niedziela, 6 stycznia 2008

Impuls

Wczoraj w trosce o domowników, którzy zostali oddani mej pieczy, zawitałem do sklepu sieci LIDL. Byłem w  nim pierwszy raz, mimo iż jest w pobliżu mego domu. Pięknie poustawiane półki z towarami pozwoliły szybko odnaleźć poszukiwane produkty i ustawić się w kolejce do kasy.



Wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób otarli się o marketing, wiedzą, że wystawienie produktów tuż przed wyjściem ze sklepu ma na celu skłonienie do dokonania dodatkowego zakupu. Są to tzw. zakupy impulsowe. Jednak do tej pory były to gumy do żucia, cukierki, batoniki, zabawki itp. Papierosy, jeśli już były, to tuż nad głowa kasjerki, która musiała je osobiście podać na prośbę kupującego. Jakież było moje zaskoczenie. Wzdłuż całej taśmy była ustawiona półka z pleksi z otwartymi boksami, w których leżały na wyciągnięcie dłoni różnej marki papierosy... Tylko sięgnąć i dorzucić do reszty zakupów.

Jej usta... nic tylko całować, a obok chyba... jej płuca :-)

Człowiek - mimo wielu milionów lat ewolucji - na tym najbardziej podstawowym poziomie nadal jest zwierzęciem i zachowuje się w określonych sytuacjach pod wpływem bodźców impulsowo. Po raz pierwszy zetknąłem się z taką formą sprzedaży używek, która w tak jawny... wręcz bezczelny sposób wykorzystuje to, co w nas atawistyczne.
(6101)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz