niedziela, 17 lutego 2008

Bez przebaczenia

Wczoraj zawiozłem teściową na cmentarz, bo chciała zapalić lampki w rocznicę śmierci najmłodszego brata. Spokojny spacer alejką cmentarną przywołał wspomnienia i refleksje.


12 lat temu Zdzisław miał 53 lata i był już na wcześniejszej emeryturze - 30 lat przepracował w hucie aluminium na wydziale elektrolizy. Czasami, gdy nie mógł w nocy spać ubierał się i spacerował wokół osiedla. Tej lutowej niezbyt mroźnej nocy znów bezsenność wygoniła go z domu. Przechodził obok sklepu nocnego, gdy dwóch 16-letnich młodzieńców spragnionych mocnych wrażeń i alkoholu zażądało, by zasponsorowal zakup wódki. Niestety popełnił błąd wychodząc w nocy z domu bez pieniędzy... w kieszeni miał tylko 1,80 zł.  To wystarczyło, by skatowali go używając pięści i nóg odzianych w ciężkie wojskowe buty. Dopełniając odreagowania bestialsko skopali go, skakali po klatce piersiowej i głowie. Pechowy spacerowicz nie miał szans i zmarł 3 godziny po przewiezieniu do szpitala. Twarz i głowa przypominały rozbełtaną galaretę.


 




buty.jpg


 


Niedawno było i jeszcze jest wiele szumu wokół młodego Polaka skazanego za gwałt i okaleczenie 48-letniej Brytyjki. Mam wrażenie, że nie chciano dostrzec ofiary - jedynie przelotnie i wstydliwie wspominano, że kobieta została brutalnie zgwałcona i okaleczona, a wózek inwalidzki i problemy neurologiczne będą jej udziałem do końca życia. Więcej współczucia okazywano sprawcy. Jego niewinność orzekano w oparciu o opinię ze szkoły, czy też świadectwa przyjaciół, sąsiadów i znajomych (sic!!!). Padały określenia: Taki miły, delikatny, uczynny... Wygłaszano też sądy w stylu: Znam go od dziecka, więc on nie mógł popełnić tego przestępstwa. Niewinność starano orzec odwołując się do tzw. mechanizmu autorytetów (skompromitowanego powielokroć). W przedziwny sposób obrońcy sprawcy przeszli do porządku dziennego nad jednym z koronnych dowodów... próbkami DNA jednoznacznie wykazującymi na kontakt fizyczny oskarżonego z ofiarą.


W miejscowości sprawcy nie zorganizowano żadnego marszu milczenia przeciwko przemocy i gwałtom, nikt z polskich dziennikarzy nie starał się dotrzeć do ofiary, jej sąsiadów, dowiedzieć się, co oni czują i myślą.  Sprawca był i jest traktowany, jak ofiara. Media na żywo relacjonowały obrady ławy przysięgłych... Napięcie było niemalże, jak podczas skoków Adama Małysza.


Często autorytety wygłaszają sądy lub wydają świadectwa moralności na zasadzie, że: Uważam, że tak być powinno, więc tak na pewno jest. Jeśli fakty nie zgadzają się z moją opinią tym gorzej dla faktów. Orzekanie o niewinności poprzez użycie mechanizmu autorytetów zastosowano kiedyś w obronie Michała Boniego, gdy w 1992 roku znalazł się na liście Maciarewicza. Kilkanaście tygodni temu Boni sam przyznał się do współpracy z SB kompromitując tę metodę obrony.


Gwałciciel Brytyjki został uznany przez ławę przysięgłych za winnego i skazany na podwójne dożywocie. Taki jest system anglosaski, że sumuje się kary, by przestępca nie wyszedł zbyt wcześnie. Odsiedzi przynajmniej 20 lat.


Zabójcy Zdzisława zostali skazani, ale wyszli z więzienia po 3 latach. Cieszą się już wolnością, podczas, gdy on od 12 lat spoczywa na cmentarzu. Po 10 latach od wyjścia na wolność kara zostanie zatarta. W rozumieniu prawnym nie będą ludźmi, którzy kiedykolwiek popełnili coś złego.


W systemie anglosaskim, który obowiązuje w USA, pewnie zostaliby skazani na śmierć, choć jeszcze żyliby w celach śmierci oczekując na kolejne apelacje.


(1475)

9 komentarzy:

  1. Bardzo smutne, przygnębiające jest to o czym napisałeś....Niestety takie barbarzyństwo zdarza się i to wcale nie sporadycznie na nieszczęście.
    Skąd bierze się owe bestialstwo??? Przyczyn z pewnością jest wiele. Z racji zawodu zauważam zanik autorytetów. Ostatnim takim była osoba Jana Pawła II, na kolejny chyba trzeba będzie bardzo długo czekać. Ale smutne jest to, że codziennym zwykłym mentorem życiowym dla młodych ludzi coraz rzadziej stają się ludzie starsi. Brak szacunku wyraża sie w bardzo prozaicznych sytuacjach. Zwykły odruch kultury nakazywał w latach mojej młodości ustąpienia miejsca siedzącego osobie z nieco większym stażem życiowym. A dziś???? Na porządku dziennym widać młodych ludzi ze słuchawkami w uszach i chyba "klapkami" na oczach radośnie korzystających z foteli, podczas gdy staruszkowie zmęczeni życiem dzielnie podpierają się o oparcia owych foteli. Ostatnie moje częste wizyty u lekarzy pokazały mi właśnie taką smutną rzeczywistość.
    Jeśli zamiast nauczać (tylko i wyłącznie) nie będziemy wychowywać to boję się, że takich przypadków, o jakich wspomniałeś Lunetariusie, będzie tak dużo, że przestanie nas to nawet bulwersować.
    Aż boję się nawet myśleć , że kiedyś może nastać taki czas...

    Lunetarius:
    Bardzo, bardzo smutny Twój komentarz. Nie sądziłem, że wywołam takie przygnębienie i pesymizm. Czytając go jednak przypomniałaś mi coś, co napawa nadzieją. David - mój kuzyn, który na emeryturę przeprowadził sie do Polski - znaim kupił samochód parokrotnie poruszał się środkami komunikacji miejskiej w Poznaniu. Był wielce zdziwiony, że młodzi ludzie ustępują miejsca starszym, a mężczyźni kobietom. Takiego obyczaju nie było u nich w Chicago. Biorąc pod uwagę tę obserwację - opisaną na jego blogu http://david-polanddavid.blogspot.com/ - jestem optymistą. Jest dla nas jakaś nadzieja i tego będę się trzymał :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytajac Twoje przeżycia wróciły do mnie moje... Mój syn w wieku 13 lat poszedł na pocztę po znaczki w listopadowe popoludnie i zostal pobity. Zaznaczony na ciele żyletkami, z workiem plastikowym na głowie. Doszedł do domu o własnych siłach, ale znalazł sie na stole operacyjnym. Żyje, ale to, co przeżył nie da się opisać. Sprawa została umorzona, bo nie znaleziono sprawców. Było ich kilku. Policja po miesiącu nie wraca do sprawy.

    Lunetarius:
    Niestety. Przestępcy znów dostają dużo sygnałów, że moga czuć się bezkarni. Minister Ćwiąkalski walczy z tymi,którzy walczyli z przesteczością. Wymyśla problem laptopów i podobnych nieistotnych spraw, które okazują się później śmieszne. Laptop rzekomo uszkodzony przez Ziobrę, uruchomiła dziennikarka TVN. Później pare innych bzdetów się nagłaśnia, z kórych nic nie wynika... Jedynie szum medialny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Normalnie ręce opadają.... Przyczyna tego wszystkiego tkwi przede wszystkim w rodzinie. Byłam ostatnio na szkoleniu, na którym dowiedziałam się, że rodzic poświęca dziennie dziecku przeciętnie 10-15 min. czasu na rozmowę w 4 oczy! Co to jest 15 min w porównaniu czasem, jaki młody człowiek przesiedzi przy komputerze i telewizji? Zero obowiązków domowych, bezstresowe wychowanie, luz, wszystko podetknięte pod nosek i inne czynniki wpływają na to, że rodzic w pewnym okresie życia dziecka nie ma już na nic wpływu.
    Odnośnie kar za przestępstwa, to są one śmiesznie niskie, a dla ofiar rażąco niesprawieliwe.

    Lunetarius:
    Są dwie szkoły, jeśli chodzi o czynienie sprawiedliwości:
    - pierwsza mówi, że kara ma służyć reedukacji przestąpcy;
    - druga, że kara jest odpłatą za winę.
    Systemy prawne oparte na ideologii reedukacji chronią przestępców, natomiast systemy oparte na idei odpłaty, chronią społeczeństwa przed zdegenerowanymi jednostkami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mocne to i świadczy dobrze o Tobie. Także o Twoim pisaniu. - Później przeczytam więcej, bo teraz Małysz skacze. - Ciesze sie, że Tobie sie u mnie podobało. - Ale tą notką zepsułeś mi humor - bo niestety masz racje, takie u nas prawo i taka jego sądowa praktyka, nie dbająca o sprawiedliwość (o uczciwości nie warto marzyć).

    OdpowiedzUsuń
  5. Porażająca bezradność i wściekłość wobec takiej niesprawiedliwości - to uczucia, które rodzą się po przeczytaniu takiej historii.

    Lunetarius:
    Właśnie dlatego po kilkuletnim byciu przeciwnikiem surowych kar i kary śmierci stałym się ich zagorzałym zwolennikiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo smutne i przerażające jest to, co napisałeś i co przeżyłeś w związku ze śmiercią Zdzisława. Mojego siostrzeńca też zamordowali, ale do dziś nie znaleziono zabójców (15 lat). Mieszkam na wsi. Latem odwiedziła mnie córka z mężem - Niemcem. Były dożynki i poszli zobaczyć jak w Polsce się bawią. Ponieważ zięciowi się podobało zostali do końca i to był błąd. Pobili ich. Miejscowi wcale im nie pomogli. Sołtys dopiero wezwał policję, jak już było źle. Policja do tej pory nie powiadomiła nas o wyniku sprawy. Zięcia nie chcieli wcale przesłuchać, bo nie mieli tłumacza. Przyjęli skargę tylko od córki. Gdyby nie to, że musieli wracać, nie uszło by to tym bandziorom na sucho. Bili,bo nie lubią Niemców, bo Niemcy kiedyś napadli na Polskę - takie były ich argumenty. Zięć już do Polski nie chce przyjeżdżać. Kiedyś zniszczyli mu samochód stający pod naszym blokiem i też policja nie znalazła winnych.

    Lunetarius:
    Twój zięć padł ofiarą stereotypów i uprzedzeń. Polacy w Niemczech też są bici przez "prawdziwych" Niemców. jednak bandytyzm nie ma narodowości - wszędzie jest taki sam i z taką samą bezwzględnością powinien tępiony.

    OdpowiedzUsuń
  7. Brutalność rozplenia się w sposób niewyobrażalny... a kary za tak brutalne przestępstwa są w Polsce żenująco niskie...

    Lunetarius:
    Cieszy mnie, że podobnie postrzegasz bezkarność bandytyzmu. Może kiedyś nasze głosy przeważą, że rządzący wyegzekwują prawo.

    OdpowiedzUsuń
  8. witam,

    hmm...jako, że jestem przeciwna karze śmierci, często zastanawiałam się jak można by ukarać zabójców/przestępców - tak naprawdę żadna kara nie jest w stanie zadośćuczynić rodzinie i bliskim osoby pokrzywdzonej/już nieżyjącej. ewentualnie może tylko zapobiec kolejnym tego typu przestępstwom.

    wymyśliłam, że takich ludzi powinno się wysyłać do ciężkiej pracy/bardzo ciężkiej pracy. na zawsze. gdyby tak na przykład istniała wyspa odcięta od świata można by ich tam umieścić.

    ech


    Lunetarius:
    Też kiedys wyznawałem podobny pogląd: ciężka praca, bezludna wyspa etc. Ale to już było... i Alcatraz i zsyłki na odległe lądy.
    Sprawiedliwość to nie tyle przywracanie stanu sprzed przestępstwa, bo to niemożliwe, ale sprawiedliwa odpłata. Nie widzę powodu, dla którego należałoby angażować aparat państwa i nasze podatki do utrzymywania morderców. Eliminacja przestępców ma chronić sprawiedliwych, a nie organizowanie im pracy, by mogli dożyć swych dni w spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  9. Autorytetami sa tylko ludzie... niestety, przekonalam sie o tym dosc wczesnie w zyciu i w sumie szkoda, bo juz w okresie studiow moglam powiedziec "ja w sumie autorytetow nie mam". Mysle, ze jakies tam trzeba miec, moje to rodzina, rodzice, babcia..., ale nie mozna za nimi slepo podazac, slepo w nie wierzyc i tyczy sie to wszelkich dziedzin zycia.
    To co przydarzylo sie Twojemu bratu, wola o pomste..., ale agresja zrodzilaby agresje, znowu stalaby sie komus krzywda. Przykre :(
    W sprawie Brytyjki, wygral dowod, w ktory wierze - biologia molekularna, i wszystko staje sie jasne. A ludzie, ich poglady na temat oprawcy... coz... spojrz na wariata, ktory strzelal na NIU, tez byl podobno mily, uczynny, bardzo dobry student...
    Pozdrawiam zatroskana nad swiatem.

    Lunetarius:
    Eliminacja przestępców nie jest agresją, lecz uzasadnioną obroną przed nieprawością. Im jestem starszy, tym bardziej konserwatywny i mniej wyrozumiały dla okoliczności, które wpłynęły na to, że ktoś popełnia zbrodnię.
    Gdyby uznać pogląd, że są inni współwinni naszemu zachowaniu (poprzez wychowanie etc.), to w ten sposób nikt, nigdy i do nikogo nie mógłby rościć pretensji za wyrządzone zło.

    OdpowiedzUsuń