niedziela, 3 lutego 2008

Portfel Ebenezera Scrooge'a

ebenezer scroogePo przeczytaniu wczorajszej informacji o różnicach w cenach energii w zależności od tego, kto jest sprzedawcą postanowiłem prześledzić temat i sprawdzić, czy aby jestem w stanie zyskać cokolwiek na zmianie "operatora" energetycznego. W końcu ustawa uwolniła nas od przymusu kupowania u jednego sprzedawcy, więc dlaczego nie skorzystać z tego, albo przynajmniej rozważyć taką możliwość. A tak przy okazji zauważam, że odzywa się we mnie duch Ebenezera Scrooge'a :-)


Obserwacja pierwsza. U mojego dostawcy - ENERGA SA - 2000 kWh kosztuje: 768,86 zł. W sumie nie najdrożej w porównaniu z innymi. Najdroższym dostawcą energii w kraju jest Lubelski Zakład Energetyczny, najtańszym Vattenfall w Katowicach. W tym pierwszym 2000 kWh kosztuje 888,66 zł, w tym drugim tylko 677,26 zł.


Pomyślałem: Fajnie mają Ci z Katowic, więc dlaczego mam nie skorzystać z okazji. Przepisy pozwalają zmienić operatora, ale to może potrwać do... 90 dni. Łatwiej i szybciej można zmienić operatora telefonii komórkowej i stacjonarnej. Nie zamierzam się jednak poddawać, gdyż zużywam rocznie 3600 kWh, co w przypadku firmy ENRGA SA daje mi kwotę ok. 1 384 zł/rok, a gdybym wybrał Vattenfall dałoby to ok. 1 219 zł/rok. Różnica: 165 zł/rok.


Obserwacja druga. Zaczynają się dla mnie schody, bo cenniki energetyczne składają się z 3 pozycji. Chyba po to, by przeciętny Kowalski nie mógł rozgryźć, za co tak naprawdę płaci:





  1. Cena energii czynnej, czyli koszt wynikający przede wszystkim z zakupu energii od jej wytwórców,



  2. Opłata abonamentowa, w której zawarte są między innymi koszty obsługi takie, jak np. wystawianie faktur,



  3. Opłata za przesył i dystrybucję, czyli opłata za dostarczenie energii do naszych domów, która obejmuje koszty utrzymania i rozbudowy sieci, tj.: konserwację, obsługę sieci dystrybucyjnej, pracę posterunków energetycznych itd.



Owszem, mogę zmienić sprzedającego energii czynnej, natomiast dystrybutora, czyli tego, po którego drutach dociera energia już nie. Jeśli się zdecyduję się na zmianę, to będę otrzymywał 2 faktury (w Europie zachodniej po uwolnieniu cen energii i swobodzie wyboru dostawcy klient ma wszystko na jednej fakturze). Jeśli nawet oszczędzę połowę ze 165 zł to i tak warto.


Jak wspomniałem wcześniej taryfy są bardzo zagmatwane, dlatego by potwierdzić swe obliczenia wysłałem zapytanie do dwóch najtańszych operatorów tj. Vattenfall z Katowic i RWE STOEN z Warszawy podając im swoje roczne zużycie energii.


Ciekaw jestem dwóch rzeczy: ceny i... szybkości reakcji na zapytanie klienta. Stawiam na Vattenfall, gdyż to całkowicie nowa firma, natomiast STOEN do dawny zakład państwowy, sprywatyzowany kilka lat temu.

2 komentarze:

  1. bardzo jestem ciekawa..jak zakonczy sie ta cala sprawa..
    ja mam elektrownie praktycznie "pod nosem",a okazuje sie ze place wiecej niz odbiorca energii mieszkajacy w rzeszowie,tylko dlatego ze centrala jako taka jest wlasnie w tym miescie a nie w moim.

    OdpowiedzUsuń
  2. W moim domu energii zużywa się znacznie więcej, bo około 10 000 kWH. Oszczędności byłyby duże. Szkoda, że cała procedura zmiany dostawcy i przelicznik tych trzech opłat jest taki pokręcony.

    Odnośnie przeprowadzki.... ciekawie się urządziłeś, podoba mi się. Brakuje jednak wpisu godziny, w której podane było, o której wstawiłes notkę;)

    OdpowiedzUsuń