niedziela, 23 grudnia 2018

Gdy zginie ktoś ważny dla ciebie, wszechświat zaczyna się sypać* (688)



Wojciech Adaszewski (1933-2018)
Ktoś kiedyś napisał:
* Niech umrze setka osób, tysiąc, nawet i milion, a człowiek wzruszy tylko ramionami i powie, że tak już jest. Ale gdy zginie ktoś ważny dla ciebie, wszechświat zaczyna się sypać i kruszyć jak zbudowany z piasku zamek
/Jacek Kloss, Ziemia złych uroków/. 

Nazywam się Krzysztof Kupiński, jestem uczniem i dumnym wychowankiem Profesora Adaszewskiego, a przytoczone słowa w szczególny sposób odnoszę do Niego. Chcąc nie chcąc stał się składową mojego świata, a Wasza obecność tu i teraz mówi, że także Waszego.
Uczył mnie historii. Uczył, to zbyt słabe słowo, on mówił obrazami, sprawiał, że braliśmy udział w wydarzeniach, które malował.
Pozwólcie, że przywołam tylko jedno wspomnienie o naszym Wychowawcy.
Czerwiec 1977, koniec I klasy, oceny wystawione, piękna pogoda, a przed nami ostatnie dwie lekcje fizyki. Ktoś rzucił «a może tak uciekniemy»?
Nie trzeba było nikogo przekonywać, wszyscy poszliśmy na wagary.
Na drugi dzień lekcja wychowawcza. «Adach» od wejścia do klasy nie potrafił ukryć irytacji. Po kolei wyczytywał nazwiska każdego z nas i pytał o powód nieobecności.
Trzydzieści razy wybrzmiało: «Nie mam usprawiedliwienia»
Nie przytoczę słów, które wówczas wypowiedział na temat naszej nieodpowiedzialności, ale pamięć emocjonalna przywołuje ogromne zawstydzenie.
Ale to nie wszystko. To nie w stylu Profesora, by tylko coś powiedzieć...
Zdecydował, że jeszcze w tym samym tygodniu przed wakacjami w wolnym czasie, w czynie społecznym przepracujemy fizycznie cztery godziny przy pracach porządkowych wokół szkoły.
Były to nasze pierwsze i ostatnie wagary.
Taki właśnie był Pan Profesor Wojciech Adaszewski… nasz «Adach».

* Słowa, które wypowiedziałem po mszy pogrzebowej sprawowanej za spokój i zbawienie śp. Wojciecha Adaszewskiego, mojego nauczyciela i wychowawcy, 22 XII 2018 w kościele św. Wojciecha w Koninie-Morzysławiu.

Wycieczka klasowa, czerwiec 1979, Warmia i Mazury.