czwartek, 27 września 2007

O zapomnianej sztuce pisania listów

Korina sprowokowała mnie do refleksji nt. umiejętności pisania listów. Myślę, że tylko nieliczni wiedzą, o czym mowa i że kiedyś mówiono o tej umiejętności sztuka epistolografii. Mimo, że słowo to zawiera literę "r" nie jest to słowo wulgarne :-). Żeby było ciekawiej dopowiem, że Korina została zainspirowana - zasłyszaną całkiem przypadkiem - rozmową starszych pań. Szczegóły w jej blogu http://korina7.blog.pl/.
W moim rodzinnym archiwum znajduje się kilkadziesiąt listów, które zostały napisane na przestrzeni kilkudziesięciu lat XX wieku. Są to listy do moich dziadków zarówno tych po mieczu, jak tych i po kądzieli... Muszę przyznać, że listy te to kopalnia wiedzy o rodzinie. Dlaczego? Kiedyś w listach pisano o tym, co ważnego wydarzyło się w rodzinie, opisywano poszczególne osoby i ich przypadki. Z tych listów czerpałem i nadal czerpię dane i wskazówki do mojej genealogii.
Najstarsza kartka w mojej kolekcji pochodzi z 1918 roku. Helena Siwińska, najmłodsza z sióstr mojej babci Stefani z Siwińskich Kupińskiej - opisuje pobyt u niej na chrzcinach jej córki. Z tej kartki dowiedziałem sie, że mój ojciec miał siostrę Wandę. Zmarła zanim się urodził, ale to już wiem z zapisów parafialnych. Ta kartka zawiera raptem kilka zdań, ale jak wiele mówi.

Współczesne formy komunikacji już tak nie wzruszają jak pożółkłe kartki papieru przechowywane w kartonach.
Powyżej i obok próbki tego, co wzrusza i pozwala poprzez dotyk doświadczyć osób, które pisały to wszystko. Mam wewnętrzne i metafizyczne przekonanie, że przedmioty, listy, miejsca... przechowują ślady osób, które już dawno odeszły. przy odpowiedniej wrażliwości można przenieść się w tamte miejsca i sytuacje.

Może czasami potrzeba nam tej cudownej naiwności dziecka, by poczuć to wszystko... Jest to możliwe, jeśli tylko się tego bardzo chce.

1 komentarz:

  1. Miło mi, że swoją notką wywołałam tyle pięknych wspomnień u paru osób. Podziwiam Cię za to, że tak żywo interesujesz się przeszłoscią swojej rodziny i przechowujesz pamiątki. A genealogia to już prawdziwa perełka. Za każdym razem, gdy odwiedzam Twój blog zaglądam tam i napatrzeć się nie mogę. Ja czegoś takiego nie posiadam. Myślę, że może warto byłoby spróbować... Zastanawiam się nad tym...A poza tym, widzę, że zrobiłeś mi małą reklamę. Dziękuję! Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń