piątek, 2 listopada 2007

Małe ojczyzny, piękne wspomnienia

Nigdy nie sądziłem, że moja niewinna prośba o udostępnienie zdjęć mogących zilustrować tekst wspomnień kuzyna Andrzeja wywoła takie pozytywne reakcje.

Ale od początku, by czytający wiedział o co chodzi.

Naszą stronę genealogiczną redaguję korzystając z pamięci bliższych i dalszych kuzynów. Niektórzy z nich sami pisują teksty, które umieszczam na stronie. Najofiarniejszym i niestrudzonym mistrzem wspomnień jest kuzyn Andrzej Lewandowski z Warszawy. Miesiąc temu napisał Groch z kapustą, a teraz dodał kolejną odsłonę wspomnień zatytułowaną Kapusta z grochem. Niestety, do tej drugiej części brakowało mi zdjęć, którymi mógłbym ją zilustrować.


Przystań żeglarska w Koninie , widok z drugiej strony rzeki - okres przedwojenny

Widok na miejsce , w którym przed wojną była przystań żeglarska - dziś widoczne są wały przeciwpowodziowe wybudowane w latach 50-tych ub. wieku przez SP (Służba Polsce)

W pamięci miałem (odpukać w niemalowane... jeszcze tak bardzo nie szwankuje), że lokalny tygodnik Przegląd Koniński wydaje comiesięczny dodatek zatytułowany Koniniana. Koniniana są redagowane przez miłośnikow i pasjonatów historii Konina. Zwróciłem się do nich o pomoc. Do e-maila załączyłem tekst Andrzeja, który chciałem zilustrować. Jakież było moje miłe zaskoczenie natychmiastową i pozytywną reakcją Pana Włodzimierza Kowalczykiewicza (udokumentowana ciągłość rodu w Koninie od 1754 roku!!!).

  1. Przesłał mi zdjęcia, które umieściłem w Kapuście z grochem.
  2. Zachwycił się tekstem Andrzeja i zwrócił się z zapytaniem, czy będzie mógł go opublikować w Koninianach.

Powódź w Koninie, ul. 3 Maja, 1924 r.

Andrzej wyraził zgodę... Jest z zawodu dziennikarzem, co prawda emerytowanym, ale cały czas czynnym. Jego pasją był sport i całe życie go komentował. Do dziś prowadzi bloga o tematyce sportowej pod tytułem ECHA WYDARZEŃ. Konin odwiedza przynajmniej raz w roku. Spędził tu lata 1947-1952. Z tego okresu pochodzą jego wspomnienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz