niedziela, 27 stycznia 2008

Czas radości i kardamonu

Wreszcie wróciłem!


Najbardziej cieszę się z tego ja sam. Brakowało mi tego dopisywania kolejnych notek, czytania komentarzy i pisania komentarzy do komentarzy, ale... musiałem podładować akumulatory. Nie potrafię pisać tylko z obowiązku. Blog to potrzeba serca i ducha.
Wielu wiernych czytelników pytało mnie w mailach, czy aby wszystko u mnie [może: ze mną ;-)] jest w porządku. To znak, że zaglądali tutaj i chcieli czytać, a to dla mnie - jak dla każdego piszącego - jest pożywką i zachętą.


Wracam w nastroju zdecydowanie lepszym i sympatyczniejszym, może nawet wręcz radosnym. Jesienna melancholia i skłonność do auto-retrospekcji są zdecydowanie słabsze, choć do wiosny jeszcze dwa miesiące, a słychać nawet zapowiedzi, że wiosna przyjdzie dopiero w maju. Nieważne, gdyż ja wiosnę czuję już dzisiaj.Zmiana tytułowego hasła bloga jest oznaką, że zmieniła się jakość postrzegania otoczenia. Pozdrawiam wszystkich i melduję, że już jestem.

Post scriptum
Polecam wszystkim i na wszystkie możliwe okazje... stosujcie kardamon. Rewelacyjna i magiczna wręcz przyprawa, która dodawana w ilości szczypty do herbaty lub kawy, pobudza zmysły i najlepsze emocje.
Niech życie smakuje Wam kardamonowo, a radość będzie słoneczną stroną Waszego życia.


(7124)



poniedziałek 28/01/2008



W związku ze sporym zainteresowaniem kardamonem poniżej zamieszczam zdjęcie opakowania, by łatwiej było go odszukać na półkach z przyprawami :))




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz