sobota, 27 października 2007

W mojej Ojczyźnie...

Kilka lat temu bawiąc się wyszukiwarką google wpisywałem rózne słowa i nazwy. W pewnym momencie wpisałem imię i nazwisko mojego dziadka Romana. Jakież było moje zaskoczenie, gdy wyświetliła się strona w języku angielskim, na której było takie samo zdjęcie, jakie mam w swoim albumie. Był na nim mój dziadek (drugi od prawej na zdjęciu poniżej) w towarzystwie kuzynki z USA, która jako zakonnica odwiedziła go w 1969 roku.

Od lewej: Antoni Kasprzyk, Marianna Rajewska, siostra Immaculata, Roman Rajewski i Genowefa Kasprzyk

Napisałem do moderatora tej strony, którym okazał się David Piekarczyk (ur. 1944), nieznany mi kuzyn z tej samej linii rodzinnej. Wyjaśniło się, że po śmierci swojej matki (1996) porządkując jej papiery znalazł mnóstwo zdjęć i listów, które naprowadziły go na ślady polskiej rodziny. To skłoniło go do rozpoczęcia poszukiwań. Owszem, miał świadomość polskiego pochodzenia, ale nie przywiązywał do tego tej pory większej wagi.

Zaczęliśmy korespondować, wymieniać informacje. W tej chwili drzewo genealogiczne liczy ponad 1 100 osób i cały czas rośnie. Do pracy udało się nam wprzegnąć wielu kuzynów. Ale do czego zmierzam. Od momentu, gdy David zapragnął poznać rodzinę dwukrotnie był w Polsce w roku 2003 i 2004 (w tym roku spotkaliśmy sie po raz pierwszy). Podczas tych wizyt podjął decyzję, że po przejściu na emeryturę wraca do kraju przodków. Joan, żona Davida, mimo iż jej korzenie są zupełnie inne niż polskie, zdecydowała się z nim przyjechać.


David i Joan Piekarczykowie na balkonie swego nowego mieszkania w Poznaniu, sierpień 2007

Są w Polsce od 3 sierpnia tego roku. Zamieszkali w Poznaniu. Poznają miasto, mentalność i język ludzi (zaczęli uczęszczać na kurs języka polskiego), wśród których przyszło im mieszkać. Swoimi spostrzeżeniami dzielą się na swoim blogu Poland-Our-Future. Są to relacje z prozaicznych czynności takich, jak zakup mebli i żywności, czy borykanie się z polską biurokracją. Poznają polską kuchnię - często relacjonują przepisy, które poznali. Amerykańscy kuzyni, ich oczami i doświadczeniem poznają kraj swoich przodków.

4 komentarze:

  1. Twój blog nasunął mi myśl ,by coś o swoich korzeniach napisać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeciez ja sie podpisałam , a wyszło ,że jestem anonimem.Ula

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że to co napisalem inspiruje Cie do poszukiwań własnych korzeni. Z własnego doświadczenia wiem, że jest to wspaniałe przeżycie i doświadczenie oraz wiele radości z odkrywania i poznawania rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi natomiast nasunęło się nieśmiertelne powiedzenie babci "jaki ten świat mały...".Dzięki za opinię w sprawie donacji. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń