwiązywaniu własnych spraw.


Powód?


Kobieta to też człowiek i wciskanie jej w koleiny płciowości prowadzi na manowce. To błąd, którego grzechem jest feminizm i pokrewne mu filozofie myślenia o człowieku, jako opozycji dwóch płci. Kobieta ma swoje ambicje i emocje tak samo, jak mężczyzna.


Pozwólmy kobietom być ludźmi i tak je oceniajmy. Nie czyńmy z nich półbogiń. Dajmy im prawo do popełniania błędów, bycia opryskliwymi i złośliwymi.


Veritas est adaeqvatio rei et intellectum – w wolnym tłumaczeniu: prawda jest to stan odpowiedniości tego, co miało miejsce w rzeczywistości z tym, co ma odzwierciedlenie w umyśle. Definicja zdaje się prosta i jasna, ale tylko na tym poziomie ogólności. Gorzej, gdy przechodzi się do uzgodnień w konkretnych sprawach. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.


Kobiety w polityce tak samo jak mężczyźni mają swoje rozumienie rzeczywistości, opisują ją taką, jaka jawi się w ich wyobrażeniach. A że nijak się o ma to do doświadczeń innych osób, a zwłaszcza tych w opozycji? Cóż! Można przytoczyć w tym miejscu stary angielski dowcip.


Na pewnej konferencji naukowej w trakcie wygłaszania referatu przez jednego z uczonych jeden ze słuchaczy zerwał się na równe nogi i zakrzyknął:


- Ależ Panie Profesorze!!! To, co Pan głosi nie jest zgodne z faktami!


- Tym gorzej dla faktów – odpowiedział bez cienia zmieszania prelegent.


 


(3,744)

5 komentarzy:

  1. No cóż. Mogę powiedzieć niepopularnie i może będę potępiona przez niektórych - dobrze, że tak mało jest takich kobiet w polityce. Dążą one za wszelką cenę do osiągnięcia celu, wąskiej grupy, nie zważając na dobieranie środków. Czemu kobiet jest tak mało w polityce - bo po prostu mężczyźni są lepsi. Może Kogoś to oburzyć, ale do takiego wniosku doszłam obserwując naszą scenę polityczną.

    Lunetarius
    A może po prostu przyjąć - przy pełnym szacunku dla obydwu płci - że polityka to piaskownica dla facetów i jeśli kobieta tam wchodzą muszą być świadome, że obowiązują reguły, które tam zastaną.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja zgadzam się z tym połowicznie - owszem - gdzie za dużo kobiet, to zaczyna się dziać źle, bo jest i zazdrość, i złośliwość i zemsta i zbyt dużo emocji, ale nie można mówić, że kobiety nie nadają się do polityki - ja przynajmniej nie uważam, żeby się nie nadawały. w końcu wszystko zależy od charakteru i predyspozycji CZŁOWIEKA. nie od płci

    ps. jakikolwiek nadmiar szkodzi

    Lunetarius
    Właściwie napisałaś to, co jest jakby wnioskiem z mojego posta. Kobieta i mężczyzna to człowiek. Człowieczeństwo objawia się w kobiecie i mężczyźnie i to bez jakiegokolwiek przechyłu w jedną lub druga stronę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słucham Nelly! Nie wstydzę się za nią bo nie ja ją wykreowałam i nie widzę powodu brać na siebie część odpowiedzialności za brednie, które ona głosi. Czy faceci też powinni się wstydzić za co niektórych polityków?

    Lunetarius
    Wstydzić możemy się tylko za siebie samych i za własne decyzje i wybory.
    Demokracja w przeciwieństwie do monarchii ma to do siebie, że do władzy dobiera ludzi nie zawsze (może najczęściej) - nieprzygotowanych. Ktoś kto ma świadomość kadencyjności i schlebia ogółowi nie myśli w kategoriach racji stanu, ale widzi i postrzega swoje działania z perspektywy kolejnych wyborów i sondaży... niestety.

    OdpowiedzUsuń
  4. - Też oglądałem ten popis. Serce rozbolało wytrawnego wielbiciela płci nadobnej! Gdybym miał po tej lekcji krytykować kochających inaczej - musiałbym stać się dla nich bardziej wyrozumiały… W brzydkim podtekście wraca mi powiedzenie: niech będzie ładna, ale najlepiej jeszcze… niemowa…

    - Wysłuchałem samochwalstwa tej pani z Krakowa (no, jeszcze parę miast na szlaku; podwawelski gród nie wszystko może naprawić, jeśli dama dojrzała, a jej wady - jeszcze bardziej) - głupota goni głupotę! Teraz jednak dopiero czytam, co ona nagadała emerytom, spotkanie z którymi tak sławiła u Rymanowskiego! Boże, słyszysz, widzisz i nie grzmisz?

    Chodzę teraz i myślę: jak to jest, że codziennie spotykam tyle ładnych i bardzo mądrych, a w dyskusjach telewizyjnych najczęściej tylko… ładne. Alem złośliwy, prawda? Za to pozdrawiam szczerze.

    Lunetarius
    Drogi Barnabo! Jak zwykle celnie potrafisz uchwycić sedno problemu. Mam podobne doświadczenia, jeśli chodzi o wrażenia z oglądania telewizji i spotykania z kobietami poza tym medium. Dziwnym trafem do dziesiątej muzy trafiają z reguły panny głupie.

    OdpowiedzUsuń
  5. babka z Gdyni10.03.2008, 22:29

    Panowie podyskutowali, to mówiąc cytatem naszych bliźniaków: "Teraz ja!" Jestem przeciętną kobietą z niebanalnymi osiągnięciami zawodowymi i z ciekawym życiorysem. Po latach stwierdziłam (a to przychodzi z wiekiem niestety), że ani mi te "osiągnięcia", ani ew. stanowiska na nic nie były i nie są potrzebne.
    Prowadzę spokojne życie wśród prostych choć niepospolitych ludzi i choć temperament mam iście szatański, nigdy mi do głowy taka myśl nie wpadła, by ubiegać się o posadę, czy miejsce w sejmie, senacie itd. Polityka dla mnie to (pardon) dziwka. I czasem bardzo mi żal pań w kapeluszach zużywających energię, rezygnujących z kobiecych walorów i wdzięków na rzecz polityki.Nie widzą wtedy, że gdzieś obok stoi prawdziwy Men, skromny, bez kasy, fury i komóry, ale za to z jakim wnętrzem!!
    Żal by mi było tracić czas i energię na to, co tak rajcuje nasze polityczne panie, a nie dostrzec perły patrzącej mi w oczy. Tak to widzę. Pozdrawiam.

    Lunetarius
    Dziękuję za osobisty komentarz. Nic dodać nie mogę ponad to, co napisałaś. Szczęśliwiec ten, który postrzegany był jako Twoja perła.

    OdpowiedzUsuń