poniedziałek, 12 listopada 2007

POSTSCRIPTUM do: Nie być w myśleniu posłusznym...

Pisząc w poprzednim poście o przyrodzie i jej zaśmiecaniu, zanikaniu miejsc wolnych od tego, co przekornie można określić NASI TU BYLI (wyraźnie to widać na jednym ze zdjęć w poprzednim poście) nie uświadamiałem sobie jednej rzeczy… Że w dzisiejszych czasach jeśli coś nie jest nagłośnione w mediach to tego nie ma.
Uświadomiłem to sobie w pełni czytając arcyciekawą, choć bardzo krótką rozmowę z prof. Marcinem Królem dotyczącą reakcji człowieka na zjawiska bulwersujące odbiorców mediów. Rozmowa dotyczyła zdjęcia psa zagłodzonego przez Guillermo Habacuca Vargasa, tzw. artystę z Kostaryki. Przywiązał wychudzonego psa do ściany galerii. Pies umiera śmiercią głodową, a tuż obok niego przechadzają się zwiedzający trzymający w dłoniach drinka.
Cytuję za DZIENNIKIEM (12.10.2007):
Daniel Walczak: Internauci grzmią świętym oburzeniem, a przecież ci sami ludzie na co dzień są całkowicie obojętni na krzywdę ludzi i zwierząt, nie robią nic, aby komukolwiek pomóc.
Prof. Marcin Król: Reagujemy na najdziwniejsze rzeczy, jeżeli są one podane przez media, na rzeczywistość nie reagujemy. Na wsi, na której mieszkam, dzieci nie dojadają, rano dostają kromkę chleba. Nikogo to nie wzrusza, a takich dzieci jest w Polsce dużo. Taka bieda nie ma dla nas jednak wymiaru symbolicznego, ona uzyskuje go dopiero dzięki mediom.
Czyli dopiero symbol nieszczęścia może nas poruszyć?
Jeszcze musi być pokazany przez media. Bez ich pośrednictwa nie robi wrażenia.
A czy to nie jest takie wygodnictwo, siedzieć sobie wygodnie przed komputerem i potępiać tego Kostarykańczyka? I nic nie robić?
Pewnie, że jest.
Można by przynajmniej tuż po napisaniu swojej krytyki wstać, wziąć z lodówki jedzenie, wyjść z domu i nakarmić bezdomne psy.
To tak nie działa. To jest obłuda tkwiąca w każdym z nas, a do tego Internet daje anonimową okazję wyżycia się, poczucia zadowolenia.
Oburzyłem się, jestem w tej lepszej części ludzi, tak?
Tak jest, to nie jest nowość. Nowością jest to, że media umożliwiają to na o wiele większą skalę.
A gdyby zadać komuś takiemu pytanie: Dlaczego krzywdzisz zwierzę, skoro 20 minut temu oburzałeś się na Habacuca? Czy ta sprzeczność zostałaby uświadomiona?
Szansa jest, ale na granicy niemożliwości. Wymaga to ogromnego wysiłku. Czy ta prowokacja ma sens? Moim zdaniem niczego nie zmienia w myśleniu ludzi. Trzeba strasznie uważać, bo to i psuje sztukę, i psuje wrażliwość.
******************
Postscriptum do POSTSCRIPTUM
Nie wiem na ile ta prowokacja jest prawdziwa i czy nie została wykreowana celowo, by sprawdzić reakcje i zachowania internautów. Wszak zdjęć zagłodzonych psów można znaleźć w internecie mnóstwo. Można nawet przejść się po ulicach miast i samemu takich zdjęć wykonać wiele. Gdyby nawet tak było, to i tak nie zmienia prawomocności sądów nt. roli mediów i ich wpływu na kreowanie symboli i zachowań społecznych.

4 komentarze:

  1. Kuzyn,Co do ilości śmieci to jest swobodnie rzucone na ziemi w różnych miejscach. Byliśmy świadkiem tego kiedy zamieszkaliśmy w Michgan, dalej najlepszych evironmental stanów w Ameryce, jeszcze jeszcze miejsce gdzie kilku ludzi nie miały żadnego względu dla natury. To dotyczyło nas tyle, że tworzyliśmy grupę, która poszłaby na weekendach do różnych miejsc i usunęłaby te śmieci od twarzy natury. Byliśmy świadkiem tych samych rzeczy teraz w naszych spacerach do Króla Krzyża, centrum handlowego w Poznaniu. Łamane butelki, papiery, paczki, plasitc torby, pudełka papierosa , wszystkie te rzeczy podściełane przez rodzaj ludzki. Być może to jest konieczne tworzyć grupę ochotników w Konin i Poznaniu, który dałby kilka godzin ich weekendu by wyczyścić te miejsca i być może, po jakimś czasie, tam będzie więcej ochotników.

    OdpowiedzUsuń
  2. Drogi Davidzie!"Cywilizacja opakowań" dotarła (niestety) także do Europy środkowej. Od kilkunastu lat szkoły w okresie wiosny organizują akcję SPRZĄTANIE ŚWIATA (Cleaning of World). Niestety ochotników takich, o jakich piszesz na razie jest zbyt mało. Więcej jest tych, dla których ZAŚMIECANIE ŚWIATA jest czymś normalnym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Media niestety kreują świat. Brzydzę się zasadą: istnieję póki o mnie mówią, nie ważne jak, ale mówią. Nie chcę i nie zgadzam sie na taki świat. Chcę żyć autentycznie, przeciwstawiam się manipulowaniu. Prawdziwą cnotą jest czynienie dobra, wrażliwość ale taka autentyczna, niezależna od obserwatorów, od aplauzu, od nagród. Jestem przepełniona dumą, że udaje mi się spotykać na swej drodze właśnie takich ludzi. Żyją prosto, zwyczajnie, są wrazliwi na krzywdę i niesprawiedliwośc, potrafią zamienić rozpacz w nadzieję, łzy w uśmiech. Chyba recepta na walkę z medialnym światem wydaje się być prosta: róbmy swoje zgodnie z własnym sumieniem. Czyżby...???Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Normalnie skóra mi się zjeżyła gdy przeczytałam o tym psie... Wiem, to była prowokacja, ale nie wydaje mi się konieczne, żeby trzeba było aż tak przemawiać do ludzkich sumień. Choć zgadzam się z Tobą, że w wiekszości to media kreuja naszą rzeczywistość. Mało kto ma odwagę mówić otwarcie o sprawach, o kórych inni wolą milczeć, bo tak bezpieczniej...

    OdpowiedzUsuń