niedziela, 16 grudnia 2007

Magia świąt i urok mamony... organizowanie świąt

Wśród odwiedzanych przeze mnie blogów są dwie Koriny: Korina7 i Korina. Tym razem inspirację znalazłem u tej drugiej, w jej zapisie dotyczącym przedświątecznej eskapady po centrach handlowych (Kolorowe chwile). Ludzie są ponoć życzliwsi i bardziej uśmiechnięci. Może to i prawda, ale szczerze mówiąc w tym wszystkim, w całym tym zgiełku świątecznych zakupów, amerykańskich kolęd i Mikołajów kręcących sie wśród kupujących, została zagubiona rzecz najistotniejsza... magia świąt. Staliśmy się niczym Ebenezer Scrooge - bohater Opowieści wigilijnych - ale nie dlatego, że jesteśmy skąpi pieniędzy, bo tych wydajemy mnóstwo na siebie i organizację świąt, ale... jesteśmy skąpi CZASU, jaki mamy dla siebie samych, dla najbliższych i na refleksję. Tzw. organizowanie świąt zabija to, co w nich najważniejsze: Ducha Świąt.

Cieszę się, że w sklepach nie rozbrzmiewają kolędy polskie tylko amerykańskie - słodkie śpiewanki, które kojarzą się z szałem zakupów, reklamami w telewizji, radio i witrynach. Cieszę się, że Lulajże Jezuniu, Przybieżeli do Betlejem, czy Oj Maluśki, Maluśki... usłyszę tylko w kościołach i w programach świątecznych telewizji i radia oraz przy własnym stole wigilijnym. Nie trzeba być głęboko wierzącym, by dostrzec pustkę tego, co się dzieje wokół organizacji świąt. Zatraciły już dawno swój sakralny wymiar, stały się pustą formułą wypraną z wszelkiej duchowości i metafizyki.

W drugi dzień świąt odwiedzi mnie kuzyn David Piekarczyk z żoną Joan. Od sierpnia mieszka w Polsce, do której powrócił jakby w imieniu swoich przodków, którzy 100 lat temu ją opuścili. Powrócił w poszukiwaniu swej tożsamości i chyba polskiej inności. W 3 świąteczne dni zamierza odwiedzić kilka linii rodzinnych, które pozostały w Polsce w czasie, gdy jego dziadek płynął za ocean.
Blog Davida: Poland-Our-Future

Święta to dla mnie spotkania rodzinne, rozmowy, wspomnienia, refleksje, spacery, a nie ilość dań na stole, czy ilość wypitych kieliszków wódki.

xxx

Ps. Polecam uwadze blog Jurka Bokłażca - kolegi ze studiów - Dziennik ateisty. I proszę się nie zżymać na mnie, że z jednej strony piszę o duchowości świat, a z drugiej proponuję taką lekturę. Naprawdę polecam, gdyż Jurek jest człowiekiem nietuzinkowym.

(4368)

3 komentarze:

  1. Jestem zdania,że magię świąt musimy stworzyć sobie sami i swoją własną. Nie patrzeć na innych,jak oni obchodzą święta i na to co się dzieje w sklepach.Brak czasu da bliskich? Ja takiego problemu nie mam. Jak tylko mogę wciągam moje dzieci w przedświąteczne przygotowania...dekorowanie domu,robienie wspólnie dokaracji z kolorowego papieru,pieczenie ciasteczek itp. I moje dzieci kochają święta i cieszą się szczerze na ten dzień kiedy zasiądziemy wszyscy przy wigilijnym stole.To tylko od nas dorosłych i rodziców zależy jak nowe pokolenie będzie podchodzić do świąt i czy będą te stare polskie tradycje pięlegnować...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kuzyna Krzysztof,Zupełnie zgadzam się z tobą, że komercjalizacja Bożego Narodzenia straciła znaczenie słowa. Nawet usłyszałem tamtego dnia nazwałem Boże Narodzenie, jak gdybym by usunąć Chrystusa słowa. Jak smutny, że tym razem w Ameryce ma małe znaczenie innego niż ile prezenty dostanę się. Prezenty są tak liczne, że dzieci otwarte jedno, patrzą na to na minutę, wtedy szybko pytają gdzie jest następna prezent. To nie jest błąd dzieci , to jest błąd rodzica, który nie ogranicza kupna. Boże Narodzenie kupowanie początki dzień po Thanksgiving i nie zatrzymuje się aż do dnia wigilii Bożego Narodzenia. Pamiętam, jak dziecko, kiedy otrzymać dwa prezenty były "cudem" i mielibyśmy Wigilia jak rodzina razem. 17 ludzi przepełnieni do 70 apartamentu metra z nie dość krzeseł dla każdego by usiąść i dzieci usiadły na podłodze. Gdy oplatek był przeszły, 12 pozycji obiadu były obsługiwane, muzyka była zagrana i kolędy były zaśpiewane. Wtedy o 11:30 każdy położyłby na kapeluszach i płaszczach i wszyscy poszlibyśmy do kościoła razem dla masy Północy. To jest co odczuwam brak najwięcej o tym "nowym" Bożym Narodzeniu w Ameryce. Duch i znaczenie dnia jest stracone. To jest co spodziewam się doświadczyć znowu w Polsce w przyszłym tygodniu. To byłoby mój sen do pewnego dnia mają wszystkie rodziny razem w jednym miejscu by celebrować ten dzień ale wiem, że to jest nierealistyczne. Szukam do święta i planu by spędzić to odwiedzające każdą rodzinę mogę podczas tym razem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałam fanką Twojego kolegi Jurka i jego Dziennika Ateisty...dzieki za namiary:))a co do swiąt /piekna tradycja jak spiewał wiesz kto? i w jakim filmie pewien mleczarz:))wiec pieknych i szczęsliwych doznań światecznych:))

    OdpowiedzUsuń