wtorek, 27 listopada 2007

Spieszmy sie kochać...

Mówią, że pośpiech jest potrzebny tylko przy łapaniu pcheł... Nie zgadzam się z tym ograniczeniem. Są sytuacje, które wymagają szczególnego pośpiechu. Tytuł tego wpisu mówi wprost, czego to dotyczy

Wczoraj byłem u wuja Mateusza, ale w szpitalu. Jest to jego kolejna wizyta w tym miejscu w ciągu kilku minionych tygodni. Astma, z którą walczy od wielu lat, coraz bardziej daje się mu we znaki. Jeszcze w takim stanie nie widziałem go. Spędziłem z nim ponad 2 godziny. Tym razem nie dostrzegłem w jego oczach tych iskierek, którymi zawsze obdarzał.
- To już chyba ze mną koniec - powiedział.
Po raz pierwszy usłyszałem w jego ustach coś takiego. Jakby chciał się poddać...

Wtedy dotarła do mnie myśl, że wszystko jest możliwe... nawet to, czego nie chcę dopuścić do świadomości. Ufam, że lekarzom uda się go wyprowadzić na prostą. Jeszcze jest tyle pytań, na które nie znam odpowiedzi. Dzisiaj bardziej rozumiem sens słów księdza Twardowskiego "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."

Ostatni z linii mojej mamy. Najstarszy i najbardziej zorientowany w sprawach rodzinnych. Sporo już mi powiedział, ale jest jeszcze wiele rzeczy, które chce poznać.

Kiedyś nie zdążyłem zadać pytań cioci Irenie (+2002 r.) i mamie (+2005), wcześniej Wojtkowi (+1999) - przyjacielowi z dzieciństwa. Nie powiedziałem im nigdy tego, co teraz zostało tylko dla mnie. Nigdy nie było na to czasu, zawsze mówiło sie, że jeszcze kiedyś się zdąży. Tak jest dość często - odkładamy coś na później, ale to później nam umyka, bo stało się coś, czego nie zakładaliśmy, choć mogliśmy się tego spodziewać.

1 komentarz:

  1. Wiersz znam na pamięć. Pamiętam jak 12 listopada 2002r. interpretowałam go na polski myśląc "ja mam czas". Na drugi dzień odszedł mój Tata. Do dziś wiersz znam na pamięć. Dziś człowiek jest, a jutro gaśnie jak nieudolnie zapalona zapałka.Raz dwa trzy - nie ma Go. Pozostają jedynie zdjęcia, wspomnienia i ogromna pustka w sercu najbliższych. Dla Twojego wujka życzę jak najdłuższego życia, bo "powrotu do zdrowia" chyba nie będzie na miejscu...

    OdpowiedzUsuń