niedziela, 9 grudnia 2007

Zbawienie wiedzie przez... marketing bezpośredni

Myślę, że wiele osób doświadczyło wizyt świadków Jehowy, którzy przychodzili z Biblią w ręku i czasopismami. Mniej liczni wpuścili ich do domu i próbowali dyskutować o ich przesłaniu. Jeszcze mniej liczni byli w stanie podjąć dyskusję z dobrze przygotowanymi w biblijne cytaty gośćmi. Wielu mówiło z uznaniem: Ale oni znają dobrze Biblię!
Miałem okazję kilkadziesiąt razy podjąć osobiście rozmowę ze schludnie ubranymi gośćmi i wprawiać ich w zakłopotanie nie podejmując tematu (przesłania), z którym przychodzili, tylko przenosząc dyskusję na wątki, które mnie interesowały. Okazywało się, że zaczynało brakować im cytatów, gdyż akurat nie byli przygotowani, a argumentacja była właściwie żadna. Gorzej było jeszcze, gdy chodzi o ich znajomość Biblii i zasad jej tłumaczenia. Przerażenie ogarniało ich, gdy brałem do ręki Nowy Testament w języku greckim prosząc, by pokazali mi związek z ich tłumaczeniem. Mają swoje tłumaczenie zatwierdzone przez Ciało Kierownicze znacznie odbiegające od wersji protestanckich i katolickich tłumaczeń. Wielokrotnie mówili, że w takim razie przyjdą jeszcze raz z bratem, który ma większa biegłość w pismach.
Od jakiegoś czasu już mnie nie odwiedzają, najwyżej przechodząc obok mojego domu mówią dzień dobry.
Obserwując świadków Jehowy zauważyłem, że w swoich działaniach posługujących się metodami manipulacji charakterystycznym dla marketingu bezpośredniego (direct marketing). Sposób prezentacji ich religii jest podobny do prezentacji produktów... Są przekonani o jego wyjątkowości i nie dopuszczają możliwości, że odmienne zdanie może być prawdziwe. Mają przygotowane przez Strażnicę gotowe artykułu i cytaty z Biblii oraz publikacji, ale tylko takich, które potwierdzają ich tezy. Ale dość o tym.
Świadków Jehowy przypominają mi dwie organizacje, które działają na podobnych niemalże zasadach: Amway i Akuna. Są jednak o wiele groźniejsze, gdyż bogiem dla nich są pieniądze, choć wprost tego nigdzie nie deklarują.
AMWAY
Pierwszy raz zetknąłem się z nim wiosną w 1993 roku, gdy kuzyn Wojtek zaproponował mi zakup środków czystości, które były 4 razy droższe niż dostępne w sklepie. Tłumaczył mi to wydajnością i niebywałą wręcz jakością, jakiej ponoć nie miały środki innych producentów. A gdy zaczął mi tłumaczyć zasady dystrybucji tych specyfików zrozumiałem, że cena nie wynika z jakości, tylko z prowizji, która trafia do wszystkich znajdujących sie w hierarchii powyżej Wojtka. Kilka lat później w sidła Amwaya wpadł mój bratanek, który w wieku 16 lat zaczął ubierać się w garnitur i spędzać czas z ludźmi, którzy wmawiali mu, że będzie bogaty. Stracił chęć do nauki, tylko czytał książki podsuwane przez amwayowców, przestał słuchać rodziców mówiąc im, że nie znają się na niczym i dlatego nie są zamożni. Wyjeżdżał za własne pieniądze na mitingi do Katowic, Warszawy, Gdańska, by witać wybitnych guru Amwaya. Wydał mnóstwo pieniędzy, bo za dojazd i wejście trzeba było płacić. Płacił za iluzję i psychomanipulację, którą mu fundowano.
Drugi raz z Amwayem zetknąłem się chyba w 1999 roku. Z ciekawości przyjąłem zaproszenie na lokalny miting (jakieś spotkanie sieciowe) w Kaliszu. Zobaczyłem ludzi uśmiechniętych, witających się jak rodzina... Tylko czułem, ze jest to sztuczne. Później te oklaski i entuzjazm po słowach wypowiadanych przez gościa. Wszyscy płacili za to, że mogą być klientami swego guru, że mogą taniej kupować produkty Amwaya.

