wtorek, 25 września 2007

Robotników mało...


Wszyscy lubimy rzeczy gotowe, nad którymi trudzili się inni. Wtedy chętnie podziwiamy efekty ich pracy. Gorzej, gdy ktoś zapyta: A może się przyłączysz i pomożesz? Wtedy czynią jakieś dziwne uniki, wymawiają się brakiem czasu i talentu itp.


Niedawno, gdy postanowiłem przebudować założoną rok temu stronę genealogiczną, zwróciłem się o pomoc do kuzyna Andrzeja Lewandowskiego. Przesłał mi kilka swoich starszych tekstów, które opublikował we wspomnieniowych działach różnych gazet takich, jak Trybuna, czy Gazeta Wyborcza. Napisał też kilka nowych, które umieściłem na naszej stronie. Najbardziej urzekające, bo spisane spontanicznie i z niemalże dziecięcą wrażliwością, jest wspomnienie o wymownym tytule Fastryga. Jeśli nie starczy woli i cierpliwości, by przeczytać wszystko, co napisał Andrzej, to przynajmniej warto sięgnąć do Fastrygi.

Dzisiaj coś drgnęło w "temacie" współpracy genealogicznej. Odezwał się kuzyn Andrzej Mejer, który zadeklarował, że popełni parę tekstów o Golinie, Florentynowie i osobach, które związane były z tymi miejscami. Dopilnuję, by dotrzymał słowa oraz, by w jego ślady poszli pozostali: kuzynki, kuzyni, ciotki i wujowie, do których zwróciłem się o współpracę.

Kilka dni temu odezwał się do mnie kuzyn Darek Siwiński z Gdyni. Niedawno odbył podróż sentymentalną w okolice Koła do miejscowości Dęby Szlacheckie, Drzewce, Łuczywno i Osiek Mały. Zadeklarował, że napisze coś, co będziemy mogli zamieścić na stronie w części dotyczącej linii Siwińskich. Darek znalazł do mnie kontakt właśnie poprzez stronę genealogiczną. Okazuje się, że dzięki niej odkrywam i odnajduję coraz liczniejszą rzeszę kuzynów.

Wypada w tym miejscu wspomnieć Jarka Brzoskiego ze Słupska (pochodzi z parafii Dęby Szlacheckie), który weryfikuje drzewo, ale i przekazuje kontakty do kuzynów. Wielkie dzięki za pomoc i prośba o jeszcze.

Dla sprawiedliwości oceny zaangażowania PT. Kuzynostwa w sprawy przeszłości rodziny muszę oddać, że nie było nigdy problemu z przekazywaniem zdjęć, informacji, czy poprawek do drzewa genealogicznego. Dzięki Bogu... mamy internet! Cóż więcej nam trzeba.

2 komentarze:

  1. Tak,bardzo dokładnie pamiętam w każdy czwartkowy wieczór, wijącą się kobre ,wprowadzającą nastrój grozy .Zaspokój jeszcze moją ciekawość.Chłopczyk na świat przyszedł czy dziewczynka na którą czekałes?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że dziewczynka :-)

    OdpowiedzUsuń