czwartek, 13 grudnia 2007

Wyprostować poplątane...

Na jednym z opisów GG osoby znajdującej się w moich kontaktach przeczytałem: wyprostować poplątane. W pierwszym momencie, gdy to przeczytałem, spróbowałem w prosty sposób uchwycić sens. Natychmiast wewnętrzny poprawnościowy duch-korektor zakrzyknął, że jeśli już to, co najwyżej można prostować pokrzywione, a poplątane można jedynie rozsupłać.

 




Jednak po dłuższej chwili namysłu doszedłem do tego, że skoro ktoś to napisał i z rozmysłem nadał temu znany tylko sobie sens, to nie warto poprawiać cudzych myśli… najwyżej można je mniej lub bardziej udolnie interpretować nie mając do końca gwarancji, że będzie to interpretacja i rozumienie zbliżone do tego, co miał na myśli autor.




 




Każdy człowiek w postrzeganiu otoczenia i świata posługuje się schematem zbudowanym z jego własnych doświadczeń i zdobytej wiedzy. Z czymkolwiek się spotyka, stara się to rozpoznawać w oparciu o ten schemat. Problem zaczyna się, gdy nasza wiedza i doświadczenie nie rozpoznają danego zjawiska i nie potrafią usytuować go na współrzędnych schematu, jakim się posługujemy.




 






W tym miejscu przypominam sobie stary dowcip o profesorze, który wygłaszał wykład. W pewnym momencie jeden ze słuchaczy krzyczy z audytorium:
- Ależ Panie Profesorze! To, co Pan głosi nie zgadza się z faktami!!!
Profesor niczym nie zrażony odpowiada ze stoickim spokojem:
- Tym gorzej dla faktów, Drogi Kolego!


(4004)

2 komentarze:

  1. Witam serdecznie i dziękuję za interesujący komentarz na moim blogu.Trochę zajmuję się poszukiwaniami własnych korzeni, ale prawdę mówiąc chyba dość nieudolnie to robię....

    OdpowiedzUsuń
  2. Na wstępie, poinformuję Cię Lunetariusie o moim odkryciu , którego dokonałam przed minutą na Twoim blogu, otóż ja też jestem Rybą!A wracając do tematu, przyznaję Ci całkowitą rację, każdy postrzega wszystko indywidualnie dla siebie, nawet mogę to oprzeć na moim zdaniu powyżej... patrz mogłam napisać, że to Ty jesteś Rybą, a co napisałam... że ja jestem Rybą. Często tworzymy coś swojego i jesteśmy odporni na bodźce z boku, ale to chyba dobrze, świadczy o tym iż nie jesteśmy klonami a odrębnymi myślącymi istotami. Ot, pocieszyłam człowiecze rzesze ;-) pozdrawiam myśląco - indywidualnie.

    OdpowiedzUsuń