poniedziałek, 17 grudnia 2007

Moje klasy

Dopadła mnie w miniony weekend mania naszej-klasowości (nie mylić z klasą społeczna w sensie marksistowskim :-)). Wszedłem i zalogowałem się z głupia frant na portal www.nasza-klasa.pl, bardziej z ciekawości cóż to może być. Tyle czytałem o tym u kogoś na blogu, ktoś inny wspominał o tym w rozmowie. Rzecz jasna odnalazłem liceum, klasę, ale póki, co był tam odnotowany tylko jeden z moich kolegów. Może koledzy - tak, jak ja - zalogują się dopiero za namową innych. Ale cóż mi tam. Poprzeglądałem to i owo. Tak się złożyło, że w tej samej szkole, którą ukończyłem w 1980 roku, byłem kilka lat później belfrem. Odnalazłem klasę, której przez okres 2 lat byłem wychowawcą. Kilkoro moich wychowanków było zapisanych, są ich zdjęcia (Marcin, Monika, Ewa, Robert, Marek, Maciej, Paulina, Ada, Joasia, Liliana i Karina), na dwóch i moja skromna osoba też jest widoczna.

Klasa E (1989-1993) - zakończenie II klasy w II LO w Koninie

Jakież było miłe zaskoczenie, gdy jeszcze tego samego dnia otrzymałem poprzez portal zaproszenie od swoich uczniów do nawiązania kontaktu. Ale mało tego… odezwali się także uczniowie innych klas, którzy mieli ze mną zajęcia. A że nie uczę już od 1993 roku to tym bardziej to miłe.

Ekonomia wypędziła mnie ze szkoły. Dziś z perspektywy czasu – mimo iż w oświacie niewiele się poprawiło - tęsknie za kontaktem z młodymi ludźmi. Bardzo lubiłem uczyć i mieć kontakt z młodzieżą, prowadzić spory, odpowiadać na trudne pytania. Tego brakuje mi dzisiaj.

Kto wie… może w jakimś ograniczonym zakresie uda się powrócić. Marzenia ponoć się spełniają.

(4491)

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam pracę z dzieciakami. Na co dzień bym nie wytrzymała, dlatego swoje pedagogiczne wykształcenie zawiesiłam na kołku. Ale warsztaty od czasu do czasu, to dla mnie prawdziwa przyjemność :-DPozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również jestem zapisana od niedawna do naszej-klasy i odnalazłam tam moją klasę. Z paroma osobami jestem teraz w stałym kontakcie i uroczo wspominamy nasze szkolne czasy.Miło pwrócić do tych szalonych,młodzieńczych lat gdzie wszystko było jeszcze takie beztroskie i piękne...Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. wiesz jak tak sie wczytac w to co piszesz,to jakbys nie wierzył,ze zycie sie dopiero na dobre zaczyna:))Ty wspominasz i wracasz do przeszłosci jak starzec rozpatrujacy swoje zycie pod róznymi kątami:)nie mam prawa oceniac Twojego podejscia do zycia ani do mądrzenia:))ale jestes młodszy i jako starsza kolezanka mówię Ci dopiero teraz jest czas na smaki zycia))wiesz co jeszcze odkryłam...my wcale nie uczymy młodzieży ,oni patrzą jak zyjemy z ta swoja madroscia, i co z nia zrobiliśmy:))ja przebywam wsród młodych i razem uczymy się,boimy egzaminów,tańczymy i instruktor sie na nas wydziera,bo mylimy kroki:)duzo rozmawiamy ale bez bariery,poniewaz razem z nimi wylewam pot i słucham tego co mówią..naprawdę słucham:))Mysle,ze uczyc sie trzeba od wszystkich majacych cos do powiedzenia.Pozdrawiam i dzieki za miłe słowa pod moim adresem..tez jesteś fajny,ale schowany za przeszłość:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za komentarz, ale jesteś w błędzie. Nie jestem skryty za przeszłość:)), nie czuję się starcem, ale jestem kustoszem pamięci. A pamięć ma zawsze na uwadze przyszłość. Nie jestem natomiast wyznawcą, że ważne jest to co, jest dziś (hic et nunc). Że mądrze się? No cóż... taki mój urok i zawód.Rzeczywistość widzianą i postrzeganą zawsze poprzez TERAZ widzę jako continuum czasu i zdarzeń.

    OdpowiedzUsuń
  5. ..ech za dużo czasu na rozmyślania..za mało na czyny ..czyzby juz ich zabrakło? :)))Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozostaje mi tylko trzymać kciuki za szczęśliwe spełnienie marzeń...

    OdpowiedzUsuń