AKUNA
Jakiś rok temu, chyba na wiosnę, zadzwonił do mnie Jacek - kolega z lat licealnych z równoległej klasy. Byłem lekko zdziwiony, bo nie utrzymywaliśmy szczególnych relacji. Dzwoni i mówi, że chce się ze mną spotkać, gdyż ma dla mnie fantastyczną propozycję. Najciekawsze, że telefon do mnie dostał od mojej siostry, którą spotkał przypadkowo na ulicy. Koniecznie nalegałbym odwiedził go w domu.
Cóż - zaproszenie nieco dziwne, ale przyjąłem. Jakież było moje zaskoczenie, gdy razem ze swoją żoną zaczął mówić mi o chorobie żony i jej cudownym niemalże wyzdrowieniu. Jak się okazało, dzięki specyfikowi o nazwie alveo w dwóch smakach (sic!!!). Później tłumaczyli mi dużo o sposobie produkcji i dystrybucji tego specyfiku oraz o tym, że doznali dobra i chcą się nim podzielić z przyjaciółmi i wszystkimi, którzy mogą go potrzebować. Produkt jest tak fantastyczny, że wszystkie inne specyfiki się z nim nie równają i że jest w stanie rozwiązać problem wszystkich chorób świata, a gdyby zastąpić red bull to ludzie zaczęliby fruwać.
Później kartka i rysowanie struktury sprzedaży butelek, prowizje, opusty... pieniądze :))).

----------------------------------------------------
Bez konkluzji i podsumowania...

http://www.psychomanipulacja.pl/
http://watchtower.org/p/
http://watchtower.org
http://akuna.pl/
http://www.amway.pl/

5 komentarzy:

  1. Eeeee…, Światkowie Jehowy to sekta. Zresztą ich przekonania w sposób stanowczy i jednoznaczny zaprzeczają najbardziej oczywistym naukom chrześcijańskim. Śmieszą mnie ich zakazy, a najbardziej krzywdzącym dla ludzi jest zakaz transfuzji krwi, normalnie porażka.Ale nabrałam się na Alveo, kupiłam raz 1 butelkę za ponad 150 zł i towarzystwo nie chciało się ode mnie odczepić jeszcze przez kilka miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miało być "Świadkowie".:):Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przekonałam się prowadząc bloga, jakiej psychomanipulacji są poddawani ci ludzie. Pokrótce: na blogu nawiązałam korespondencję z pewną Alicją, nieświadomie w pewnym sensie, gdyż spodobał się Jej tekst o dzieciach, kiedy się zorientowałam, że jest ŚJ przeważył duch tolerancji, ot nie odpisywałam na religijne tematy. Jednak nie wytrzymałam, kiedy poruszyła kwestię krwi, jak wiadomo bardzo kontrowersyjną w ich wydaniu. Nie wytrzymałam i co sie okazało? Ta kobieta była zamknięta na jakiekolwiek racjonalne argumenty, odniosłam wrażenie, że prowadzę dialog z człowiekiem po solidnym praniu mózgu. Kiedy w rozmowę wkręcił się mój mąż i zawalczył Jej własną bronią, czyli cytatami z Biblii, oskarżyła nas o bezpodstawny atak. Na argumenty o sianie "strażnicowej" propagandy usłyszałam, że żywcem się spalę w ogniu piekielnym. Skończyło się na żądaniu opuszczenia przez Nas Jej bloga, oczywiście opuściłam, ale do dziś myślę jak można dać się ogłupić, jakie życiowe kompleksy ku temu pchają, tragedia kiedy największe głupstwa są tłumaczone ślepą wiarą.Pozdrawiam Lunetariusie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z kolei nie mam doświadczeń z tzw. cudownymi specyfikami mającymi uleczeyć nasze nadszarpnięte zdrowie. Natomiast miałam przygody ze Świadkami Jehowy i z Mormonami. Zarówno jedni jak i drudzy raczej nie pchają się do nawracania mnie, gdyż zawsze spokojnie wysłucham co mają do powiedzenia a potem kwituję to zdaniem, że być może nie jestem tak oczytana w Piśmie Św. jak oni, ale wierzę w Chrystusa jako jedynego Boga, mam do tego prawo, a wiara polega przede wszyskim na wierze, nie wszystko muszę rozumieć, żeby wierzyć. Zbija ich to z tropu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest jeszcze:
    http://poland.collagenbeauty.com/content/category/11/20/62/
    p.t. smaruj się naszymi kremami,tak się odmłodzisz,że będziesz kwilił jak dzidzi.

    oraz http://www.akasha.com.pl

    Przy nich Świadkowie Jehowy to pikuś.
    Im wystarczy powiedzieć,by się modlili o chrzest w Duchu św.i ostrym łukiem omijają mój dom.
    Jejku ! jest TU bardzo,bardzo miło.Temat wbiłam niemal losowo.
    Bardzo serdecznie pozdrawiam.Z przyjemnością pobuszowałabym jeszcze,nie mam niestety zmiennika do wyspania się.

    Lunetarius
    Muszę przyznać, że tych form psychomanipulacji nie znałem.

    OdpowiedzUsuń