piątek, 15 lutego 2008

Okruchy przeszłości

Kobiety mówią, że mężczyźni to tacy mali chłopcy, którzy grają role dorosłych. Nadal jednak chętnie bawią się ołowianymi żołnierzykami, kolejką, czy samochodzikami, z tym, że czynią to w mniej lub bardziej zawoalowany sposób. Każdy z nas ma swoje zabawki, które, gdy tylko weźmie je w dłonie, przenoszą go  w inny świat . Dla jednych jest to wędkowanie, dla innych remonotwanie starych samochodów, zbieranie znaczków, sklejanie modeli samolotów itp.


allaboardtrainweb.jpg


Jeśli chodzi o mnie to od jakiegoś czasu zbieram i porządkuję okruchy przeszłości .


Przesympatyczna pani Irena, z którą pracuje, zapytała mnie dlaczego interesuję się genealogią swojej rodziny i poświęcam temu zajęciu swój wolny czas. Mnie wystarczało i wystarcza, że znam rodzeństwo i najbliższych wujków i ciocie - powiedziała. Gdy zobaczyła moją stronę genealogiczną nie mogła wyjść z podziwu i zastanawiała się ile czasu to mi zajęło. Powiedziałem, że to tylko mała cząstka tego, co mam w kartonach, albumach i starych dokumentach. Że wszystko wymaga jeszcze opracowania. Próbowała dociec czemu to wszystko służy i jaka z tego korzyść.


Spytałem ją, czy lubi obejrzeć czasami jakiś film w telewizji lub w kinie. Odpowiedziała, że dość często. A gdy spytałem ją o korzyść z oglądania obruszyła się, zupełnie nie rozumiejąc o co mi chodzi :-).


Stare fotografie, z których spoglądają przodkowie i ich bliscy, pożółkłe listy (najstarsza kartka z 1918 roku),  spisane ręcznie po rosyjsku dokumenty rejentalne, przedmioty, pamiątki i meble... Patrząc nań i dotykając czuję zaklęte w nich emocje i myśli bliskich, którzy się nimi kiedyś posługiwali. Ale jest jeszcze jeden wymiar - dzięki odkurzanej przeszłości poznaję i odkrywam współcześnie liczną rodzinę w kraju i na świecie. Geny mego pradziadka są na Hawajach, w Australii, Finlandii, Kanadzie, USA, Francji, Hiszpanii, Niemczech, Anglii. Ciekaw jestem, dokąd jeszcze zawiodą mnie moje poszukiwania.




(1247)



11 komentarzy:

  1. Jest dokładnie tak jak piszesz. Faceci realizują się nie tylko w pracy, rodzinie, ale jeszcze... mają hobby! I nie jesteś odosobnionym przypadkiem. Obserwuję to od wielu lat na wielu przykładach - jedni grają w brydża, inni wędkują, podróżują, polują, jeżdzą na motorach itd. Nie ganię tego, wręcz podziwiam zapał i chęci. Przy tym wszystkim proszę ich jedynie o jedno... Niech nie zapominają, że mają żony!!!

    Lunetarius:
    Prawdziwi hobbyści i pasjonaci potrzebują nie tyle żon, o których mają pamiętać, co kobiet będących muzami i inspiratorkami dyskretnie podzielających ich pasje. Najpiękniejszym przykładem takiej kobiety jest dla mnie Nancy Reagan. To dzięki niej jej mężczyzna - aktor Ronald Reagan - został najpierw gubernatorem Kalifornii, a dziesięć lat później najlepszym i najpopularniejszym prezydentem USA.

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram przedmówczynię w 100% :) Przyznaję, mam czasem chwile słabości i marnotrawię swój wolny czas, gapię się bez celu w TV, zatapiam się w tym niebycie. Po całym dniu pracy i domowych obowiązków, niekiedy nie mam siły ani ochoty na nic innego. Nie lubię siebie takiej :( Podziwiam mojego męża, który godzinami potrafi oddawać się swojej pasji - piłce nożnej i ...zazdroszczę, że ja nie mam nic takiego swojego. Po wielu próbach ... ja się chyba do hobby nie nadaję ...

    Lunetarius:
    Oj! Bardzo pesymistycznie ustawiasz siebie wobec mężowskich pasji. Czasami w natłoku obowiązków trzeba bezmyślnie pogapić się w okno. Poza tym masz swego bloga i piszesz, dzielisz się swymi myślami. Ktoś czyta to i reaguje. Sam za sportem nie przepadam - przełączam natychmaist tv - ale rozumiem, że może być to dla kogoś wzbudzającym emocje spektaklem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uważam,że to jest piękne,że mężczyźni mają swoje pasje.Podziwiam ich za to. Potrafią uparcie tą swoją pasję wykonywać, drążyć aby dojść do celu.Też zabrałam się za moje drzewo genealogiczne ale brak mi tej właśnie pasji,chciałabym je uzupełnić ale wszędzie napotykam na przeszkody.Zresztą jest to też kosztowne hobby,a przy mojej emeryturce każdy grosz się liczy. Podziwiam Cię za tę Twoją pasję i chyba trochę zazdroszczę, że aż tyle tego zrobiłeś. Życzę Ci owocnych poszukiwań swoich przodków i pamiątek.



    Lunetarius:
    Pasja jest kosztowna tylko wtedy, gdy chce się to zrobić szybko i z udziałem płatnych poszukiwaczy. Moja i moich kuzynów praca to przede wszystkim mozolne zbieranie okruszka po okruszku wg reguły "ziarnko do ziarnka aż zbierze się miarka". Sami sie zdziwimimy po roku ile udaje sie zebrac informacji, zdjęć i pamiątek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Imponujące są wyniki Twoich poszukiwań. Żeby z takiej "miłosnej" pasji, której poświęcamy swój wolny czas, udało się uczynić sposób na zarabianie na chleb powszedni! Patrzę teraz na leżący na półce wielometrowy rulon zapisany drobnym maczkiem po obu stronach - to drzewo genealogiczne rodu mojej teściowej - owoc wieloletniej pracy jednego z krewnych mojego męża. Niesamowite, do czego ten człowiek się dokopał...

    Lunetarius:
    Wierz mi! Są ludzie, którzy mając takie umiejetności i wiedzę zarabiają pieniadze, ale jest jedno ALE.
    Oni nie mają już tej pasji i zapału, gdyż szukając dla innych nie odczuwają emocji, jakie towarzyszą prawdziwym amatorom (czytaj: miłośnikom) genealogii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba każdy człowiek ma takie swoje "zabawki" przenoszące go w inny czas. Choć przyznaję, że niestety tymi zabawkami ostatnimi czasy co raz częściej stają się komputer i pilot od telewizora:)
    Pasja to cudowne chwile pozwalające się rozwijać, relaksować, odreagować po trudach dnia codziennego. Ona często wypełnia sens zycia. Podziwiam ludzi mających właśnie takie zamiłowanie, a w Twoim przypadku jest to szczególne, bo po pierwsze jest to wielką przyjemnością dla Ciebie, ale po drugie robisz bardzo pozyteczną rzecz dla swoich potomnych. Życzyłabym sobie bardzo , aby w mojej rodzinie ktoś parał się takim hobby. To bardzo miłe poznawać historię własnej rodziny, szczególnie tak odległą .
    Gratuluję Ci serdecznie i życzę wytrwałości:)

    Lunetarius:
    Najlepszym życzeniem dla Ciebie jest nie to, by ktoś taki pojawił się w Twojej rodzinie tylko sama spróbuj wziąć sprawy w swoje ręce. Wiem, wiem... łatwiej podziwiać i korzystać z cudzej pasji niż samemu przysiąść fałdy i mozolnie zbierać.
    Genealogia to mozół, a czasy współczesne to nieustanna gonitwa i nie rzadko "biegunka" myśli.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma nic bardziej wartościowego, niż chwile z życia przodków zamknięte w starej fotografii, czy dokumencie. Pozdrawiam.

    Lunetarius:
    Cieszę się, że podzielasz moje odczucia związane ze starymi fotografiami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lunetariusie! Jesteś wielki i mądry. Masz (wiem. że nie tylko w słowach), adoracyjny stosunek do dam. W komentarzach pięknie się rewanżują. Refleksje zmuszające do myślenia, pociąg na obrazku - zachwyca. Poza tym też mnie zaskakujesz - drogą okrężną dowiedziałem się, że jestem - za Twoją sprawą - w jakimś blogboxie. Z tym, ze pewnie długo nie zostanę - bo głosów trzeba pół setki, a przecież nie będę agitował. Kto chce - czyta, kto nie czuje potrzeby i zainteresowania - nie musi.

    Lunetarius:
    Drogi Barnabo! Jesteś nad wyraz uprzejmy, wiedz, że to Ty jesteś Mistrzem i nie jestem w stanie wyprzedzić Cię w jakości szacunku okazywanego paniom. Najlepszym przykładem i oczywistym dowodem jest to, że sportowy felieton, który uprawiasz (przepraszam za określenie) cieszy się takim zainteresowaniem płci pięknej. I wiem dlaczego... mało kto potrafi pisać tak o sporcie, by były zawarte w nim uniwersalne przekazy. Co do blogboxa - promuję, bo twój blog jest tego wart. Jutro chyba przypadają jego urodziny. Wszystkiego najlepszego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie jest mieć hobby, choć malutkie. I każdy z nas ma, większe lub mniejsze . Bo nawet zbieranie przepisów z gazet jest jedną z form zbieractwa. Ja mam dwa, zbieram anioły i robię zdjęcia. Kiedyś proponowano mi zarobkowanie (czyt. sprzedawanie) na moich zdjęciach, ale odmówiłam, bo tak, jak piszesz, straciłoby to wszystko tę dziecięcą radość, z jaką wybieram się na wycieczki i pstrykam. Bo moje zdjęcia są odskocznią od rzeczywistości, w której właśnie gonimy za pieniądzem. Moje hobby daje mi szansę pobyć w innym świecie, moim, odległym od tego, co dzieje się na codzień.
    Pozdrawiam :-)

    Lunetarius:
    Każdy pozytywnie zakręcony dla pozostałych jest dziwakiem. Witaj w Klubie. Jest nas coraz więcej i za jakiś czas okaże się, że tzw. normalni okażą się mniejszością. Jak śpiewali klasycy: Bój to jest ich ostatni... dziś niczym, jutro wszystkim My:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj! Oj mnie też pasjonowałoby takie poszukiwanie korzeni, jednak one zapuszczone są gdzieś na wschodzie, za Polsko - Litewską granicą, z drugiej zaś połowy z centralnej Polski. Kiedy znaleźć czas na to, żeby jechać tam, szukać, dopytywać...? Jak Ty to robisz??

    Lunetarius:
    Czas to nieraz kilka minut dziennie. Wystarczy tylko chcieć. Po roku będziesz miał mnóstwo informacji i będziesz zdziwiony skąd się to wzięło. Wykorzystaj każdą okazję spotkań rodzinnych, by zebrać informacje od wujków, cioć, dziadków etc. Przykro to mówić, ale najwięcej informacji można zebrać na pogrzebach, bo pojawiają się kuzyni, których w innych okolicznościach nie spotkasz.

    OdpowiedzUsuń
  10. W komentarzach widzę stereotypowe myślenie, że faceci mają hobby, a kobiety... kuchnię haha.
    Wiesz Lunetariusie jak to jest ze mną - konie, genealogia, blog, kuchnia też, ale jak mnie już faktycznie jakiś smak dorwie. Nad tym wszystkich góruje - wychowywanie dziecka, no i steruje praca.
    Pasja daje siłę do tego wszystkiego, czego momentami można mieć dość - codzienności. Pozwala uciec w świat, w którym robimy to co kochamy, czujemy satysfakcję i odpoczywamy. Nie wyobrażam sobie życia bez hobby, fakt, że zapełnia każdą wolną chwilę, ale nie czuje się zmęczenia widząc efekty. Trzeba chcieć - pozdrawiam genealogicznie Lunetariusie.

    Lunetarius:
    Niestety, stereotyp to pewna wygodna i zwalniająca z myślenia kalka. Ale myślę, że coś w niej jest z prawdziwego opisu rzeczywistości. Bo tak, jak napisalem, mężczyźni do duzi chłopcy, a kobiety mają coś z matek pozwalającym chłopcom i dużym i małym bawić się kolejką lub ołowianymi żołnierzykami. My mamy hobby, one obowiązki. Nie znaczy to, że nie mają zainteresowań, ale tak zostały rozdane role społeczne.
    Komentatorki opisywały tylko stan faktyczny, w jakim uczestniczą. Siebie, Karmino, możesz zaliczyć do chlubnych wyjątków.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba zbyt szybko i zbyt łatwo szafowano wyrok. I to także jest stereotypowe.
    Komentatorki odnosiły się do postu, do Twojej Lunetariusie pasji, nie zawsze wyrażając swoje zamiłowanie.
    Wierzę głęboko, że takich "chlubnych wyjątków" wśród Twoich komentatorek jest więcej.

    Lunetarius:
    Oj Niutko!!! "Jaki wyrok, jaki stereotyp?" - mówiąc jezykiem Gajosa z monologu "Teściowa". To nie wyrok, to nie streotyp, tylko komentarz do komentarza. Nikomu nie umniejszam, a szczególnie moim wytrwałym PT. Czytelniczkom. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń